Kuba Michalak "Olorion" o pieniądzach, nowym aucie i domówkach (wywiad, część 3)

  • Jan CiosekJan Ciosek
Kuba Michalak "Olorion" o pieniądzach, nowym aucie i domówkach (wywiad, część 3) 0001

Dziś trzecia i ostatnia cześć rozmowy z Kubą Michalakiem. Poprzednie części możesz znaleźć tutaj i tutaj.
Zapraszamy do lektury.

Jakie są różnice między amatorem, a zawodowcem?
- Generalnie zawodowiec to taki gość, który się utrzymuje z pokera, a amator gra dla zabawy. Różnic jest więcej. Tak jak w piłce nożnej. Amator, nawet jeśli jest dobry, nie poświęca się temu w pełni. Zawodowiec wie, że to jego robota i powinien ciągle pracować nad tym, żeby być coraz lepszym. No, chyba że mówimy o polskich piłkarzach! Zawodowy pokerzysta dąży do optymalizacji gry i maksymalizacji zysków. Amator może sobie raz w tygodniu klikać Biga 11$ i się świetnie bawić.

Pamiętasz swoje pierwsze wygrane?
- Przez bardzo długi czas, pierwsze 5-6 miesięcy, grałem głównie sitki jednostolikowe. Tam wielkich wygranych i wielkich emocji nie ma, wygrywa się dwa czy trzy buy-iny i tyle. Pamiętam, że wygrałem SundayPL dwa razy z rzędu, potem na Starsach turniej Malemena. To był dla mnie przeskok technologiczny, bo za pierwsze miejsce był wypasiony 17-calowy laptop HD, a wcześniej grałem na jakimś starym kompie, maksymalnie mieściło się 6 stolików.

A emocje, jakie towarzyszyły pierwszym wygranym pieniądzom?
- Pamiętam, jak kiedyś wyleciałem z pokoju po wygranym turku i wołam:„Mama, mama, wygrałem turniej! Nie zgadniesz ile, 600 dolarów!”. A ona na to: „ale jak to, takie prawdziwe?”. To były sitki za 11 dolców i takie shipki po 600 wpadały dość regularnie. Ale nie wypłacałem ich, wszystko szło na rozbudowę rolla.

Czyli pierwsza wypłata to była już grubsza kwota?
- Jasne, bardzo gruba! Nie miałem jeszcze pojęcia o moneybookers, więc pierwsza wypłata była na zwykłe konto bankowe. To było jakieś 50 dolców, szło chyba 3 tygodnie. Ciągle chodziłem do banku, dopytując czy doszło! W końcu doszło, wypłaciłem, poszedłem na imprezę i tyle. Stwierdziłem, że trzeba było zostawić na Starsach, żeby budować rolla.

Czy pieniądze, takie jak pół miliona dolarów wygrane na na Wembley, zmieniają człowieka?
- U mnie dużo się nie zmieniło. Łatwo tak mówić, ale nie było jakiegoś trzęsienia ziemi. Cele wcześniej były realizowane. Oczywiście, super było wygrać taką kwotę, mieć dużą kwotę legalnych pieniędzy. Cel: mieć fajne życie, całe życie. Trochę, żeby być takim rentierem. To już powoli jest ten etap, ale cały czas trzeba przeć do przodu. Jeśli się zatrzymasz, to jak samochód na górce – będziesz się staczał.

Po tych większych zwycięstwach miałeś potrzebę, żeby zaszaleć?
- Nigdy sobie niczego nie kupowałem w ramach nagrody za zwycięstwo w turnieju. Nie miałem takiej potrzeby po pierwszych zwycięstwach, tak samo po tych wielkich. Życie to gra, w której trzeba się umieć ustawić. Uważam, że trzeba zrobić wszystko, by w dłuższym okresie było jak najlepiej, a nie by w krótkim okresie było zajebiście. Po wygranej raczej chciałem zadbać o innych. Na przykład rodzice zawsze mnie wspierali, więc byłem szczęśliwy, że mogłem mamę zabrać na wymarzoną wycieczkę, albo postawić rodzicom kolejne wycieczki. Uznałem, że nie ma sensu wydawać wielkiej kasy na zegarki, czy fury. Dopiero teraz kupiłem swój pierwszy samochód, dwuletniego Golfa.

Dwuletni golf? No, to z Pyszałkiem się nie pościgasz!
- To bardzo porządne das auto z silnikiem 1,6 (śmiech). No, ciężko nim się ścigać z Pyszałkiem. Zresztą, cała trójmiejska ekipa pokerowa jeździ audicami. Ale ja dopiero od roku mam prawo jazdy. Pomyślałem, że lepiej kupić samochód, którego nie będzie szkoda, jakby coś.

Pieniądze oczywiście są zupełnie inne, ale czy emocje po wygraniu pierwszego sitka za 11 dolców i wygranie ISPT były podobne?
- Im bardziej rozumiesz grę, tym mniej się tym interesujesz. Kiedy zaczynasz, odpalasz jeden stolik, czekasz na akcje rywala, analizujesz każdą sytuacje. Im więcej rozumiesz, tym mniej odczuwasz emocji. To właśnie oddziela amatora od zawodowca. Nie można się emocjonować przy grze. Trzeba pamiętać, że negatywne emocje zawsze są silniejsze. Jeśli wygramy walety na asy, zapominamy o tym po 30 sekundach. Ale jak walety połamią ci asy, siedzi to znacznie dłużej. Lepiej takie rzeczy wyrzucać z głowy od razu. Tak jest zresztą w każdym sporcie, najlepsi gracze to ci, którzy potrafią grać na chłodno. Szczerze, już nie pamiętam, kiedy się wkurzyłem po przegranym rozdaniu.

Da się tak, zupełnie na chłodno? Czy gra w pokera w ogóle cię jeszcze cieszy?
- Jasne, że tak, bardzo ją lubię! Jest świetna rywalizacja, duże pieniądze. Nie bardzo rozumiem te różne gry online, gdzie możesz mieć milionowy poziom i nic z tego nie wynika. W pokerze na szczęście jest inaczej! A w Trójmieście mamy taką tradycję, że jeśli ktoś w niedzielę shipnął powyżej 15 tysięcy dolarów, zaprasza resztę ekipy na obiad, gadamy, pijemy jakieś winko, taki fajny dzień na wyluzowanie.

Jakie masz najbliższe plany pokerowe?
- Standardowo. EPT Barcelona, potem trzy tygodnie WCOOP, EPT Londyn. Nie mogę się już doczekać. Wyjazdy są fajne, jedzie świetna ekipa. Jak odpadam z turnieju patrzę, a tam siedzi sześciu Polaków na drinku. To co, dołączę, nie będzie mi smutno!

A zdarza ci się jeszcze zagrać jakieś domówki na śmieszne stawki, albo turniej w polskim kasynie za 100 złotych dla fanu?
- Zdarza się, gramy czasem z przyjaciółmi jakieś domówki na malutkie staweczki. Ale nie powiem, na jakie, żeby minister Kapica się za bardzo nie interesował. Powiem tylko, że przegrałem ostatnio trochę orzechów…

Co cię kręci poza pokerem?
- Jestem wielkim fanem koszykówki, chodziłem przez 6 lat do szkoły sportowej. Codziennie grałem 2 godziny w kosza. Zostało mi do dziś. Regularnie gramy na hali, albo na boisku. No i od 15 lat gram na gitarze. Miałem dłuższą przerwę, ale wracam do gry. Zawsze marzyłem o tym, żeby kupić gitarkę elektryczną. Właśnie się przymierzam i będę katował sąsiadów. Muzyka? Od sasa do lasa. Najpierw Nirvana, potem Offspring, Metallica, Iron Maiden. A potem mieszkałem z Pyszałkiem i zacząłem słuchać rapu, house. Muzyka jest fajna. Słucham też muzyki klasycznej. Uwielbiam, jak mi biegają ciarki po mózgu! Tylko radia nigdy nie słuchałem. Teraz kupiłem pierwszy samochód i na początku nie miałem w nim płyt i odpalałem radio. Masakra!

WIĘCEJ HISTORII

Pokrewne Turnieje

Pokerwni gracze

O czym myślisz?