WSOP 2017 Now Live

Marcin "Góral" Horecki dla PokerNews o pokerze, kolarstwie i trollach

Marcin Horecki w wywiadzie dla PokerNews

Marcin "Góral" Horecki to pierwszy polski pokerzysta, o którym było głośno. To on przecierał szlaki innym pokerzystom, on pierwszy wypowiadał się w mediach na temat pokera i próbował zmieniać wizerunek naszej gry. W 2008 roku był trzeci na EPT w Londynie (555 tys. $), w sumie zarobił na turniejach na żywo prawie 1,3 miliona dolarów. Teraz, poza grą, Marcin jest prezesem Stowarzyszenia Wolny Poker, walczącego o legalizację pokera w Polsce. Co jeszcze robi? O tym opowiada w naszym wywiadzie.

PokerNews: Podobno ostatnio można cię spotkać na siłowni?
Marcin Horecki: Rzeczywiście. W ostatnich miesiącach miałem trochę problemów zdrowotnych, więc przez pewien czas nie mogłem się ruszać. Teraz mogę, więc z przyjemnością ruszyłem na siłownię. Wielu pokrzystów skupia się głównie na grze, prawie cały dzień poświęcają na pokera i nie mają czasu na nic innego. Ja uważam, że w życiu, tak samo jak w pokerze, trzeba być odpowiednio zbalansowanym. Czasem trzeba wyjść do kina, spędzić czas z rodziną, poruszać się.

Siłownia rozumiem, ale kolarstwo?
- Kolarstwo to taki sport, który zawsze oglądałem, a nigdy nie uprawiałem. Pod koniec lipca, kiedy Rafał Majka wygrał dwa etapy Tour de France, postanowiłem, że wystartuję w Tour de Pologne amatorów. A nigdy wcześniej nawet nie siedziałem na kolarce! Byłem akurat nad morzem, wsiadłem na rower górski i zrobiłem trzy treningi po 20 kilometrów. Potem pojechałem do Zakopanego i przejechałem trasę Tour de Pologne amatorów. Było ciężko… Dzień przed startem pojechałem do specjalistycznego sklepu i kupiłem kolarkę.

Ile kosztuje taki rower?
- W markecie najsłabsza, ciężka kolarka, kosztuje tysiąc, może półtora. W profesjonalnym sklepie aluminiowa z karbonowym widelcem kosztuje 4-5 tysięcy, a cała karbonowa od 7 do 20 tysięcy. Ja kupiłem w promocji aluminiową z karbonowym widelcem, która waży 8,5 kilograma.

Jak ci poszedł wyścig?
- Wystartowało 1500 osób, a ja zająłem 900. miejsce, bez żadnego treningu, więc myślę, że całkiem spoko. Pojechałem w ostatniej grupie, bo lubię wyprzedzać, a nie być wyprzedzanym. Na kilku stromych podjazdach wiele osób prowadziło rowery, a ja dałem radę przejechać całą trasę. Strasznie mi się to spodobało, niesamowita frajda! Byłem już potem na jednym wyjeździe po górach ze znajomymi.

Kolarstwo to niejedyna twoja pozapokerowa zajawka.
- Uwielbiam też golfa, grywam w tenisa. Próbowałem squasha, ale to nie dla mnie, za bardzo obciążające. Wydaje mi się, że mam dużo więcej pozapokerowych zajęć niż większość młodych graczy. Mam dzięki temu więcej z życia, ale za to niektórzy mnie wyprzedzili jeśli chodzi o umiejętności pokerowe.

Masz z tym problem?
- Ja nie, ale wydaje mi się, że część naszych trolli chyba ma…

Czy Góral już odpadł?
- Dokładnie. Nie mam z tym problemu. Gram na swoich stawkach, w dalszym ciągu wygrywam i sprawia mi to przyjemność. Skupiam się na turniejach na żywo. Wiadomo, że nie mogę być cały czas w rozjazdach, chce też spędzać czas z rodziną. Jestem szczęśliwy, że poznałem pokera wcześnie i ciężką pracą doszedłem tu, gdzie doszedłem.

Ciągle pracujesz nad swoją grą?
- Jasne. Miałem dwa wyjazdy wakacyjne i po miesiącu bez gry widzę, że świat pokerowy mocno poszedł do przodu. Zasada jest prosta: jeśli ty stoisz w miejscu, to inni cię wyprzedzają.

Czyli ciągle pracować nad grą. Co jeszcze trzeba robić, żeby osiągnąć sukces?
- Na początku trzeba traktować pokera nie jako źródło potencjalnych pieniędzy, tylko jako zabawę. Grać na niskich stawkach i ciągle się uczyć. Trzeba dużo czytać: książki, fora internetowe, portale pokerowe i strony szkoleniowe. One oczywiście kosztują, ale to inwestycja, którą warto zrobić. Dopiero, kiedy zauważymy, że wygrywamy na mikrostawkach, można iść do góry. Oczywiście nie jest łatwo zbudować bankroll na mikrostawkach, trudno zostać zawodowym graczem. To jest dość nudne i długotrwałe. Trzeba się stosować do zasad bankroll managementu. Jak słyszę, że ktoś w rok zbudował wielki bankroll, nie przestrzegając tych zasad, to wiem, że równie szybko może go stracić.

Mało budujące. Każdy chce być Moneymakerem…
- Oczywiście, on zagrał satelitę za 30 dolarów i wygrał 2,5 miliona. Ale to są pojedyncze przypadki. Moneymaker w 2003 roku miał o wiele łatwiej, poziom był znacznie niższy. Po zwycięstwie przez 2-3 lata nic nie mógł wygrać. Ciężko pracował, podniósł swoje umiejętności i teraz jest dobrym graczem.

Byłeś pierwszym znanym polskim graczem, teraz pojawia się wielu nowych. W polskiej ekipie na turniejach prawie wszyscy są od ciebie młodsi. Przeszkadza ci to?
- Poza tym, że żartobliwie nazywają mnie „dziadkiem”, jest ok. Fajnie, że jest coraz większa polska ekipa, pamiętam czasy, gdy jeździłem sam. Nie przeszkadza mi mój wiek, to zaleta tej pracy.

Widzisz siebie w „tej pracy” za 10-15 lat?
- Nie planuję do przodu. Wiem, że będę grał w pokera dopóki będzie mi to sprawiało przyjemność i będę wygrywał. Jeśli przestanę wygrywać, zostanę amatorem i będę grał niskie stawki dla przyjemności. A jeśli mi to przestanie sprawiać przyjemność, w ogóle przestnę grać. Ja nie przywiązuję się do robienia czegoś przez całe życie. Byłem sportowcem, robiłem karierę w doradztwie finansowym, teraz jestem pokerzystą. Fajnie jest mieć luz, bo ja nic nie muszę. To jak z tym kolarstwem: wpadłem na pomysł, kupiłem rower i jazda.

Grasz w coś poza pokerem?
- Grałem w Magic The Gathering, z tej gry trafiłem do pokera. Lubię też remika, brydża, zawsze dużo grałem w strategiczne gry komputerowe. Rodzice mówili mi: znowu pykasz w te głupoty! A ja im dziś mówię: tak szkoliłem swój analityczny umysł i teraz robię to, co robię.

WIĘCEJ HISTORII

Pokerwni gracze

O czym myślisz?