Wolny Poker dla PokerNews o szansach na zmianę ustawy hazardowej

Marcin Horecki

PokerNews: Wielu pokerzystów mówi, że „wiemy, że jest Wolny Poker, podobno coś robią, ale w sumie nie bardzo wiadomo, co”. No więc, co robicie?
Mateusz Litewski, rzecznik Stowarzyszenia Wolny Poker: Nasze główne zadanie to walka o nowelizację ustawy hazardowej z 2009 roku. Pomogliśmy przygotować projekt nowelizacji ustawy hazardowej, który został złożony i czekał na odpowiedni moment. Kiedy Dominik Pańka wygrał PCA, poseł Artur Górczyński z Parlamentarnego Zespołu do Spraw Efektywnej Regulacji Gry w Pokera zdecydował, że to jest ta chwila. Po miesiącu projekt wrócił z Biura Analiz Sejmowych z prośbą o uzupełnienie kilku drobnych kwestii. Co ważne, BAS zaopiniował, że projekt jest zgodny z prawem Unii Europejskiej. Po tych poprawkach Ministerstwo Gospodarki poprosiło o notyfikację Unii Europejskiej i właśnie teraz na taką notyfikację czekamy.

Marcin Horecki, prezes Stowarzyszenia Wolny Poker: Tak, a co ciekawe, sama ustawa hazardowa z 2009 roku takiej notyfikacji nie miała. Dla nas to ważne, bo jeśli dostaniemy pozytywną notyfikację z UE, nasz projekt będzie miał dużo większą siłę. Sama Unia Europejska uważa, że podatki w biznesie hazardowym powinny być ustalone na sensownym poziomie, tak, żeby z jednej strony operatorom opłacało się prowadzenie biznesu, z drugiej – żeby gracze za szybko nie stracili pieniędzy, a z trzeciej, żeby państwo też coś z tego miało. Jeśli przepisy będą zachwiane w którąś stronę, nie będzie to miało sensu, powstanie szara strefa.

Dokładnie taką szarą strefę mamy w Polsce, jeśli chodzi o pokera online…
MH: Tak, ustawa hazardowa jest martwa, jeśli chodzi o pokera online. Strony nie są blokowane, jak ma to miejsce w niektórych krajach. zresztą nie może być mowy o blokowaniu, jeżeli nie daje się podmiotom możliwości wystąpienia o licencję. Nie może być kija bez marchewki. Ale za to ustawa skutecznie zabija pokera na żywo. Nie wiadomo też w jakim kierunku będzie to ewoluowało. Dlatego ważne, żeby dobry projekt zmian w ustawie był gotowy, na wszelki wypadek.

ML: Myślę, że części graczy zawodowych taki stan rzeczy jest na rękę. Inni za to woleliby grać legalnie. My chcemy, żeby operatorzy mogli starać się o legalne licencje i żeby płacili sensowne podatki.

Jakie są założenia waszego projektu ustawy hazardowej?
MH: To przede wszystkim legalizacja i licencjonowanie pokera w Polsce. Gracze mogliby grać z rywalami z całego świata, a operatorzy – po uzyskaniu specjalnej licencji (i zapłaceniu za nią) – płaciliby 15% podatku od przychodów (czyli od pobranego rake). Wygrane polskich graczy online byłyby w pełni legalne, udokumentowane i zwolnione z podatków. Poza tym, pokerroomy mogłyby się legalnie reklamować, prowadzić strony internetowe i inne działania marketingowe i promocyjne. Oceniamy, że takie zmiany mogłyby przynieść państwu do 300 – 400 milionów złotych rocznie.

A co z pokerem na żywo?
MH: Proponujemy podobne regulacje, czyli kasyna płacą 15% od przychodu z organizacji turnieju. Oczywiście projekt posła Górczyńskiego znosi absurdalny 25% podatek od wygranej, gracze nie byliby opodatkowani. Naturalnie wracają gry cash, bo w tej chwili jesteśmy jedynym krajem w Unii Europejskiej, w którym są zakazane. Legalne będą także kluby pokerowe, jako alternatywa dla kasyn, ważna głównie w mniejszych miejscowościach. Kluby także będą płacić 15% od przychodu.

Brzmi pięknie…
MH: A są jeszcze pośrednie korzyści dla państwa: miejsca pracy, zyski hoteli, restauracji, całej branży turystycznej przy okazji dużych turniejów w polskich miastach. Zyskają także media, u których operatorzy wykupią reklamy.

Jakie są szanse na to, że ten projekt zostanie wprowadzony? Jaka jest dalsza procedura?
ML: Jeśli Unia Europejska pozytywnie zaopiniuje ten projekt, dostanie on numer druku od Marszałka Sejmu. Potem trafi do Komisji Sportu, gdzie będzie się toczyła dyskusja nad tym projektem. Poseł Górczyński ocenia, że będzie w stanie przeprowadzić ten projekt przez Komisję Sportu i doprowadzić do tego, żeby Komisja przyjęła go jako swój. Wtedy projekt trafi do Sejmu, gdzie odbędzie się pierwsze czytanie. Może być przyjęty, odrzucony, albo cofnięty do Komisji. Ostatnio czytałem wywiad z ministrem Kapicą, który powiedział, że Ministerstwo Finansów nie zgadza się na zmiany w tej ustawie. Kłopot w tym, że Ministerstwo Finansów nie ma tu nic do powiedzenia…

MH: Minister Kapica jest inteligentnym gościem, umie się wypowiadać, na tematy niezwiązane z pokerem mówi bardzo mądrze. Na przykład odnośnie akcyzy na papierosy i alkohol, że musi być na takim poziomie, żeby równoważyć wpływy do państwowej kasy, a szara strefa nie przekraczała 3-5%. Rozumie, że za wysoka stawka zwiększa szarą strefę. Ale w przypadku pokera postępuje zupełnie odwrotnie! Wielokrotnie zresztą powtarzał, że w tej sprawie nie ma woli politycznej, co jest eufemizmem na powiedzenie tego, że pan premier, czy teraz pani premier się na to nie zgadza… Zresztą, nie chodzi o samego pokera, tylko o hazard ogólnie. A co do szans ustawy – nawet jeśli trafi do niszczarki, projekt wciąż będzie gotowy. W obecnej kadencji sejmu szanse nie są wielkie, ale już w perspektywie średnioterminowej wyglądają dużo lepiej.

Wygląda na to, że 400 milionów złotych leży na ziemi, a Ministerstwo Finansów nie chce się po nie schylić…
ML: Wydaje się, że minister Kapica odziedziczył dużą medialną wpadkę w postaci afery hazardowej i dostał polecenie: „złap to za mordę, pokaż ludziom, że walczymy z hazardem”. Gdyby te działania były spójne, gdyby cały hazard został zakazany, ja bym to rozumiał. Ale Totalizator Sportowy działa świetnie, codziennie słyszymy „żeby wygrać trzeba grać”, „kumulacja w lotto, 12 milionów” i tak dalej, są legalnie działające firmy bukmacherskie. Minister Kapica twierdzi, że „państwo nie chce zarabiać na hazardzie”. A tymczasem w projekcie budżetu na 2015 rok wpływy z hazardu to 1,2 miliarda. To chcą, czy nie chcą? Czy przyjmują z bólem serca?! Na przykład rząd na Węgrzech odziedziczył finanse w kiepskim stanie i zaczął patrzeć: gdzie możemy zarobić. I stworzył na przykład licencje dla pokerroomów. To są konkretne pieniądze, które można przeliczyć na karetki, pensje dla lekarzy czy nauczycieli…

Co jeszcze robicie, jako Wolny Poker?
MH: W skrócie: robimy wszystko, co w naszej mocy, żeby nastąpiły zmiany na lepsze. Stale lobbujemy, spotykamy się z politykami, mediami, opowiadamy o pokerze. Zapraszamy media mainstreamowe na kolejne przystanki EPT. Ludzie, którzy nie mieli pojęcia o pokerze, wracają odmienieni, pod wielkim wrażeniem. I nie rozumieją, czemu u nas tak nie może być. Ale wiadomo, że przekonywanie ludzi do pokera to długi proces… Dla pokerzystów mówię może nudne, oczywiste rzeczy, w dodatku ciągle te same. Ale ja nie muszę przekonać pokerzystów, tylko ludzi, którzy o pokerze myślą ciągle jak o Wielkim Szu. Naszą rolą jako środowiska jest mówienie o pokerze. Na przykład rodzinie, przyjaciołom, znajomym – trzeba im z dumą mówić: „tak, gram w pokera, jestem z tego dumny, ciężko pracuję i osiągam sukcesy”. A znam wielu pokerzystów, którzy o tym wcale nie mówią, jakby się wstydzili…

ML: Właśnie do mnie dzwonił jeden z pokerzystów z tej nieszczęsnej imprezy w Szczecinie. Mijają trzy lata, odbyła się pierwsza sprawa tych pokerzystów, którzy się nie przyznali. Teraz będą kolejne rozprawy, potem wyroki, odwołania, całe długie i żmudne procedury …

MH: Może przypomnijmy: piątkowy wieczór, grupa znajomych, urodzinowy turniej jednego z graczy, nagrodą jest tort, może jest jakieś symboliczne wpisowe. Nagle wpada kilkudziesięciu policjantów, celników, prokurator i Bóg wie, kto jeszcze… Kiedy skonfiskowali żetony z nominałami 1 000, 5 000, 10 000 myśleli, że zgarnęli grubą szajkę, która organizowała nielegalne gry o ciężkie miliony! Państwowe, publiczne pieniądze idą na taką akcję, potem ciągnie się to przez trzy lata, kosztuje fortunę, a efektów nie widać. A nie lepiej by było to zalegalizować i pobierać podatki?

Czy widać jakieś efekty waszych działań? Czy obserwujecie na przykład zmiany w nastawieniu polityków?
ML: Jak najbardziej, wielu posłów jest bardzo pozytywnie nastawionych do pokera, wielu grywa. Wiemy nawet o tym, że syn jednego z posłów jest grinderem! Cały czas lobbujemy, spotykamy się, rozmawiamy z każdym, z kim się da, piszemy pisma. O zmianie nastawienia może świadczyć taki przykład: niedawno pojawił się projekt Ministerstwa Finansów, zawierający nowelizację ustawy hazardowej w celu ułatwienia organizacji loterii fantowych. Projekt zgodnie z zasadami został wysłany do wszystkich ministerstw, Urzędu Ochrony Konsumentów i tak dalej, po czym wrócił z uwagami typu „bez uwag”, „dopisać przecinek” itp. Ale Ministerstwo Spraw Zagranicznych napisało, że biorąc pod uwagę ilość zarzutów Komisji Europejskiej do naszej ustawy hazardowej oni proponują, żeby ustawą hazardową zająć się raz, a dobrze. My jako Wolny Poker zgłosiliśmy nasze wnioski, ale dostaliśmy pismo, że zakres prac nad ustawą został ograniczony tylko do loterii fantowych.

WIĘCEJ HISTORII

Pokrewne Turnieje

Pokerwni gracze

O czym myślisz?