WSOP 2017 Now Live

Gazeta.pl znów pisze o pokerze. Tym razem długi tekst: "Wyznania pokerzysty"

Gazeta.pl znów pisze o pokerze. Tym razem długi tekst: "Wyznania pokerzysty" 0001

Gazeta.pl znów pisze o pokerze. W naszym kraju każda publikacja dotycząca pokera jest rzadkością. Tym razem krakowski oddział portalu gazeta.pl publikuje reportaż o jednym z czołowych polskich zawodników online, który oczywiście występuje tu pod zmienionym imieniem.
Poniżej treść artykułu autorstwa Aleksandra Olo Gurgula.

Wyznania pokerzysty. "Kładę córkę spać, żegnam się z żoną, zamykam w pokoju"

Zarobki? Ok. 1,5 tys. dolarów miesięcznie. Praca w domu przed komputerem i dwoma monitorami. Niestety na noce i w szarej strefie. Ryzyko chorób zawodowych? Wysokie. Przede wszystkim uzależnienie od hazardu.

Do gry w pokera przekonał go kolega ze studiów. W końcu krakowska Akademia Ekonomiczna powinna być wylęgarnią rekinów biznesu, a i wykłady z rachunku prawdopodobieństwa są pomocne w pokerowej rozgrywce. Kiedy karty wciągnęły go na dobre, wyjechał za granicę. Na Malcie prawo jest bardziej przychylne zawodowym pokerzystom. Jeździ też na Węgry, gdzie państwo zalegalizowało hazard on-line i zamierza pobierać podatki z tego rodzaju działalności. W Polsce nadal musi ukrywać się w szarej strefie.

Ręce startowe

Dawid. Pod tym zmienionym imieniem ukrywa się krakowski pokerzysta. Imię nie jest przypadkowe - Francuz David Benyamine to ikona pokerowych graczy.
Jak może wyglądać pokerzysta? Niski okularnik z brzuszkiem? Niespodzianka. To wysoki, atletycznie zbudowany brunet. W jego mieszkaniu na nowoczesnym krakowskim osiedlu nie ma walających się puszek po piwie, pudełek po pizzy, starych gazet, czyli oznak hazardowego upadku. Tylko pedantyczny porządek. Na wprost skórzanej kanapy wielki telewizor plazmowy. Salon połączony z kuchnią, wystrój nowoczesny, meble kuchenne w kolorze wenge.
- Moda na pokera zaczyna się, gdy w świat idzie kolejna informacja o wielkiej wygranej - mówi Dawid. Ostatnio cała Polska żyła wygraną Dominika Pańki. Ten 22-latek z Brześcia Kujawskiego w PokerStars Caribbean Adventure (jeden z najbardziej prestiżowych turniejów na świecie, rozgrywany na egzotycznej Paradise Island) zgarnął ze stołu prawie 1,5 mln dolarów.

Dawid swoją rozgrywkę zaczyna wieczorem. Po kolacji kładzie córkę spać, żegna się z żoną i znika do czwartej nad ranem w sąsiednim pokoju. To jego biuro - grę traktuje jak pracę na nocnej zmianie. Do komputera ma podłączone dwa monitory. Chodzi o to, by w tym samym czasie rozgrywać jednocześnie kilkanaście rozdań. - Takie nudne kilkugodzinne klikanie potrafi człowieka zmęczyć nie mniej niż praca w fabryce - mówi.

Twierdzi, że gracz turniejowy ma styl, którego zapis można by przedstawić za pomocą wykresu podobnego do EKG. Kilka małych kroczków i krzywa gwałtownie idzie w górę, a potem szybki spadek. Tak gra Pańka. - Ja mam inny styl. Jestem typem gracza cashowego. Mój wykres pnie się powoli w górę. Wygrane są mniejsze, a sukces przychodzi z doświadczeniem, trochę jak na giełdzie.

Pas

W Polsce prawo do organizacji legalnych turniejów mają wyłącznie licencjonowane kasyna. Gra na pieniądze w internecie jest zabroniona (Ustawa z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych), ale w sieci - jak szacuje Mateusz Litewski, rzecznik stowarzyszenia Wolny Poker - liczba zawodników sięga 800 tysięcy. Jego organizacja lobbuje w parlamencie za nowelizacją ustawy. Projekt już powstał i dostał pozytywną opinię Biura Analiz Sejmowych. Stowarzyszeniu udało się też powołać Parlamentarny Zespół ds. Efektywnej Regulacji Gry w Pokera. Zapisało się do niego 10 posłów (z PO, PiS, PSL, TR i SLD), w tym byli sportowcy: Jan Tomaszewski i Jagna Marczułajtis-Walczak. Czym poselski zespół się zajmuje? M.in. propagowaniem rywalizacji pokerowej wśród polskich i zagranicznych parlamentarzystów; nauką gry i szkoleniami.

Wolny Poker uważa, że zrównywanie tej gry z innymi zakładami jest krzywdzące. Akurat w tej rozgrywce czynnik losowy nie jest najważniejszy, bo liczą się przede wszystkim umiejętności samych zawodników, podobnie jak w Scrabble.

- Kiedy naprzeciw siebie staje dwóch zawodników, powiedzmy koszykówki, wygrywa ten, który jest lepiej wyszkolony. Podobnie jest w pokerze. Po rozgrywce uczę się. Analizuję swoje poprzednie rozdania, sprawdzam taktyki innych zawodników, czytam literaturę fachową - tłumaczy Dawid.

Jaka kara mu grozi? Uczestniczenie w nielegalnych rozgrywkach może kosztować od 560 zł do kwot sięgających milionów złotych. Jeśli sąd byłby łaskawy i uznał winę gracza za "sprawę mniejszej wagi", może - jak podaje "Gazeta Prawna" - nałożyć grzywnę za wykroczenie skarbowe, czyli ok. 8 tys. zł.

Czekanie

Obowiązujące w Polsce prawo jest martwe. Bo jak tu ścigać kogoś, kto gra w pokera na zagranicznym koncie? Największe firmy hazardowe (najpopularniejsza to PokerStars) zarejestrowane są w państwach Unii Europejskiej, w których takie gry są legalne. Polaków - jeśli traktują ustawę o grach hazardowych poważnie - obowiązuje nie tylko zakaz grania, ale też nie mogą deponować swoich wygranych na koncie i w efekcie rozliczać się z podatków. To, co zarobią, ściągają nielegalnie do Polski: serwisy umożliwiają wypłaty poprzez karty kredytowe, które wysyłane są pocztą.

System weryfikacji graczy w internecie jest bardzo restrykcyjny. Żeby założyć konto w serwisie pokerowym, trzeba wysłać skan dokumentu tożsamości. Dane muszą się zgadzać z kontem bankowym. Na takich zagranicznych i "bezpiecznych" portalach gra Dawid. Co sądzi o polskim prawodawstwie antyhazardowym? - To absurd, państwo traci na tym setki milionów złotych, które gracze, a także i same firmy pokerowe, oddawałyby w podatkach - gorączkuje się.

Rzecznik Wolnego Pokera też uważa, że tracimy, wrzucając pokera do jednego worka z grami hazardowymi. Jak twierdzi, zyski z opodatkowania pokera on-line w państwie wielkości Polski powinny wynieść około 100 mln euro. Tracą też samorządy, które nie zarabiają na organizacji turniejów na żywo. Takie zawody przyciągają setki zawodników. Cykl European Poker Tour to blisko 30 różnych turniejów w jednym mieście (różne odmiany pokera, różne stawki), na które przyjeżdża kilka tysięcy graczy. Impreza trwa około trzech tygodni. Najbliższy rozpoczyna się 16 sierpnia w Barcelonie.

- Przed 2009 rokiem kasyna pękały w szwach. Teraz ten ruch przeniósł się do internetu. Najlepsi zawodnicy wyjeżdżają na turnieje za granicę. Przede wszystkim do Czech, Niemiec, Austrii czy Holandii. W praskim European Tour przy stolikach zasiadło nas 80 - komentuje Litewski.

Najlepsi zaczynali jak Dawid, łącząc pasję do gier z talentem do rachunkowości. - Kolega pokazał mi na YouTube'ie kilka filmików instruktażowych. Powiedział, gdzie szukać informacji. Byłby z niego dobry gracz turniejowy, ale wybrał zwyczajną pracę w biurze - mówi.

Podbicie

Czy Dawid jest nałogowcem? Twierdzi, że nie.

- Mechanizmy uzależnienia są na tyle silne, że z łatwością przychodzi zaprzeczanie. Hazardziści pięknie potrafią sobie i innym wytłumaczyć, że nie są w nałogu. Dokładnie tak samo postępują uzależnieni od alkoholu, narkotyków czy leków. Jeśli gracz wyłącza komputer, a narasta w nim agresja, pojawia się problem. W dłuższej perspektywie należałoby zaobserwować, czy taki człowiek nie zaniedbuje siebie, otoczenia, rodziny. Jeśli ktoś potrafi przez kilka godzin grać, nic nie jedząc i nie odwiedzając toalety, to uzależnienie staje się faktem. Zaczyna się od zaburzeń snu. Potem zaczynają się kłopoty fizjologiczne. W pewnym momencie zawodzi pamięć, gubi się koncentrację - tłumaczy Joanna Noldrzak-Drozd, która kieruje programem terapii behawioralnych w Krakowie.

Psychologowie przyznają, że nie wszystkie gry hazardowe są takie same. - Można je podzielić w zależności od stopnia losowości. Ruletka czy totolotek to gry stuprocentowo losowe. Poker uważany jest za grę tzw. półzręcznościową, ponieważ na wynik ma wpływ dobór odpowiedniej strategii czy umiejętność obserwacji innych - mówi Agnieszka Duda, psycholog, wiceprezes Krakowskiego Centrum Terapii Uzależnień. Dodaje jednak, że grą hazardową może stać się każda gra, jeśli wygrana lub przegrana oznacza realną stratę lub zysk. Nawet w Chińczyka można grać hazardowo na pieniądze.

Noldrzak-Drozd dodaje, że ważne są też emocje, jakie rozgrywka wywołuje: - Uzależnienie polega na wykonywaniu zestawu czynności, których zadaniem jest zmniejszenie napięcia lub wręcz przeciwnie, podtrzymanie stanu, na przykład szczęścia czy przyjemności. Wielu ludzi w Polsce uzależnionych jest od totolotka. Wierzą, że udało im się opanować strategię, dzięki której w końcu trafią na wylosowane liczby. Nie przeszkadza im, że od 30 lat wychodzą z kolektury z pustymi rękoma.

Zawodowi pokerzyści twierdzą jednak, że stosują rozwiązania, które mają ich chronić przed uzależnieniem. Mateusz Litewski mówi o samowykluczeniu się z rozgrywki, zamrożeniu konta na kilka miesięcy czy blokowaniu IP komputera. Niektóre serwisy wprowadziły nawet test "Sprawdź, czy masz problem" - uruchamia się, gdy gracz przegra większą kwotę i mimo to postanawia kontynuować grę.

Psychologowie przyznają, że zawodowcy mogą grać, nie ponosząc większych konsekwencji. Jednak w każdej chwili może się jednak zdarzyć coś (choroba, utrata pracy), co osłabi czujność i spowoduje uzależnienie.

Sprawdzenie

Dawid gra w pokera on-line na kilka stawek. Na mikrostawkach zarobić można około 1 tys. dolarów miesięcznie, na średnich do 15 tys., przy wysokich - the sky is the limit. Ryzyko przegranej istnieje zawsze. Dawniej obstawiał agresywnie. Zmienił styl, gdy urodziła mu się córka.

- Wróciłem do niższych stawek. Nie chcę, żeby wahania pokerowe zaważyły na życiu mojej rodziny. Trochę pieniędzy już odłożyłem i mogę zwolnić - mówi.

Gra, ale też uczy grać. Nie za darmo. Podstawowy pakiet to trzy lekcje po 90 minut. Koszt - 1050 dolarów. Nie każdy nauczyciel mógłby zażądać takiej stawki. On może. Jeden z liczących się portali pokerowych uznał go za najlepszego gracza roku na świecie na tzw. niskich stawkach (kilkudolarowych). Zagłosowali na niego sami zawodnicy, a to najlepsza rekomendacja.

- Wystarczy mi 20 minut rozmowy przez internet, żebym zorientował się, czy ktoś, kto się zgłosił, nadaje się do tego. Sporo ofert odrzucam. Jeśli widzę, że ktoś jest za słaby, sugeruję tańszego nauczyciela na niższym poziomie, a dopiero potem lekcje u mnie.

Na słabych szkoda mu czasu, ale tych najlepszych też odrzuca. Zdaje sobie sprawę z tego, że trenując innych, powiększa swoją konkurencję. Na lekcje nigdy nie zaprasza do domu. Uczy on-line. Zawsze zaczyna od sprawdzenia, czy na jego konto wpłynęła zapłata. Dopiero potem pokazuje uczniowi, jak analizować rozdania, poprawa taktykę i styl gry - to główne cele szkolenia. Korzysta ze Skype'a, który ma aplikację szkoleniową. Twarzy nie pokazuje - dla bezpieczeństwa musi pozostać anonimowy. Indywidualnych uczniów miał do tej pory 50, więcej (od 40 do 100 tygodniowo) słucha jego wykładów on-line. To 45-minutowe wirtualne lekcje, które organizują firmy pokerowe. Sami uczestnicy nie płacą, a nauczyciela wynajmuje portal. - Traktuję te wykłady jak pracę społeczną. Dostaję za nie niewiele, ale dzięki nim podtrzymuję stosunki ze środowiskiem graczy - mówi.

Czy będzie grał do końca życia? Twierdzi, że nie. - Wykonywanie tego zawodu wymaga ogromnej odporności psychicznej i bardzo eksploatuje. Kiedyś przebranżowię się i zainwestuję zarobione pieniądze, najlepiej w gastronomię.

Swojej córki jeszcze nie zaczął uczyć zasad. Jest na to za mała. - Nie miałbym jednak nic przeciwko temu, by w przyszłości grała - mówi.

Autor: Aleksander Olo Gurgul, krakow.gazeta.pl
Cały artykuł dostępny tutaj: http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,16410130,Wyznania_pokerzysty____Klade_corke_spac__zegnam_sie.html

WIĘCEJ HISTORII

O czym myślisz?