WSOP 2017 Now Live

Kolejny artykuł w prasie na temat pokera w Polsce

Kolejny artykuł w prasie na temat pokera w Polsce 0001

Po raz kolejny w polskiej prasie ukazał się artykuł, opisujący sytuację prawną dotyczącą pokera w Polsce i nie tylko. Tym razem Rzeczpospolita zdecydowała się pokazać, jak martwe jest prawo pokerowe w Polsce. Poniżej możecie przeczytać fragment artykułu Adama Grzeszczaka.

Fikcja hazardowej prohibicji
Jednoręki Internet
Dwa lata temu rząd postawił na wojnę z hazardem. Wygląda na to, że marnie obstawił i przegra.


Uczniak grał w pokera już od kilku lat, kiedy w 2011 r. weszła w życie nowelizacja ustawy o grach hazardowych wprowadzająca pokerową prohibicję. Zakazano gry online i na żywo, zostawiając jedynie maleńką furtkę dla kasyn. W Polsce jest ich kilkanaście. Mogą organizować pokerowe turnieje, ale po uzyskaniu wcześniejszej zgody Ministerstwa Finansów i zgłoszeniu uczestników. Gra jest podwójnie opodatkowana, bo płaci kasyno, a także gracze, i to niezależnie, czy wygrywają czy też nie. W sumie niezbyt nęcąca perspektywa, zwłaszcza dla Uczniaka, który gra online. Dlatego stanął przed trudnym wyborem: porzucić grę czy ojczyznę? Wybrał pokera i udał się na wygnanie do Londynu, gdzie gra jest legalna i nie trzeba kryć się z dochodami z hazardu. Tym samym śladem poszła część polskich graczy, wyjeżdżając do innych ośrodków pokerowej emigracji – na Maltę, a także dalej, do Tajlandii czy Meksyku.
Uczniak to jego nick, pod którym jest znany w internetowych poker-roomach i serwisach poświęconych grze. Wybrał go chyba przez przekorę, bo koledzy nazywają go profesorem. Uczniak jest matematykiem i ekonomistą, a w przedpokerowym życiu był licencjonowanym aktuariuszem, czyli specjalistą w dziedzinie szacowania ryzyka. To zawód rzadki, poszukiwany i dobrze płatny. Uczniak porzucił jednak karierę, by grać, w czym jego matematyczne kwalifikacje okazały się bardzo przydatne. W końcu poker to sztuka szacowania ryzyka.
Od kilku lat jest zawodowym pokerzystą i utrzymuje się z gry. W niczym jednak nie przypomina bohatera filmu „Wielki Szu”, który krążył po Polsce z talią znaczonych kart i walizką gotówki. Ten film jest znienawidzony przez środowisko polskich graczy. Uważają, że pod jego wpływem wprowadzono pokerową prohibicję, nie dostrzegając, że to szlachetna gra strategiczna (z elementem losowym), jak brydż albo szachy, a nie pospolity hazard – jak Lotto.
Gra w pokera online w Londynie niczym nie różni się od gry w Warszawie czy Koluszkach. Korzysta się z tych samych licencjonowanych międzynarodowych kasyn internetowych, które oferują pełny wachlarz gier pokerowych, a przy okazji wiele innych form hazardu – od zakładów bukmacherskich po jednorękich bandytów, którymi kręci się za pomocą myszki. Są zarejestrowane na Malcie (mekce unijnego hazardu), na Gibraltarze albo w innych, bardziej egzotycznych miejscach. Nie ma to specjalnego znaczenia, bo większość oferuje polskojęzyczne serwisy, gdyż nasi rodacy mają duży udział w ich obrotach. Nie ma też kłopotów z rozliczeniami, bo wszystko odbywa się online, najczęściej za pośrednictwem finansowych pośredników wyspecjalizowanych w obsłudze internetowego hazardu – Skrill albo Neteller. Wygrane pieniądze można odbierać za pomocą kart płatniczych przesyłanych na adres graczy. Dyskrecja zapewniona.
Fabryka hazardu

Serwisy, z których korzystają Polacy, ani słowem nie uprzedzają, że hazard internetowy jest w Polsce zakazany i grając, ryzykuje się karą więzienia (do lat 3), zaś ewentualna wygrana to nieudokumentowany dochód, po który może zgłosić się skarbówka. Zamiast tego kasyna online kuszą Polaków wysokimi bonusami (nawet 1000 euro) i darmowymi grami na dobry początek, przekonując, że działają w pełni legalnie, bo są zarejestrowane na terenie UE i mogą swoją ofertę kierować do wszystkich unijnych obywateli. Tymczasem hazard jest tym obszarem, który każdy kraj UE może kształtować autonomicznie. Dlatego w wielu państwach są mniejsze lub większe ograniczenia w tym zakresie.
Uczniak gra w pokera turniejowego. Graczy dzieli na trzy kategorie: zawodowców takich jak on, dla których poker jest podstawowym źródłem utrzymania, półzawodowców, dla których pieniądze z gry są ważnym, choć niejedynym dochodem, i całą rzeszę amatorów. Ci ostatni grają dla emocji i rozrywki, a przy okazji napełniają cały system pieniędzmi. Wierzą, że trafi im się „złoty strzał” i zgarną wielką forsę. Profesjonaliści wierzą tylko w umiejętności i ciężką pracę, jak w fabryce przy taśmie. Trzeba być skoncentrowanym, szybko analizować i liczyć. Cały czas liczyć.
Najważniejsza jest przy tym wydajność. Tę zaś zapewnia tylko Internet. Uczniak gra czasem na żywo, ale, jak mówi, tylko dla przyjemności i atmosfery. Dla pieniędzy – tylko online. – Na żywo rozgrywamy w ciągu godziny 20–30 rozdań, natomiast online na jednym stoliku zwykle rozegram ok. 60 (odpada czas na tasowanie, odliczanie żetonów itp.). Jednocześnie gram zwykle na 10 stolikach, ale są i tacy, którzy robią to na 20–30. Oznacza to kilkudziesięciokrotnie większą liczbę rozdań w przeliczeniu na poświęcony czas – tłumaczy pokerową technologię.

W Internecie odpada też cała karciana psychologia z obserwowaniem gestów i zachowań graczy, która tak fascynuje amatorów. Ekran wypełniają szczelnie wirtualne stoliki, na których fruwają ikonki kart i żetonów. Trzeba uważnie śledzić, co się na każdym dzieje, i podejmować decyzje. Raz się wygrywa, raz przegrywa, ale na koniec dnia (albo nocy, bo wtedy grają gorącokrwiści Brazylijczycy i azjatyccy biznesmeni, a to oni są głównymi dostawcami gotówki) zawodowiec wstaje od komputera zwykle bogatszy o kilkaset dolarów.
W przypadku Uczniaka grającego w Londynie dochody z pokera są na dodatek nieopodatkowane. – Zgodnie z brytyjską ordynacją podatkową, jeśli zyski z jakiejś działalności są opodatkowane, to automatycznie straty można odpisywać od podstawy podatku. Nakładając podatki na hazard, fiskus strzeliłby sobie w kolano, bo w skali kraju dużo większe sumy są przegrywane niż wygrywane – tłumaczy. Taka sytuacja ma dla niego także i minusy. Nie ma ubezpieczenia społecznego i zdrowotnego, a banki patrzą na niego nieufnie. Problem ten rozwiązał, rejestrując firmę edukacyjną. Czego uczy? Wiadomo – pokera. Jak? Oczywiście przez Internet. Jego uczniami są polscy pokerzyści marzący o karierze przy wirtualnym stoliku.

Cały artykuł do przeczytania TUTAJ.

WIĘCEJ HISTORII

O czym myślisz?