Dostosowywanie się przeciwko myślącym graczom z Brettem Richey'em

Dostosowywanie się przeciwko myślącym graczom z Brettem Richey'em 0001

Brett Richey jest utalentowanym graczem cash games, który często uczestniczy w turniejach pokerowych, a ostatnio mogliśmy go oglądać w relacjonowanym przez ESPN stole finałowym 25,000$ North American Poker Tour High Roller Bounty Shootout. Z tak wysokim wpisowym, można powiedzieć, że turniej był co najmniej wymagający gdyż grali w nim dobrzy gracze.
Richey rozmawiał z PokerNews o koncepcji na ten tydzień: dostosowywaniu przeciwko myślącym graczom.

Jakie duże działania robisz generalnie, aby przystosować do dobrych i myślących graczy?

Nic szczególnego, ale staram się wyjść krok do przodu i dowiedzieć się jakie są ich słabości. Wchodzę w ich umysł staram się myśleć co oni chcą osiągnąć, nie tylko w tej konkretnej ręce, ale ogólnie w pokerze. Przeciwko słabym graczom, gram o wiele bardziej prosty sposób i będę grał ręce w sposób, o którym dobry gracz powiedziałby "O Boże, to takie oczywiste." Tak naprawdę staram się mieszać to przeciwko dobrym graczom. Myślę, że goście robią się czasem zbyt kreatywni, robią coś niespodziewanego i idą na wojnę z dobrymi graczami. Jeżeli jestem na stole turniejowym z większością słabych graczy, nie będę wchodził w paradę dobremu graczowi, a przeciwko słabym graczom grał w prosty sposób. Nie ma sensu pakować się w 5-betującą wojnę ego z dobrym graczem, skoro na stole są idioci, którzy chcą Ci oddać żetony. Zostawiam bardziej zmienną grę na gry cash lub cięższy stolik turniejowy.

Myślisz, że to się często zdarza? Dobrzy gracze, którzy wdają się w wojny przez ego, w sytuacji kiedy nie muszą?

Myślę, że to zależy. Niektórzy dobrzy pokerzyści grają naprawdę agresywną grę i oni nie dostosowują się tak bardzo do przeciwników. Generalnie ja chciałbym grać postflop mając głębszy stack przeciwko słabym graczom, ale jest bardzo dużo różnych stylów, które mogą odnieść sukces. Ciężko mi powiedzieć, czy to złe jeżeli ktoś zrobi five-beta przeciwko innemu dobremu graczowi, gdy są otoczeniu idiotami.

Przeciwko stołowi z dobrymi graczami, o jakich bardziej nieprzewidywalnych zagraniach (które byś z chęcią zastosował) mówisz?

Na pewno 3-betowanie i 4-betowanie light, a także wrzucenie wszystkich żetonów w bardziej marginalnych sytuacjach. Nie chciał bym grać flipa jeżeli mam niezłą ilość żetonów i stół pełny donków, ale jeżeli wszyscy są dobrymi graczami, kieruję się bardziej ku temu, aby kontynuować z ręką i rzucić kostką do gry. Nie wiem, nie mam określonej strategii, siadam i myślę nad daną decyzją w konkretnym momencie.

Gdy mówisz, że starasz się trzymać z daleka i nie wchodzić w drogę dobrym graczom, jeżeli na stole jest dużo tych słabych, jakie konkretnie rzeczy robisz inaczej?

Robię mniej re-stealów. Nie będę bronił mojego blinda z marginalną ręką przeciwko dobremu graczowi, będę także mniej sprawdzał w pozycji z niektórymi rękami przeciwko dobrym graczom, które sprawdziłbym przeciwko słabszym. W zasadzie staram się redukować variance ponieważ wiem, że dobry gracz nie odda za dużo, a ja chce mieć jak najniższy variance, abym mógł zaoszczędzić żetony na starcia ze słabszymi graczami, gdzie będę miał (mam nadzieję) większy edge.

W NAPT Hig Roller Bounty Shooout byłeś na dwóch stołach pełnych dobrych graczy. Możesz pomyśleć o jakichś rękach gdzie użyłeś koncepcji dostosowania się do myślących graczy?

Ręka #1

Dobra, a więc to był mój pierwszy stół.Wszyscy wystartowaliśmy ze stackiem 25,000, a więc w grze było 175,000. W tym momencie było już tylko 3 graczy. Wygrałem do tej pory jedno bounty za Andrew Robla, zaś John Hennigan, Alex Kamberis i Daniel Negreanu odpadli wcześniej. Scott Seiver miał na koncie 6 bounties zdobyte rano, jeżeli więc chciałem walczyć o 100 tysięcy dolarów za najwięcej "głów" graczy, musiałem wykopać obu graczy, którzy zostali na stole, czyli Phila Galfonda i Lee Markholta.

Tak więc wejścia wynosił 800-1600. Ja byłem na buttonie, Lee na małej ciemnej, a Phil na dużej ciemnej. Lee miał ok. 50,000 żetonów, a Phil 35,400. Ja miałem gdzieś 90,000 i podbiłem do 4,600 z asem-dwójką off. Lee zrzucił, a Phil zagrał za wszystko. Pomyślałem i skończyło się na tym, że sprawdziłem, ale to była trudna decyzja. Miał dwie siódemki, a mi udało się dostać na riverze jednego z trzech asów, które dawały mi wygraną. Z tym, że on zagrywał all-in gdzieś jeden raz przy każdym okrążeniu wejść w ciemno. Wiedziałem, że jest na tyle dobry, aby zdać sobie sprawę, że ma na tyle żetonów, że zmusi mnie do zrzucenia, a ja miałem gdzieś 54% szans przeciwko ręką jak król-dama i rękom typu suited connectors. Dodatkowo, on jest całkiem dobry, a więc nie mam nic przeciwko, aby spróbować go wywalić.

Gdybym przegrał, ciągle byłbym liderem wraz z nim. Miałem także w głowie myśl o dodatkowym bounty (5,000$ oraz dodatkowa walka o nagrodę 100,000$). Pewnie bym nie sprawdził gdyby on nie był tak dobrym graczem lub gdyby nie było bounties. Zawsze mam minimalnie 3 outy, co nie jest tak okropnym spotem. Był to rodzaj dziwne sytuacji gdy postanowiłem zaszaleć, aby upiec dwie pieczenie na jednym ogniu czyli wykopać oponenta i powalczyć o zdobycie kilku bounty. Phil i Lee byli prawdopodobnie ostatnimi osobami, które chciałem zobaczyć w finałowej trójce ze mną, a więc nie miałem nic przeciwko gamblowaniu.

Ręka #2

Na stole finałowym było wtedy 6 lub 7 osób. Otworzyłem ze środkowej pozycji z damą-dziesiątką off. Scott Seiver bronił swojej ciemnej. Szczerze mówiąc, to nie mam pojęcia jakie były stacki i wejścia, ale pamiętam, że dość deep, coś koło 50 do 100 wejść w ciemno. Flop wyszedł król-dama-trzy. On zrobił check, ja zagrałem check behind.

Czasem uderzam, ale wolałem tam poczekać i zobaczyć co będzie na turnie. Przyszła na nim szóstka. Dawała mi draw do kolor. On zaś czekał, a ja zadecydowałem się uderzyć. Grałem zbyt wiele turniejów przeciwko słabszym graczom, którzy grają prościej i gdy w tym spocie oni robią check na turn, oznacza to, że mam najlepszą rękę. Tak więc jestem właściwie przekonany, że mam najlepszą. Zagrałem bet, Scott zagrał check raise - jak ja nienawidzę życia! Zaczynam gadać o tym, że przecież nie mogę tam nie zagrać bet i zrzucam karty w efekcie tego jak zagrałem tę rękę, prawie zawsze nie będę tam miał nic lepszego niż druga para.

Scott jest na pewno na tyle dobrym graczem, żeby to zauważyć i raisować mnie z każdą ręką bo wie, że będzie mi bardzo ciężko sprawdzić. Gdy więc podbiję to mówiąc szczerze powinienem zrobić call. To ruch jak przeciwko słabym graczom, gdzie na turnie mogę z niczym zrobić bet albo oszukać ich by sprawdzili z bottom parą lub czymś. Jednakże przeciwko graczowi jak Scott, muszę albo zabetować flop albo sprawdzić turn. Straciłem to co przypuszczalnie musiałem stracić, gdybym zagrał bet na flopie to zrzuciłbym na podbicie lub przeczekał za nim turn, aby przemyśleć river. Zagrałem w zbyt oczywisty sposób przeciwko myślącemu graczowi. Powiedział mi później, że miał asy, a więc to było dobre zagranie z mojej strony, ale ciągle zbyt ryzykowne. On mógł mieć każdą rękę, a ja musiałbym zrzucić albo sprawdzić za wszystkie moje żetony.

WIĘCEJ HISTORII

O czym myślisz?