888poker
New poker experience at 888poker

Join now to get $88 FREE (no deposit needed)

Join now
PokerStars
Double your first deposit up to $400

New players can use bonus code 'STARS400'

Join now
partypoker
partypoker Cashback

Get up to 40% back every week!

Join now
Unibet
€200 progressive bonus

+ a FREE Unibet Open Qualifier ticket

Join now

Apel o pomoc dla członka społeczności PokerStrategy

Apel o pomoc dla członka społeczności PokerStrategy 0001

Polskie serwisy pokerowe bardzo rzadko współpracują ze sobą. W większości portali pokerowych linki przekierowujące do konkurencji są natychmiast usuwane, jednak w życiu pojawiają się czasami sytuację, w których "konkurencja" nie ma znacznie. Portal PokerNews jako pierwszy decyduje się na opublikowanie historii członka PokerStarategy i liczymy na to, że inne portale pójdą w nasze ślady!

Jeden z członków społeczności PokerStrategy jest bardzo chory i potrzebuje pomocy. Nie bądźmy obojętni! Zapoznaj się z historią i pomóż jeżeli możesz (link pod historią).


W sobotę wyszedłem ze szpitala. Niestety nie sam. Los uznał, że wystarczająco długo żyłem na upswingu i teraz zaserwował mi bad beata zapowiadającego downswing. Carcinoma pancreatis (Insulinoma) - pod tą, w sumie nawet ładną, nazwą kryje się mój nowy, niechciany, obcy pasażer, który wybrał sobie moja trzustkę jako początek inwazji na mój organizm. Po naszemu to po prostu rak trzustki.

Wszystko zaczęło się od tomografii, która wykazała, że w ogonie mojej trzustki zamieszkał sobie guz o średnicy 3 cm, gnojek umiejscowił się tak, że uciska śledzionę, powodując naciek. Potem wszystko potoczyło się jak w przepisie Alfreda Hitchcoka na dobry thriller, który powinien zacząć się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie ma już rosnąć, szkoda tylko, że to nie jest film, tylko moje życie. Kolejne badania i okazało się, że guz jest nieresekcyjny…. czyli po naszemu mówiąc - nie da się go zoperować, aby się go pozbyć z mojego organizmu. Jest za duży i usadowił się w takim miejscu, że „współczesna polska chirurgia” nie poradzi sobie z nim.

Gdy usłyszałem tę diagnozę, poczułem się jakby ktoś walnął mnie młotkiem w głowę, nie za bardzo mogłem zebrać myśli do kupy.

Zrobione w trybie ekspresowym badania histopatologiczne pobranego wycinka spowodowały niezłe poruszenie, a w mojej sprawie zebrało się nawet konsylium lekarskie, co podobno jest dosyć rzadkie.

Radzili, radzili i w sumie gówno uradzili. Mój rak jest „wyjątkowy” tzn. bardzo rzadko występuje, bo 1 na 1 000 000 przypadków i niestety w Polsce nikt się zbytnio nie zna na jego leczeniu i nie ma wypracowanych systemów leczenia z wyjątkiem radykalnej operacji, która niestety w moim przypadku nie wchodzi w grę. Jako pocieszenie dowiedziałem się, że „mój” rak zabije mnie w ciągu 2-3 lat, a nie 6-8 miesięcy jak w przypadku standardowego raka trzustki. Hehe, niezłe pocieszenie k***. Bez nowoczesnego leczenia moje szanse na przeżycie są bliskie zeru (tylko cud może mnie uratować, a ja w cuda nie wierzę).

Jeżeli chcesz pomóc ----> kliknij tutaj!

WIĘCEJ HISTORII

O czym myślisz?