Dominik Pańka o grze w pociągi, turnieju za milion i sprzedaży udziałów (wywiad, część 3)

  • Jan CiosekJan Ciosek
Dominik Pańka o grze w pociągi, turnieju za milion  i sprzedaży udziałów (wywiad... 0001

Dziś ostatnia część wywiadu z Dominikiem Pańką. Poprzednie znajdziecie tutaj i tutaj.

Zapraszamy do lektury.

Co robisz, kiedy nie grasz w pokera? Masz jakieś hobby?
- Oglądam seriale, trochę gram w Magic The Gathering w internecie. Ze znajomymi regularnie gramy w planszówki, „Wsiąść do pociągu”, „Osadnicy”, takie rzeczy.

Podczas gry w planszówki masz potrzebę wygrywania, jak w pokerze?
- Staram się robić najlepsze ruchy, ale zawsze przegrywam (śmiech). Dla mnie te gry mają aspekt głównie towarzyski, gram dla przyjemności, nie mam instynktu zabójcy.

Czy kiedy zaczynałeś karierę widziałeś siebie tu gdzie jesteś?
- Nie pamiętam. Po prostu czerpałem przyjemność z gry, chciałem wchodzić na kolejne szczeble. Jak miałem bankroll 1500$, grałem turnieje za 5 czy 10 dolarów i myślałem: „Ale super by było zagrać turniej za 100, one są takie fajne, ale nie mogę ich grać z takim rollem. Albo zagrać sobie Sunday Million!”. Kiedy potem już miałem 10 000, cieszyłem się, że mogę zamienić spaghetti z Biedronki na coś lepszego. I myślałem, że może będę mógł się z tego utrzymywać. Teraz już nie muszę się o nic martwić, nie potrzebuję emerytury z ZUS czy OFE… Ale pieniądze to dla mnie tylko cyferki, za które mogę coś kupić. Nie myślę o nich.

Naprawdę?
- Co mam powiedzieć? Taki już jestem. A przecież ja też mam problemy. Ale jest trochę tak, że jak ktoś już zarobi dużo pieniędzy, to nigdy nie może na nic narzekać, bo nikt go nie chce słuchać, patrzą na niego jak na idiotę i myślą: „co on pierdzieli, przecież ma tyle kasy?!”. Moje życie jest fajne i dobre dlatego, że takim je uczyniłem. Pieniądze tego nie zmieniły.

Dalej myślisz o zwiększaniu stawek? Żeby zagrać Big One za milion dolarów?
- Nie mam takich ambicji! Może gdybym miał 100 milionów dolarów? Ale przecież wiadomo, że nigdy nie będę miał takich pieniędzy... Chciałbym zagrać w jakimś super high rollerze za 50 tysięcy euro, ale w sumie to myślę, że to też trochę za grubo. Zagram, jeśli wygram satelitę za 5 tysięcy.

A może lepiej sprzedać udziały? Po ostatnich sukcesach z pewnością znalazłbyś chętnych.
- Nie chcę tego robić. W Monako Mike McDonald chciał ode mnie kupić udziały, ale się nie zgodziłem. Nie chciałem, żeby ten biedak tracił przeze mnie pieniądze! Nie wiem, czy w takim turnieju byłbym profitowy, nawet biorąc pod uwagę, że są tam biznesmeni. Ale przecież oni też potrafią grać. No i są też ci wymiatacze, którzy są ode mnie 10 razy lepsi.

Na PCA też nie sprzedawałeś udziałów?
- Nie, bo przecież wygrałem tam satkę za 700 dolców. Nie potrzebowałem sprzedać na przykład połowy udziałów, żeby schować 5 tysięcy do kieszeni.

WIĘCEJ HISTORII

Pokrewne Turnieje

Pokerwni gracze

O czym myślisz?