Określanie polaryzacji z Quinnem Savagem

Określanie polaryzacji z Quinnem Savagem 0001

Quinn Sivage nauczył się grać w pokera podczas domowych gier na Uniwersytecie Browna, gdzie grywali też Isaac Haxton i Scott Seiver. Od momentu ukończenia studiów w 2008r. koncentruje się na profesjonalnej karierze pokerowej. Wraz z licznymi dobrymi wynikami online, garścią miejsc płatnych live i przenikliwą zdolnością do dyskutowania strategii, Sivage pokazuje spory potencjał. Zasiadł niedawno z PokerNews, aby porozmawiać czym jest polaryzacja.

Po pierwsze, czy mógłbyś wyjaśnić (dla tych którzy nie wiedzą) czym jest polaryzacja?

Najpierw wyjaśnię przeciwieństwo tego pojęcia, czyli depolaryzację lub jak to nazywa stara szkoła "bycie połączonym" (merged). Bycie zdepolaryzowanym oznacza, że betujesz wszystkie swoje ręce, wszystko od rąk o średniej sile, poprzez całkowite blefy, aż do tzw. nutsów. Jesteś "połączony" ponieważ cokolwiek byś miał, to i tak uderzasz. Gdy to robisz Twój przeciwnik nie ma pojęcia co masz. Możesz mieć dowolne dwie karty. Generalnie cała idea potrzeby by wyglądało na to, że możesz mieć jakiekolwiek dwie karty w spocie, jest nadużywana. Myślę, że zawsze najlepiej jest mieć spolaryzowany zakres.

Tak więc bycie spolaryzowanym sprowadza się do sytuacji gdy betujesz lub podbijasz, to zawsze zostanie to sprawdzone przez gorsze ręce dla value albo jako blef, a zmusi lepsze ręce do zrzucenia. To naprawdę wszystko, a jeżeli o tym myślisz, to właśnie taki powinien być dobry poker. To nie powinno być betowanie bez pomysłu czy lepsza ręka sprawdzi czy nie.

Gdy uczyłem się grać w pokera, była zawsze taka mantra: powinieneś albo zrzucić albo przebić - nigdy nie chcesz tylko robić calla oraz checka i chcesz być naprawdę agresywny. Trzy lata temu ktoś sprawdzał by z bottom parą i został "zdominowany" przez kogoś kto betuje trzecią parę. Wybuchł by na czacie i napisał "Jestem tak bardzo merged! Nawet nie wiesz jak bardzo merged jestem" [Śmieje się]. To po prostu nie jest dobry poker. Więc ja tutaj twierdzę, że Ty zawsze chcesz być spolaryzowanym.

Porozmawiajmy o różnych spotach. Czy mógłbyś najpierw omówić polaryzowanie preflop, a dokładnie podczas 3-betowania?

By poprawnie polaryzować, powinieneś 3-betować dla value z rękami jak as-król, asy, króle, damy oraz ręce jak 69 kolor jako blef. Powinieneś używać rąk, których nie możesz callować z zyskiem jako 3-bet blef. Więc rękę jak siedem i osiem w kolorze, możesz sprawdzić na pozycji i rozegrać z zyskiem. Ta ręka ma value ponieważ mogę z nią po flopie zrobić wiele rzeczy. Nie chcę zepsuć jej 3-betowaniem, albo dostaniem 4-beta i zrzuceniem.

Gdy więc jesteś spolaryzowany i dostaniesz 4-beta z blefującą reką, możesz zrzucić, ale jeżeli dostaniesz 4-beta z ręką value - chętnie wchodzisz?

Tak właśnie robisz. Tylko pamiętaj, aby używać rąk, które mają jakieś value, ale takich, których nie możesz z zyskiem sprawdzić jako Twojego bluffing range. Więc ręce jak as-osiem, cztery-pięć w kolorze, coś w tym stylu. Ludzie właściwie opanowali to dla 4-betowania. To taki sam zamysł. Jeżeli robisz 4-bet, robisz go dla value, albo dla blefu, a więc wiesz co zrobisz jeżeli ktoś zagra przed Tobą za szybko shove. Ludzie jednak nie odkryli tego w przypadku 3-betów. Ciągle robią to z dziesięć i dziewięć w kolorze, czy królem i waletem. To śmieszne. 3-betowanie T-9 w kolorze to wygrywająca gra, czasem nawet 3-betowanie każdych dwóch kart takie będzie. Opłaca Ci się to, bo wygrywasz, to prawidłowa gra. Mówię tylko, że wygrałbyś więcej z dziewięć-dziesięć w kolorze jeżeli byś sprawdził.

Co powiesz o spotach postflop? Możesz podać przykład, w którym miałeś tę koncepcję w myśli?

Kolejny powszechny spot to flop jak as-dwa-cztery i ktoś robi check-raise. Przeciwko dobremu graczowi, to spolaryzowany spot, ponieważ nikt naprawdę nie powinien check-raiować ręki jak as-dama. Gdy więc ktoś check-raisuje, to naprawdę ma as-a-króla, seta albo blef.

Kolejny spot, o którym gracze mówią, to spolaryzowany bet na riverze w sytuacji "najlepsza ręka lub nic". Możesz o tym opowiedzieć?

Pewnie To jedna z tych sytuacji gdy możesz spotkać się z dużym betem lub all-inem i biorąc pod uwagę karty na stole, tylko jedna lub dwie ręce mogą uderzać dla value, a wszystkie inne to blefy. Oznacza to, że bet to nuts lub nic. To śmieszne, ale wielu graczy sprawdzi do końca rękę przeciwko nitowi, który 3-barreluje na stole ace-dry i będzie mówić do siebie: "Ma nuts lub nie ma nic. Skoro set to najlepsza ręka, a seta jest mieć ciężko, to ja sprawdzam". Wtedy inny gracz pokaże seta. Oni nigdy nie przestaną i będą myśleć jak ten facet nigdy nie robi tego z niczym. Przez długi czas ludzie klepali by się po plecach za ten call ponieważ pomyśleli: to nuts albo nic, a jako, że więcej wskazuje na nic, to sprawdzam.

Jakie rady dałbyś graczom, dla których ta koncepcja jest nowa i chcą poprawić się w polaryzowaniu swojego zakresu? Czy mógłbyś tak jakby wyjaśnić potrzebny proces myślenia?

To co moim zdaniem jest ważne, to zapytanie siebie zanim podbijesz lub zabetujesz - "Czy ja robię to dla value, czy jako blef", "Czy chcę zmusić lepsze ręce do rezygnacji, czy chcę aby gorsze ręce sprawdziły?" Zamiast pytać siebie "czy mam najlepszą rękę", zapytaj "jakie lepsze ręce mogę zmusić do zrzucenia?" lub "jakie gorsze ręce mogę zachęcić do sprawdzenia?" Zrób to zanim naciśniesz odpowiedni przycisk (ten od raise). Jeżeli odpowiedź to "brak rąk", wtedy musisz nacisnąć przycisk pośrodku czyli check lub call. Może to być też fold jeżeli myślałeś o blefie-podbiciu. To brzmi prosto, ale wielu graczy to psuje.

WIĘCEJ HISTORII

O czym myślisz?