WSOP 2017 Now Live

"Pod koniec trzeciego roku studiów wygrałem $10K..." - Dominik Pańka w kolejnym świetnym wywiadzie!

"Pod koniec trzeciego roku studiów wygrałem $10K..." - Dominik Pańka w kolejnym świetnym... 0001

Bardzo ciekawego wywiadu nasz mistrz PCA udzielił ostatnio dla MALEMAN.PL. Zapraszamy do lektury.

------------

Pierwszy Polak, który wygrał turniej z cyklu EPT, jeden z najważniejszych turniejów pokerowych na świecie, inkasując blisko 1,5 mln dolarów. Sposób, w jaki to zrobił ten chłopak z Brześcia Kujawskiego, to istne mistrzostwo świata.

Szóstego dnia turnieju 22-letni Dominik Pańka awansuje do stolika finałowego – z ponad tysiąca graczy, którzy wystartowali w zawodach PokerStars Caribbean Adventure 2014, zostało ośmiu. Polak przystępuje do gry z czwartym co do wielkości stackiem, co oznacza, że tylko trzech zawodników ma więcej żetonów od niego. Stawki liczy się w setkach tysięcy dolarów. Pańka zachowuje się tak, jakby w życiu niczym innym poza grą w finałach się nie zajmował – jest spokojny, opanowany i nieruchomy jak posąg. Nic nie wskazuje na to, by rywalizacja z najlepszymi pokerzystami na świecie jakkolwiek go przytłaczała czy onieśmielała. A przecież przed zawodami na Bahamach grał w zaledwie kilku naprawdę dużych turniejach i do tego bez oszałamiających wyników: w High Rollera EPT w Barcelonie zajął 42. miejsce (5123 dolary), a podczas Poker Festival w Pardubicach był szósty (2968 dolarów).

Ma na sobie koszulę z krótkim rękawem w nijakim kolorze, ciemne okulary i wygląda na najmłodszego z całej ósemki finalistów. Gdy po skończonym ponad 16-godzinnym pojedynku odejdzie od stołu, okaże się, że ma na sobie także szorty i zwykłe klapki.

Jednym z jego początkowych zagrań jest blef w pojedynku z Mikiem McDonaldem, utytułowanym 24-latkiem z Kanady, który w turniejach live zdążył już zgarnąć ponad 6 mln dolarów. Pańka ma w kartach króla i dziesiątkę. McDonald w jaskraworóżowej koszuli i włosami ułożonymi na żel – parę dziewiątek. Pozostali pasują. Po chwili układ kart na stole – dwie damy, piątka i siódemka – daje McDonaldowi 86 proc. szans na wygraną w tym rozdaniu. Jeśli Dominik podbije zakład, na stole wyląduje jeszcze jedna karta – ma zaledwie 14 proc. szans na to, że będzie to król lub dziesiątka. To wydaje się nie robić na nim wrażenia. Siedzi jak zaklęty, znieruchomiały, nie widać nawet, żeby oddychał. McDonald wpatruje się w niego niczym zakochany kundel i bezskutecznie stara się wyczytać coś z woskowej figury, w jaką zmienił się Dominik. Komentatorzy śmieją się, że być może Pańka usnął, ale ten w końcu spokojnym ruchem ręki odlicza żetony i kładzie je na stół. Tym samym decyduje się na kolejny zakład – 255 tys. żetonów turniejowych. Kanadyjczyk po chwili namysłu postanawia dorzucić żetony i sprawdzić ostatnią z kart. Jeśli nie będzie ani dziesiątki, ani króla, a Dominik będzie chciał zmusić McDonalda do wycofania się, będzie musiał dołożyć kolejne żetony. Na stole ląduje walet. Pańka zostaje z niczym. Jedyna szansa, że ten walet wypłoszy jego przeciwnika. Siedzi wyprostowany i nieruchomy, jakby nic się nie stało, zza czarnych szkieł okularów nie widać oczu Dominika, palce dłoni spokojnie opiera o sukno wyściełające stół do gry. Co zdecyduje? Zawodnik po lewej stronie nerwowo przekłada żetony z kupki na kupkę, robiąc przy tym sporo irytującego hałasu. Nie może to jednak wytrącić 22-latka z równowagi. W puli jest 1,1 mln żetonów. Dominik, jakby nagle wybudzony z odrętwienia, ponownie sięga po żetony i powiększa pulę o ponad pół miliona. Bardzo odważne. I kurewsko ryzykowne zagranie. McDonald jest w kropce. Z pewnością bierze pod uwagę blef Polaka, ale sposób, w jaki Pańka atakuje w tej rundzie, równie dobrze może świadczyć o bardzo silnym układzie kart. Mijają długie sekundy. Kanadyjczyk wyraźnie nie ma pomysłu na zakończenie tego rozdania. Nie ma pojęcia, że gdyby dołożył 575 tys. dolarów, zgarnąłby pulę wartą ponad 2,2 miliona, poważnie zwiększając swoje szanse na wygraną w całym turnieju. Ostatecznie jednym pstryknięciem palca odsuwa od siebie karty.

Brawo Dominik! – grupa kibicująca Polakowi wiwatuje i krzyczy. – Vamos!

Spokojnie, jesteśmy z Polski, a nie z Brazylii – Dominik zdejmuje okulary i lekko się uśmiecha.

Poker grany marnie jest grą przypadku. Ci, którzy często przegrywają, myślą zwykle, że nie dostali właściwych kart – do głowy im nie przyjdzie, że zostali ograni przez lepszych. Wracają więc do stołu z nadzieją na więcej farta i mocne karty. I znów przegrywają. Natomiast utalentowani i doświadczeni pokerzyści starają się raczej minimalizować efekt szczęścia, bo w tej grze obok kart równie ważna jest umiejętność obserwowania stylu gry oraz zachowania przeciwników.

– Już na początku mogę coś założyć: młody w kapturze – pewnie gra dużo w internecie, starszy ze złotym zegarkiem – gra mniej i raczej live. I już wiem, że oni będą grali inaczej. Jeśli młody gra agresywnie, to ja wcale nie muszę mu wierzyć, bo oni często blefują, zwłaszcza tacy gracze, którzy dopiero co trafili na zawody z internetu, lubią się popisywać. Mając te same karty na ręku – na młodego zagrasz, a na starszego spasujesz. Trzeba obserwować ludzi.

– A jaki ty masz styl?

– Na żywo gram dość solidnie, spokojnie – nie chcę mieć do siebie pretensji, że niepotrzebnie ryzykowałem – Dominik ma ten sam wyraz twarzy co podczas gry: trudno wyczytać jakąkolwiek emocję. Może mnie wkręca? Patrzę z niedowierzaniem. – Oczywiście jak trzeba, to blefuję, ale nie robię jakichś naprawdę szalonych, agresywnych zagrań. My mówimy, że grasz albo tight albo loose. Tight – jeśli mam mocne karty na ręku, jeśli mam słabsze, to pasuję. As z królem to mocna ręka, a dwójka z ósemką nic nie stworzą.

– I to tyle?

– Moja gra zależy też od fazy turnieju oraz od stolika – raz gram bardziej tight, innym razem agresywniej. Dlatego nie da się stworzyć programu komputerowego, który za każdym razem będzie wygrywał. W szachach istnieje coś takiego jak najlepszych ruch w danej sytuacji – bez względu na to, z kim grasz. W pokerze – nie. Wszystko zależy. Od przeciwnika, od wielkości zakładu, od sytuacji... Jest bardzo dużo zmiennych, od których mogą zależeć twoje decyzje. Niektóre te rzeczy to kosmetyka, ale czym więcej grasz, tym lepiej je poznajesz i tym spokojniej na nie reagujesz.

Są dwa rodzaje gier w pokera. W turniejach zawodnicy wpłacają wpisowe i ich suma tworzy pulę, którą dzieli się między 10-15 proc. najlepszych graczy. Zwycięzca dostaje od 15 do 20 proc. całej puli (przykład: jeśli w turnieju zagrało 1000 zawodników i każdy wpłacił 10 tys. dolarów, to pula wynosi 10 mln, z czego do zwycięzcy trafia od 1,5 do 2 mln). Na starcie każdy gracz dostaje tyle samo żetonów (np. 30 tys.) – nie mają one nic wspólnego z późniejszą wygraną. Ten, kto traci żetony – odpada. Taką metodą eliminacji w końcu wyłania się zwycięzcę. I taki turniej wygrał właśnie Dominik.

Są też tzw. gry stolikowe, czy też potocznie nazywane grami cash, gdzie do stołu można się dosiąść w dowolnym momencie gry, a żetony są równowartością pieniędzy, którymi się gra. Utrata żetonów nie oznacza końca gry, a „jedynie” utratę pieniędzy. Można wtedy odejść od stolika, dokupić więcej żetonów i grać dalej. Można też przerwać grę w dowolnym momencie i wymienić żetony na gotówkę, czyli cash właśnie.

W turniejach można wygrać o wiele więcej – gra duża liczba graczy i dzięki temu tworzy się duża pula nagród do podziału. W grach cash nie sposób pomnożyć wejściowej sumy 100 czy 150 razy, choć i tu grający na wysokie stawki mogą zarobić pokaźne kwoty. I tu, i tu grać mogą zarówno zawodowcy, jak i amatorzy. Poker w odróżnieniu od innych gier prawie zawsze ma format „open” – grać może każdy, kto ma pieniądze.

– Jak zostało nas dwóch – Dominik wraca do finału PCA 2014, gdzie w ostatniej rundzie został już tylko z McDonaldem – to ja zupełnie szczerze myślałem, że on zasłużył na zwycięstwo, jest znacznie lepszy ode mnie. Wszedłem all-in, miałem parę dziewiątek... Absolutnie by mi nie przeszkadzało, gdyby on był mistrzem, a ja byłbym drugi. Ale to ja wygrałem to rozdanie.

Dalej jest jak w filmie. Polak zaczyna odrabiać straty. Kanadyjczyk, mając 5,5 mln w żetonach (Pańka ma ponad 25 mln) oraz siódemkę z czwórką w kartach, decyduje się zagrać va banque, czyli stawia wszystko, co ma. Dominik ma asa i dwójkę, więc prowadzi. Na flopie (na stole lądują pierwsze trzy z pięciu kart) jedna z kart to dwójka, co daje Dominikowi parę i umacnia prowadzenie. Czwarta karta to siódemka, co daje prowadzenie i wyższą parę McDonaldowi. Dominik uśmiecha się, jakby dokładnie wiedział, co stanie się za chwilę, a ma zaledwie 11 proc. szans, że na stół spadnie as lub kolejna dwójka, których potrzebuje do zwycięstwa całego turnieju. Kibice obu zawodników już dawno podnieśli się z wygodnych foteli, nie mogąc wytrzymać napięcia. I jest dokładnie jak w amerykańskich filmach, gdzie „nasz”, choć już wymęczony i na pierwszy rzut oka słabszy, wstaje z kolan i wymierza ten ostatni cios – jakimś cudem na stole ląduje as trefl. „Ace on the river”. Dominik nie skacze ze szczęścia. Wstaje powoli, wyciąga rękę do Kanadyjczyka jakby zakłopotany swoim zwycięstwem.

– Najśmieszniejsze było to, że on nic o mnie nie wiedział. Był przekonany, że jestem jakimś graczem, który gra bardzo, bardzo wysoko „cash”. Nikt mnie tam nie znał z turniejów na żywo, więc dla nich musiałem być kimś, kto gra w pokera na bardzo duże stawki w gotówce, no bo przecież byłem tak bardzo spokojny i nie przejmowałem się pieniędzmi. Pewnie dlatego, że mam tych pieniędzy bardzo dużo. A ja jestem jakiś dzieciak, który w życiu prawie nic nie wygrał – okazuje się, że Dominik potrafi się śmiać.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Najnowsza promocja PKR! Odbierz bonus powitalny, $22K we freerollach + $10 freebet na Mistrzostwa Świata w piłce nożnej!

"Pod koniec trzeciego roku studiów wygrałem K..." - Dominik Pańka w kolejnym świetnym... 101

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

– I rzeczywiście nie myślałeś o wygranej?

– Nie myślałem o kasie. No, to jest naprawdę zabawne. Zostało nas ośmiu, mam gwarantowane 120 tys. dolarów. Fajnie. Zostało nas trzech – dostaję milion trzysta tysięcy. Wiadomo, że myślę, że to jest dużo pieniędzy, ale tak naprawdę to jest zbyt dużo pieniędzy, by móc o nich pomyśleć na serio.

– I nie ma szans na to, żebyś się zdekoncentrował?

– Adrenalina jest. Stolik finałowy to jest to, na co czekasz. Jesteś podjarany, podekscytowany, ale jednego gracza to sparaliżuje, a mnie pozytywnie mobilizuje. Nie myślę o kasie, tylko się staram grać jak najlepiej.

Pokera pokazał mu kolega na pierwszym roku studiów. Po prostu, zamiast grać po nocach w Quake’a, grał w karty. Nigdy nie przypuszczał, że na pokerze można dorobić się fortuny. Że poker może być jak praca na etacie: osiem-dziesięć godzin dziennie, pięć-sześć dni w tygodniu. Na początku grał dla zabawy i obstawiał minimalne stawki.

– Oczywiście przegrywałem wszystkie pieniądze, bo co początkujący gracz może wiedzieć o pokerze? Ale w internecie jest sporo materiałów: artykułów, filmów, są nawet trenerzy, którzy rozkładają całe rozdania na oddzielne fazy i tłumaczą, dlaczego tu zagrali tak, a tu – tak. I to jest rzeczywiście bardzo przydatne. Jeśli się odpowiednio dużo gra i ćwiczy, to w końcu przychodzą wyniki. W ten sposób ciułałem. Grałem coraz więcej, za coraz więcej, w końcu przyszły pierwsze sukcesy.

– Szybko zacząłeś na tym zarabiać?

– Wiadomo, na początku jadło się spaghetti z keczupem z Biedronki, później miałem na kebaba, a pod koniec trzeciego roku studiów nagle wygrałem 10 tys. dolarów. I później już tylko ten kapitał pomnażałem.

– Co trzeba umieć czy wiedzieć, żeby nie stracić więcej, niż się ma?

– Ważne jest, by dobrze zarządzać kapitałem – żeby go całego nie stracić. Na tym wielu graczy poległo. Reguła jest prosta: czym mniej pieniędzy masz, tym o mniejsze stawki grasz. A są tacy, którzy chcą się szybko odkuć, grają nadal za duże stawki i w końcu tracą całą kasę. Ważne też, by się nie przejmować, że przegrywasz przez dłuższy czas. Wariancja, czyli układ kart, który nie pozwala ci wygrywać, w końcu minie. No i też trzeba pamiętać, że to taka gra, w której można podjąć dobrą, a nawet najlepszą z możliwych decyzji i nadal przegrać. Tak bywa. I dlatego musisz mądrze zarządzać kapitałem, by móc przegrywać przez długi czas, a jednak się nie spłukać. Zwłaszcza jeśli grasz zawodowo.

– Jak się zostaje zawodowym pokerzystą?

– Skończyłem licencjat w SGH, poszedłem na magisterkę, ale grałem już tyle, że studiami przejmowałem się coraz mniej. Zostałem zawodowym pokerzystą, bo zacząłem zarabiać bardzo przyzwoite pieniądze jak na polskie warunki. Gdybym zarabiał na pokerze tyle samo, co w normalnej pracy, to wiadomo, że poszedłbym do pracy – pokera bardziej lubię, ale w pracy jest regularna wypłata. W pokerze nic nie jest gwarantowane.

– Totolotek?

– Ludzie wciąż myślą, że jeszcze uda mi się wygrać, ale nie wiedzą, że szanse są marne.

– Czyli, że fartem udało ci się wygrać blisko 1,5 mln dolarów i niedługo potem, w kolejnym turnieju, ponad 270 tys. euro?

– No, jak najbardziej... Żeby wygrywać i zarabiać pieniądze na pokerze, to trzeba bardzo dużo umieć, rozwijać się i szkolić. Natomiast żeby wygrać turniej, który ustawi cię na resztę życia, gdzie gra mnóstwo znakomitych graczy, to oprócz dużych umiejętności trzeba mieć farta. Do tej pory zagrałem na żywo w kilkudziesięciu turniejach, ale najlepiej mi szło w największym turnieju mojego życia – to jest szczęście. Tego inaczej nie da się powiedzieć.

źródło: maleman.pl

Zgarnij DARMOWE $25 dzięki Full Tilt Poker - zapoznaj się z ofertą!

Śledź nas naFacebook'u, Twitter'rze oraz Google Plus aby być zawsze w centrum pokerowej akcji!

WIĘCEJ HISTORII

O czym myślisz?