WSOP 2017 Now Live

Mój najdroższy...pokerze?

Mój najdroższy...pokerze? 0001

Poniższy artykuł nie jest typowo strategicznym rozważaniem nad rozdaniami. To nieco bardziej filozoficzne ujęcie pokera. Autorem jest nasz kolega z rosyjskiej strony.

Osłona przed słońcem w moim mieszkaniu przepuszczała pierwsze promienie. Przez warstwy pyłu na oknie zostałem zabrany ze świata marzeń do rzeczywistości. Nie staram się ukryć przed słońcem, ale wciąż nieruchomo leżę na kanapie. Jedna noga leży gdzieś niżej, obijając się o podłogę. To mieszkanie jest tylko warunkowo moje. Wynajmuje go jako student czwartego roku od młodego małżeństwa.

Gdy to czytacie, nie tracę czasu. W głowie odtwarzam sobie kluczowe rozdanie z sesji poprzedniego dnia, a także rozdań, które towarzyszyły mi w śnie.

Powiedziałem wam o tym, że wracam ze świata snów do rzeczywistości, ale nie byłem całkiem szczery. Czasem bardzo trudno odróżnić moment przebudzenia od snu. Analizuję statystyki rywala, który drawuje i zastanawiam się, czy dobrał. Potem podejmuję decyzję +EV, ale to nie znaczy, że teraz siedzę przed monitorem i mam otwarte stoliki. Czasem łapię się na myśleniu: czy jestem w pełni człowiekiem? Czym stało się moje życie w ciągu ostatnich paru lat? Kim ja się stałem? Skąd jestem? Te pytanie zadaje sobie czasem w sytuacji melancholii, a kiedy indziej z kolei nazywam siebie intelektualistą, który żyje w erze rozwiniętych technologii, używając ich z maksymalną wydajnością. Mój umysł pozwala mi żyć na koszt innych. Jestem pasożytem i zdaję sobie z tego sprawę. Nie wytwarzam, ja tylko konsumuje. Biorę pieniądze naiwniaków z miast, którzy zdobywali ją w trudzie i znoju. To pieniądze, które chcieliby łatwo pomnożyć, opierając się tylko na szczęściu. Chcą być bogaci i niezależni, chcą rzucić pracę i żyć jak bogaci biali ludzie. To oni dają mi zarabiać. W tej sieci zawsze się ktoś taki znajdzie. Gdy jeden zmądrzeje i postawi na umiejętności, to na jego miejsce przyjdzie dwóch, a żaden z nich nie będzie myślał o pokerze jako grze umiejętności.

Mój najdroższy...pokerze? 101

Zegar wskazuje 14:36. Dzisiaj muszę iść do najbliższego supermarketu. Ubieram stare dżinsy, t-shirt, którego zapominam wyprać, wytartą kurtkę, sportowe buty, a na głowę zakładam czapeczkę PokerStars. Minutę później wychodzę, oddychając świeżym powietrzem. Za każdym razem, gdy ruszam się z domu po przerwie, mam wrażenie, jakbym się znów uczył chodzić. Jest w tym chodzeniu jakaś nutka niepewności, ale wkrótce zaczynam czuć, że grawitacja mocno ciągnie mnie do ziemi. Mocne słońce razi w oczy. W takich sytuacjach po 10-15 minutach dochodzę do siebie, a potem znów jestem sobą, w mojej fortecy.

Idę do sklepu, gdzie udaję się szybko do półki z fast foodami. Mój zapas ravioli się skończył, a więc muszę kupić kilka paczek. Wkrótce mój koszyk jest pełen. Idę dalej, zabieram majonez, bo idealnie się komponuje do tego posiłku.

Wkrótce ktoś mnie pyta:

- Witam! Potrzebuje pan reklamówkę?

- Nie - mówię oschle, wyciągając z kurtki torbę na zakupy, którą mam ze sklepu VIP PokerStars.

Właśnie przeczytaliście mój jedyny dialog z osobą z zewnątrz z zeszłego tygodnia.

Tak, nie lubię tego społecznościowego kontekstu. Nie mam przyjaciół, a bliscy nie kwapią się do spotkań. Ciężko jest utrzymywać kontakt z kimś, kto nie chce jak wszyscy inni iść do normalnej pracy, aby myśleć jak wszyscy inni.

- Skończyłeś studia, ojciec chce cię wziąć na stanowisko w biurze, czemu mu odmawiasz - nudzi matka.

Nie mam inteligentnej odpowiedzi, nic nie przychodzi ci na myśl. Pokerowego hobby nikt nie rozumie.

- Gra w karty nikogo jeszcze nie uszczęśliwiła. Prędzej czy później będziesz żałował, że poświęciłeś temu życie - mówi.

Nie miałem wyboru. Musiałem zamknąć drzwi i poszukać innego schronienia.

Jeżeli chodzi o przyjaciół, w czasach studiów wszystko było w najlepszym porządku. Piliśmy mocny alkohol i nie poddawaliśmy się zbytnio romantycznej ekstazie. Gdy nadszedł czas, aby przyjaciele poszli do codziennej pracy, nasze drogi się rozeszły. Nie podobało mi to jakie przeznaczenie ich czeka i mówiłem o tym głośno. Reakcja była negatywna. Dalsze relacje stały więc pod dużym znakiem zapytania. Czasem spotykaliśmy się, aby powspominać wspaniałe studenckie czasy. Później nasze wspomnienia coraz to bardziej się zacierały, aż w końcu znajomość załamała się pod ciężarem codzienności. Nie chciałem, aby nasze znajomości przerodziły się w pył, a więc gdy było gorzej, po prostu usunąłem przyjaciół z życia.

Mój najdroższy...pokerze? 102

Teraz mam 27 lat i jestem samotnym facetem, który żyje w zakurzonym mieszkaniu. Prawie cały swój wolny czas poświęcam na grę w pokera. Gram przez 10 godzin dziennie, bez weekendów, czasem poker pochłania mnie tak, że mogę siedzieć przez 16 godzin bez przerwy, a potem jeszcze analizować rozdania. Dlatego tak dziwnie sypiam. Czasem myślę, że moje ciało to zbiornik energii, który czasem zmienia kształt, a ja nie mam nad nim fizycznej kontroli. Przesiąknąłem wolnością, mój świat jest krystalicznie czysty, nie wykonują rutynowych czynności. Nie muszę się uśmiechać do ludzi, którzy mnie nie lubią i nie muszą mówić "cześć", tym, których nie chcę widzieć.

Urodziłem się człowiekiem i mam inny sposób na życie. Jestem blisko Boga, a nawet stałem się panem swojego życia. Mój umysł filtruje wszystko to, co w realnym świecie nie jest ważne, bo prawdziwe życie objawia się w myślach. Jesteśmy energią, która przechodzi przez nasze ciało. To, które opuszczamy, nie przyzwyczajając się do niego.

Ciągle jednak zadaję sobie pytanie: czym stało się moje życie w ostatnich latach? Czym ja się stałem? Skąd jestem?

----

Co sądzicie o takim podejściu do gry i życia? Czy pokerowa kariera oznacza aż tyle wyrzeczeń?

WIĘCEJ HISTORII

O czym myślisz?