WSOP 2017 Now Live

Pokerzyści są dobrymi inwestorami tylko przy stole?

Pokerzyści są dobrymi inwestorami tylko przy stole? 0001

"Poker jest przykładem najgorszych aspektów kapitalizmu, które uczyniły nasz kraj tak wielkim", powiedział Walter Matthau z USA.

W teorii, pokerzyści powinni być najlepszymi inwestorami na świecie. W każdym rozdaniu, w jakiejkolwiek pokerowej grze, gracz dokonuje inwestycji. Inwestycja ta oparta jest na rachunku prawdopodobieństwa, teorii gier, jakości swojego układu, oraz na przewidywaniu wartości kart oponenta. Do tego dochodzi obliczenie potencjalnego zwrotu z inwestycji, a także przyszłych profitów wynikających z kreowania własnego wizerunku przy stole. Nie mamy więc wątpliwości, że każda rozegrana ręka, to dobrze obliczona inwestycja.

Profesjonalni pokerzyści dokonują tysięcy takich inwestycji każdego dnia, jednak kiedy turniej się kończy, pokerzyści są notorycznie złymi inwestorami. Weźmy pod lupę najlepszych zawodników, których każdy z nas zna i przejrzyjmy ich nierozważne inwestycje.

Zacznijmy od ojca chrzestnego pokera, Doyle Brunsona. Chyba wszyscy zgodzą się ze mną, że Doyle rządził w pokerowym świecie przez dziesięciolecia, jego wygrane na WSOP i w pozostałych turniejach pokerowych do dzisiaj elektryzują wszystkich fanów pokera. Jednak kiedy Doyle nie pojawiał się przy stole i w między czasie próbował dokonywać inwestycji, które powiększyłyby jego kapitał, to stawał się zupełnie innym człowiekiem.

Przez ostatnie dziesięciolecia, Doyle Brunson inwestował w gumy do żucia, które miały myć zęby podczas żucia, zainwestował pieniądze w poszukiwania Titanica (bez skutku), oraz w znalezienie Arki Noego. Na wszystkie te inwestycje stracił ogromne sumy,a przecież praktycznie we wszystkich przypadkach można się było tego spodziewać.

Chociaż podczas wyprawy nie udało się znaleźć Arki Noego (prawda, że to dziwne?), Doyle twierdzi iż ludzie w których zainwestował przynieśli mu kawałek łodzi. Wyobraź sobie taką rozmowę: "Dzięki za te wszystkie pieniądze Doyle. Wygląda na to, że nie udało nam się znaleźć Arki Noego w całości. Ale spójrz, to jest kawałek drewna, który z pewnością pochodzi z łodzi o której mówi ta stara księga." Doyle Brunson jest inteligentnym facetem, był taki zarówno podczas lat szkolnych, jak i teraz w życiu. Wraz ze swoimi kolegami, przemierzył całe USA, kiedy pokera był nielegalny i udało mu się zarobić na dobre życie. Doyle ma też tytuł magistra. Mimo tych wszystkich umiejętności oraz inteligencji, nie wystrzegał się on dziwnych inwestycji, które mówiąc pokerowym żargonem były EV-.

Kolejny przypadek Full Tilt Poker. Chris Ferguson oraz Howard Lederer byli uważani za jednych z najmądrzejszych ludzi w grze. To właśnie oni byli "ojcami" biznesu, który rozpoczął działalność wręcz fenomenalnie - ponad pół miliarda zysku w pierwszym roku działalności mówi samo za siebie. Właściwie wszystko co musieli robić właściciele, to po prostu grać mądrze, zrobić sobie pewne rezerwy na gorsze czasy i patrzeć jak pieniądze na ich kontach są co raz większe. Ale po co? Lepiej było zrobić "w balona" miliony graczy i inwestować pieniądze, które inwestowane być nie powinny. Ta dwójka oraz kilku innych, wydało wszystkie pieniądze graczy na premie i pokrycie kosztów operacyjnym spółki. Jeszcze miesiąc przed wydarzeniami z czarnego piątku, mieli zabezpieczoną drugą pozycję na liście największych stron pokerowych na świecie, ale zrobili coś bardzo głupiego. "Postanowili wsadzić w firmę laskę dynamitu i wysadzić ją w drobny mak."

Oprócz tych głośnych przykładów, o których wiele się pisało, złe inwestycje wśród pokerzystów to po prostu norma. Gry stołowe w kasynach, inwestowanie w słabych graczy, zakup Sydney Harbor Bridge, kupowanie greckich obligacji. Te wszystkie inwestycje zostały dokonane przez pokerzystów, którzy stracili na nich potężną część kapitału.

Według wielu znawców branży, złe inwestycje wynikają z natury pokera i szczególnie objawiają się one u graczy cash games. W pokerze nagrody są wysokie, a inwestycja bardzo krótkoterminowa. Pokerzyści mogą podejmować szybko ryzykowne decyzje, jeżeli dotyczą one tego co stanie się za chwilę, za tydzień lub miesiąc, ale nie mają głowy do inwestycji długoterminowych.

Profesjonalny gracz w Vegas, Melbourne czy Makau, może zostać milionerem w bardzo krótkim okresie czasu, kiedy tylko wariancja jest po jego stronie. Jeżeli przegra on kilka następnych sesji, to rozpoznaje je jako tzw "korektę" i nie traci rozumu, ponieważ wie, że pewnej nocy pojawi się w kasynie nie "rybka," ale prawdziwy "wieloryb", dzięki któremu odegra swoje straty. Właśnie dlatego dobremu pokerzyście inwestycja przy stole zawsze się zwróci. Inwestycja poza pokerowa jest już zupełnie oddzielnym tematem, tutaj nie ma "rybek czy wielorybów", dlatego inwestycje przeważnie się nie zwracają.

Racjonalne decyzje są ważne nie tylko w pokerze, ale również w życiu i inwestycjach. Chciwość oraz próba zawojowania świata inwestycjami o których nie ma się pojęcia, to nie jest racjonalne podejście.

WIĘCEJ HISTORII

O czym myślisz?