Marcin Horecki w wywiadzie dla Sport.pl

Marcin Horecki

W ostatnich tygodniach, najbardziej rozpoznawalny polski pokerzysta Marcin "Góral" Horecki, udziela bardzo dużo wywiadów. Kilka ostatnich dotyczyło przede wszystkim stowarzyszenia Wolny Poker, którego członek Team PokerStars Pro jest prezesem. Wczoraj na portalu Sport.pl pojawił się natomiast wywiad, w którym Marcin opowiada o sprawach stricte związanych z pokerem. Zapraszamy do zapoznania się z treścią wywiadu, bo uważamy, że lektura warta jest waszej uwagi.

Jak forma?

Forma?

Tak, czy w pokerze można mówić o byciu w formie?

Myślę, że tak. Przede wszystkim można podzielić grę pokerzysty na grę A, B, C i tak dalej. A to jest najlepsza możliwa forma, gdy się skupiamy i gra się dobrze. Gra B jest, gdy coś nam szwankuje, jesteśmy zmęczeni, ale jeszcze gra się w miarę nieźle i nie popełnia się błędów. Gra C jest już, gdy pokazują się błędy i jest nieco gorzej.

Istnieje jakiś zestaw ćwiczeń, pokerowy trening, czy jedyną metodą doskonalenia gry jest praktyka?

Od zawsze lubiłem gry umysłowe, więc grałem i w "Magic: The Gathering" i różne gry komputerowe. Oczywiście, najbardziej lubiłem gry strategiczne. Analityczny umysł przydawał mi się w mojej pracy doradcy finansowego. A trening pokerzysty polega właśnie na analizowaniu rozdań: czy dało się rozegrać lepiej, czy można było przeciwko danemu przeciwnikowi przyjąć inną linię.

A czy w pokerze istnieje instytucja trenera?

Czasem są nawet indywidualni trenerzy, z tym że stawki są dość wysokie. Bardziej opłaca się korzystać z ogólnodostępnych materiałów na stronach szkoleniowych. Wykupuje się za dziesięć-dwadzieścia dolarów dostęp na miesiąc i można korzystać z dowolnej liczby materiałów szkoleniowych. Szkolenia indywidualne biorą zwykle gracze z wyższych stawek, których gra już procentuje i stać ich na to, żeby założyć, że godzina, którą wykupią, rzeczywiście im się zwróci.

Korzystałeś z takich szkoleń?

Zdarzyło mi się kilkakrotnie brać takie lekcje, jak i zdarzało mi się je kilkakrotnie dawać. Jednak ani nie korzystam, ani nie daję lekcji zbyt często. Jako trener częściej kręcę filmy szkoleniowe dla ogółu. Mogę wtedy przekazać coś większej liczbie osób.

Mamy w Polsce "pokerową młodzież", jakichś zdolnych zawodników?

Jest sporo 20-latków, którzy mają duży talent i sporo rozegranych turniejów. Ja się zawsze cieszę, gdy Polacy docierają daleko na turniejach, bo im nas więcej, tym więcej będziemy mieli okazji do rozmów i podnoszenia umiejętności. Chociaż prawnie nie jest to uregulowane tak, jak być powinno, to, mimo wszystko, poker się w Polsce rozwija i wielki sukces, jak wygranie turnieju European Poker Tour czy World Series of Poker przez Polaka, jeszcze przyjdzie.

To znaczy, że czujesz się jak przymusowy emigrant, który musi wyjechać z kraju, żeby tworzyć czy zarabiać?

Nie, ponieważ większe turnieje i tak odbywają się za granicą. To, że nie zagram jednego turnieju w Polsce, nie stanowi dla mnie jakiejś tragedii. Natomiast dla graczy, którzy w Polsce grali na średnie i niskie stawki, konieczność wyjeżdżania jest bardzo niewygodna.

Może powinniście w swojej dyscyplinie postawić na grę kadr narodowych? Wiadomo, że po każdym sukcesie Polaka, weźmy np. Roberta Kubicę, zainteresowanie danym sportem wzrasta.

Tylko że poker z natury nie jest grą zespołową. Ale faktycznie, po każdym sukcesie Polaka, np. gdy ja miałem dwa finałowe stoły na EPT, wzrasta zainteresowanie mediów i ludzi, i to jest fajne. Nie mieliśmy jeszcze takiego bardzo dużego sukcesu, jak wygrana miliona dolarów. Myślę, że gdyby się trafiła, mielibyśmy duży szum medialny. W zeszłym roku pewien Czech zajął drugie miejsce na mistrzostwach świata, wygrał pięć milionów dolarów i mówił, że stał się nawet rozpoznawalny na ulicy.

A kto przyjeżdża na turnieje pokerowe?

Zawsze jest tak, że większość tych, którzy przyjeżdżają z zagranicy, to zawodowcy. Część jest półzawodowców, którzy dostali się z turnieju satelickiego w internecie, a najwięcej jest zwykle lokalnych graczy - część to zawodowcy, są też amatorzy. Na turnieju rangi EPT prawie połowa to zawodowcy. Zdarzają się też bogaci biznesmeni, którzy chcą się sprawdzić z najlepszymi.

Najdziwniejsza rzecz, którą ktoś przyniósł do stołu?

Ludzie przynoszą różne maskotki, które mają im pomóc. Tak naprawdę to nie działa, ale może poprawia ich nastawienie i rzeczywiście grają dzięki temu lepiej. Był taki gracz, który miał chyba 500 par okularów i po każdej przerwie przychodził w innych. Ja wolę mieć jedne.

Podczas gry skupiasz się bardziej na sobie czy starasz się wchodzić w interakcje, rozpraszać przeciwników?

Nie jestem z tych, którzy uprawiają trash talking. Jeżeli ludzie są ciekawi, to nie mam problemu, żeby z nimi porozmawiać. Czasami wolę jednak się skupić na tym, jak rozegram swoje karty i patrzeć, co się dzieje przy stoliku.

Spotkałeś przy stole kogoś wyjątkowo irytującego?

Tak, zdarzają się tacy gracze, ale na tym wyższym poziomie jest ich mniej i rzadziej coś takiego przynosi korzyść. Na zawodowców to po prostu nie działa i po jakimś czasie taki gracz przestaje. Wiadomo, jak w każdym środowisku, od czasu do czasu zdarzają się jacyś irytujący ludzie.

Czy pokerzyści się przyjaźnią? Jak np. Caroline Wozniacki i Agnieszka Radwańska?

Oczywiście. Jak się siedzi przy stoliku, to wiadomo, że chce się zabrać każdy żeton, ale poza stołem bardzo dużo jest pokerowych przyjaźni, bo to w większości pasjonujący ludzie i po turnieju idziemy gdzieś posiedzieć, porozmawiać. Poznawanie ciekawych ludzi to wielki plus pokera.

W pokera z powodzeniem gra coraz więcej kobiet. Czy rozgrywka z nimi jest inna, niż z mężczyznami?

Troszeczkę inna. Jeżeli jest dobrym, agresywnym graczem, to podchodzę tak samo, jak do mężczyzny, natomiast jeśli jest to kobieta-amator, to muszę trochę zmienić strategię, bo ona będzie zwykle grała trochę inne układy, więc jeśli już wejdzie, to znaczy, że ma dobrą rękę. Kobieta-zawodowiec zwykle gra podobnie, jak mężczyzna.

Pokerzystki często są też naprawdę urodziwe. Czyżby uroda jakoś pomagała im przy stole?

Na mnie to nie działa. To nie jest tak, że jak widzę piękną kobietę, staram się jej zabrać żetony albo właśnie je zostawić, żeby jak najdłużej przy tym stole siedziała. Z tego, co słyszałem, część kobiet wykorzystuje to jednak, żeby wygrać. Pewnie się jakoś ładnie uśmiechają i zabierają żetony. Możliwe, że robią słusznie. Na mnie to nie działa.

Podczas turniejów po sali krążą masażystki. Korzystałeś z ich usług? Czy to nie wytrąca z równowagi bardziej, niż rozluźnia?

Przy dłuższym siedzeniu w jednej pozycji niektórych łapią skurcze, źle się czują i taki masaż ich relaksuje. Ja zaliczam się do innej grupy graczy, których to rozprasza i nie korzystam z masażu przy stoliku. Rozumiem jednak, że inni mogą chcieć z niego korzystać. Tak naprawdę, jeśli masażystka jest bardzo ładna, to masowany ma najmniej przyjemności, bo on jej nie widzi. Ona zwykle stoi z tyłu i masuje plecy, natomiast widzi ją cały stolik, więc tak naprawdę taki ktoś sobie finansuje masaż, a widoki wszystkim innym przy stoliku.

Czy w pokerze istnieje doping? Jakieś środki na stymulowanie umysłu?

Teoretycznie pobudzenie umysłu jest możliwe, tak jak się mówi, że istnieją jakieś środki do usprawnienia uczenia się. Ja nie przyjmowałem i nigdy nie będę ich przyjmował. Niektórzy piją Red Bulla, niektórzy colę. Według mnie o wiele lepiej jest prowadzić zdrowy tryb życia, być kondycyjnie przygotowanym na dziesięciogodzinną sesję.

Część rodaków uważa, że spółdzielnia Norweżek biega przeciwko Justynie Kowalczyk. Czy w pokerze coś takiego jest możliwe? W ramach zemsty trzech Polaków przy jednym stole gra na wyeliminowanie Norwega?

W pokerze mamy tzw. soft play, gdy zawodnicy grają między sobą tak, żeby drugiego nie skrzywdzić, ale to nie jest dozwolone. Z drugiej strony, ciężko też zrobić tak, żeby to przyniosło jakieś korzyści. Współpraca graczy polega częściej na tym, że wymieniają się udziałami, czyli jeżeli dwóch gra w tym samym turnieju, to jeden dostaje 10-20 proc. z wygranej drugiego. Taki podział minimalizuje ryzyko, ale to jest praktykowane między dobrymi znajomymi. Współpraca przy stolikach jest niedozwolona i na pewno bardzo rzadka, a gdyby została udowodniona, groziłoby to dyskwalifikacją.

W piłce nożnej kiedyś normą była trójka napastników. Teraz coraz częściej spotykamy jednego. Czy pokerowa strategia i taktyka też się zmieniają?

Poker bardzo ewoluował przez ostatnich kilka lat. Na początku standardowym podbiciem przed flopem był trzy razy blind. Jeśli ktoś podbił dwa razy blind, był słabym graczem. W tej chwili jest zupełnie odwrotnie: standardowe podbicie to dwa razy blind, a jak ktoś podbije więcej, to już się na niego dziwnie patrzy. Strategie się zmieniają, poker idzie do przodu.

Jak to jest z różnicą klas u pokerzystów? Gdy grasz z kimś, kogo nie znasz, nawet jeśli jest słaby, to chyba pokonanie go nie jest kwestią kilku minut?

Tak się wydaje, że jak się siada przy stoliku, to trzeba dużo czasu, żeby słabego gracza rozpoznać. Dobry gracz, który wie, jakie są schematy rozgrywania ręki, jeżeli zobaczy tylko jedno rozdanie, to już czasem dostrzega, że przeciwnik jest słaby. Poker to gra umiejętności. Słabego zawodnika można porównać do piłkarza, który podchodzi do rzutu karnego i nawet nie trafia w piłkę. To tak drastyczne różnice poziomów. Tu nie ma przypadku, to widać. Czasem słychać krytykę, że jakiś zawodnik chwali się, że ma słaby stolik, choć usiadł przy nim pięć minut temu. Tyle że jeśli ktoś popełnia kardynalny błąd, to od razu to widać.

Grasz dla rozrywki czy dlatego, że to twoja praca? Bardziej cieszą cię pieniądze czy samo zwycięstwo?

Czasami jest tak, że poker sprawia mi wielką frajdę i mam motywację, żeby grać. Czasami nie idzie, ale i tak wiadomo, że trzeba usiąść i grać, bo to jest praca. Myślę jednak, że w zwykłej pracy jest więcej takich złych momentów. My możemy tak naprawdę decydować, kiedy gramy, no i wiąże się to z atrakcyjnymi wyjazdami. Jest zatem więcej plusów, niż minusów.

Jak długo trwa kariera pokerzysty? Zakładasz sobie, ile lat jeszcze zamierzasz pograć?

Świat jest tak dynamiczny, że nigdy nie wiadomo. Może się okazać, że za pięć-dziesięć lat poker będzie wyglądał zupełnie inaczej, wymyślą jakąś nową grę, trudno powiedzieć... Są gracze, którzy grają od zawsze. Doyle Brunson, legenda, zaczynał już w latach 60., gdzieś na Dzikim Zachodzie, gdy poker jeszcze faktycznie wyglądał tak, jak ten z westernów i rzeczywiście ze dwa razy wycelowano w niego broń. Teraz to zupełnie tak nie wygląda. A Brunson jest już po osiemdziesiątce i ciągle gra.

W tym czasie poker przeszedł wielką przemianę. Stał się jedną z najciekawszych strategicznych gier umiejętności i - w odróżnieniu od gier kasynowych - wyewoluował do modelu gracz versus gracz. Organizator, niezależnie od tego czy jest to kasyno, klub pokerowy czy też internetowy poker room, jest wyłącznie pośrednikiem, a nie stroną w grze.

Natomiast zawodnicy, wykorzystując swoje umiejętności strategicznego i logicznego myślenia, podejmowania decyzji w środowisku o niepełnych informacjach, zdolność do kalkulacji rachunku prawdopodobieństwa, prowadzą grę między sobą. Wygrywa nie ten, który otrzyma najlepsze karty, a ten, który podejmie najwięcej poprawnych decyzji. Ja właśnie w takim pokerze się specjalizuję i zamierzam dalej rozwijać w tym kierunku karierę.

Autor: Marek Kuprowski
Źródło: http://www.sport.pl

WIĘCEJ HISTORII

Pokrewne Turnieje

Pokerwni gracze

O czym myślisz?