Szczera rozmowa z Pawłem Abramczukiem w magazynie Poker Player!

PFPS

Kilkanaście dni temu, upubliczniono polską wersję magazynu pokerowego "Poker Player", w którym znalazł się dość obszerny wywiad z Pawłem Abramczukiem. Prezes Polskiej Federacji Pokera Sportowego, tłumaczy się między innymi z "afery Tobet", oraz informuje że nie będzie ubiegał się drugi raz o to samo stanowisko.

Czym jest dla ciebie poker?

Hmm... To zależy który, bo poker to tak szerokie pojęcie, że nie można wszystkiego co się nim określa wrzucić do jednego worka. „Pięciokartowiec” to hazardowa gra a Texas Hold’em to „lifestyle” oraz po drodze wiele innych pokerów i wiele innych znaczeń. No bo jak porównać DUPLICATE ze „szwedkiem”?

Zajmijmy się najpierw tym pokerem, który jest ci najbliższy, czyli Texas Hold’em

Texas Hold'em to dla mnie po prostu normalna dyscyplina sportu. To jest przede wszystkim gra umiejętności i sportowa rywalizacja. Opiera się na umiejętnościach analitycznego myślenia, na obserwacji przeciwników, cierpliwości i na treningu. Treningu i jeszcze raz treningu. Tutaj naprawdę nie ma już miejsca na przypadek. Wygrywającymi są ci, którzy są po prostu lepsi od swoich rywali.

W Polsce ciągle jeszcze najbardziej rozpowszechniony jest jednak klasyczny poker pięcio-kartowy. Lubisz tę grę?

To zupełnie inna bajka. Nawet na ten temat napisałem jeden z rozdziałów mojej pracy dyplomowej z turystyki. On nie ma tak naprawdę nic wspólnego z pokerem teksańskim, poza słowem poker w nazwie i tym, że do gry używa się kart. Poza tym to dwie zupełnie różne gry. Czy go lubię? Nie, bo to zwykła gra hazardowa, w której umiejętności nie mają decydującego wpływu na wyniki. O wszystkim decyduje tak naprawdę szczęście.

Kiedy pierwszy raz usłyszałeś o Texas Hołdem?

W 2004 roku w Wiśle byłem uczestnikiem turnieju w Kierki. W trakcie tego turnieju, podczas imprezy integracyjnej, jeden z moich kolegów, pokazał nam grę, którą poznał w jakimś zagranicznym kasynie. Zaczął nam tłumaczyć na czym ona polega, jakie są zasady i tak dalej. Następnego dnia pojechaliśmy do Czech i tam kupiliśmy podstawowy zestaw do gry w pokera teksańskiego.

I od tej pory poker zaczął odgrywać dużą rolę w twoim życiu...

Zaraz, zaraz, nie tak prędko. Chociaż rzeczywiście muszę przyznać, że od razu ta gra mi przypadła do gustu. Ale po powrocie do Warszawy zająłem się swoimi sprawami i na jakiś czas zapomniałem o pokerze.

Co ci się w nim spodobało?

Podobało mi się przede wszystkim to, że ta gra wymagała pewnych umiejętności. Mój kolega Krzysiek, mający już pewne doświadczenie z tą odmianą pokera miał olbrzymią przewagę dzięki temu nad nami, dla których był to pierwszy kontakt z tą grą. Zresztą z tego co pamiętam bardzo szybko nas ograł i musieliśmy mu następnego dnia stawiać śniadanie, obiad i kolację, bo o taką stawkę wówczas toczyła się gra. Ale to jasno pokazywało, że wygrywać w Texas Hołdem można dzięki większym umiejętnościom od swoich rywali.

No to w takim razie jak to się wszystko dalej potoczyło?

O pokerze przypomniałem sobie w 2006 roku, przy okazji Mazowieckiej Ligi Kierek rozgrywanej na warszawskim Ursynowie. W klubie, w którym graliśmy, zobaczyłem, że o ścianę stoją oparte charakterystyczne stoły. Zapytałem czy to są stoły do tego pokera teksańskiego. Otrzymałem odpowiedź twierdzącą, powiedziano mi także, że w tym miejscu raz w tygodniu organizowane są turnieje pokerowe. No i postanowiłem przyjechać i spróbować swoich sil.

Jakie były te początki? Od razu zacząłeś wygrywać?

Wręcz przeciwnie, początki były trudne. Pamiętam że moje dwie pierwsze wizyty zakończyły się totalną klapą, bo odpadałem z turniejów jako jeden z pierwszych. Tak naprawdę nie do końca jeszcze wiedziałem, jak w to się gra, dlatego szybko mnie ogrywano. Ale zacząłem sobie wtedy w internecie czytać o tej grze. Przełomowy był rok 2007, bo to wtedy podjąłem decyzję, że bardziej zaangażuję się w grę w pokera. Nie tylko zresztą w samą grę, bo zająłem się także organizowaniem turniejów popularyzujących tę grę wśród celebrytów.

No i poker wciągnął cię do tego stopnia, że zostałeś prezesem Polskiej Federacji Pokera Sportowego...

Podczas jednego z turniejów, którego byłem jednym z organizatorów poznałem Michała Wiśniewskiego. I to z nim w 2008 roku założyliśmy federację.

Ale czyj to był pomysł? Twój czy Michała?

Ja działałem w stowarzyszeniu Mariasz, które zajmuje się popularyzacją spędzania czasu wolnego przy grach towarzyskich. Nie w internecie, tylko na żywo, twarzą w twarz. W tej organizacji są sekcje gier strategicznych, logicznych i jest także sekcja gier karcianych. 1 to ludzie z tej ostatniej wyszli z inicjatywą, że warto byłoby założyć organizację, która zajęłaby się popularyzacją Texas Hołdem jako gry logicznej. No i tak od telefonu do telefonu, przeprowadziliśmy kilka rozmów z Michałem Wiśniewskim. Okazało się, że 011 ma podobny pomysł. I to on zaproponował mi wspólnie działania a jako że znałem się na przepisach dotyczących zakładania stowarzyszeń, żeby taki proces przeprowadzić.

A jak to się stało, że to ty zostałeś prezesem?

Podczas zebrania założycielskiego stowarzyszenia zaproponowano mi poprowadzenie federacji jako prezes i ja tą propozycję przyjąłem. I tak zostało do dziś.

Źródło: Magazyn Poker Player

Jak twoja rodzina zareagowała na to, że w pewnym momencie w twoim życiu bardzo ważną rolę zaczął odgrywać poker?

Było o tyle łatwiej, że od wielu lat moja żona i córka mnie wspierają w stowarzyszeniu Mariasz, którego są również członkami. One uznają, że jestem człowiekiem, który na temat gier wie dużo. Z tego względu przy pytaniu co to jest za poker, nie miałem problemu z wytłumaczeniem im, że nie jest to gra hazardowa, tylko chodzi o odmianę pokera, który jest grą logiczną.

I naprawdę poszło tak łatwo?

Mam szczęście, że moja żona jako główna księgowa jest dobrym ekonomistą, więc szybko się zorientowała, że ta gra wymaga szybkiego i dobrego liczenia. Było jej o tyle łatwo, że potrafiła sobie zawodników dzielić na... konta. Tu jest konto, które bierze, tu jest konto, które jest winne. Dla niej ten poker jest zupełnie inną magią niż dla nas. Ona to traktuje z punku widzenia czysto ekonomicznego. Ale jej się ta gra podoba. Podobnie zresztą jak córce, która także uczy się gry w texasa.

Nie zawsze jednak przebiega to tak bezproblemowo jak w twoim przypadku. Wielu pokerzystów ukrywa przed swoimi rodzinami to, czym się zajmują, co jest ich pasją. Z obawy,że może się to nie spotkać ze zrozumieniem ze strony najbliższych.

Zdaję sobie sprawę z tego, że często odbiór społeczny tego, że ktoś gra w pokera jest w Polsce taki a nie inny. Moim zdaniem w naszym kraju wciąż pokutuje stereotyp pokerzysty rodem wycięty z filmu Wielki Szu.

Czyli ty nie jesteś fanem tego filmu?

Nie o to chodzi. Sam film jest profesjonalnie zrobiony, z doskonałą akcją, jest po prostu kawałem dobrej roboty. Problem polega na tym, że jako film kultowy, dla wielu osób jest wyznacznikiem środowiska pokerowego. A przecież wszystkie osoby, które zajmują się w tym filmie kartami, są z tak zwanego półświatka. Tam wszyscy bohaterowie są oszustami lub z tzw. półświatka. Prostytutka, cwaniaki hotelowe, nieuczciwy prezes klubu sportowego, miejscowy kacyk, który wszystkich przekupuje, przewodniczący Rady Miasta, pozwalający na to, żeby ktoś latał z bronią i strzelał. Sami oszuści, kanciarze, hochsztaplerzy, mordercy i wariat topiący gościa w basenie.

Naprawdę uważasz, że ten film ugruntował w naszym społeczeństwie obraz pokera, jako gry w której wygrywa ten, kto najlepiej oszukuje?

Tak, w Polsce cały czas właśnie taki schemat obowiązuje. Zresztą gdziekolwiek idę na jakieś spotkanie i tłumaczę co to jest Polska Federacja Pokera Sportowego, wszędzie jest to samo. Ja sobie mogę opowiadać, a zdecydowana większość i tak patrzy na to co mówię przez pryzmat tego Wielkiego Szu.

Nie da się zmienić takiego wizerunku pokera w Polsce?

Da się, ale to nie jest takie proste. Bo zło czai się wszędzie, nawet w serialu Plebania ostatnio pokazano texasa w bardzo krzywym zwierciadle. Chociaż ostatnio świetną robotę robią programy telewizyjne, transmitujące rozgrywki pokerowe. Dzięki temu coraz częściej słyszę na tych spotkaniach pytania czy to jest ten poker co jest w telewizji, co tak wszyscy widzą swoje karty. Niech pan mi powie o co w tym chodzi, bo ja to oglądam i nie do końca rozumiem. No i wtedy mam te swoje pięć minut, kiedy mogę tą swoją pasję przelać na osobę, która to pytanie zadaje.

Jakie są twoje zainteresowania poza pokerowe? Co lubisz robić, jak spędzasz czas wolny?

Łowiectwo, wędkarstwo. Lubię las i wodę. Udaje mi się w ten sposób spędzać czas kilka razy w roku. Zawsze też spędzałem mnóstwo czasu na turystyce górskiej, w te wakacje „zaliczyłem” szlak wygasłych wulkanów w Sudetach. Polecam każdemu bo naprawdę warto a i w okolicy jest wiele pięknych zamków, pałaców i kilka zabytków z listy UNESCO.

Gdzie się zapuszczasz żeby złowić coś ciekawego?

Zwierzyna i ryby to Bory Tucholskie, a na wędrówki Bieszczady.

Twoje największe trofeum wędkarskie? Jest się czym pochwalić?

Szczupak. Całe 99 centymetrów i „i więc żadna rewelacja, ale lubię tak spędzać czas.

A sport? Jaka dyscyplina jest twoją ulubioną? Poza pokerem oczywiście...

Jak zdecydowana większość Polaków lubię piłkę nożną. Ale wysoko cenię także siatkówkę, piłkę ręczną i koszykówkę. Czyli dyscypliny gdzie trzeba współdziałać z partnerami z zespołu, żeby uzyskać korzystny wynik.

Ale jesteś kibicem jakiejś konkretnej drużyny?

Przede wszystkim kibicuję Polonii Warszawa. Od wielu lat wspieram Czarne Koszule jak tylko mogę. Z Polonią łączą mnie przedwojenne tradycje rodzinne. Mój dziadek grał w 1938 roku w zespole z Konwiktorskiej, dwóch moich wujków grało w Polonii także po wojnie. Jeden z moich kuzynów został w jej barwach nawet mistrzem Polski w 2000 roku. A w drugiej kolejności kibicuję pozostałym drużynom warszawskim. Pamiętam że swego czasu miałem kłopoty z jednym z prezesów Polonii, kiedy zobaczył mnie na Legii kibicującego legionistom w meczu z Zabrzem. Nie mógł zrozumieć, że można być też lokalnym patriotą. Ale mam przyjaciół na wielu stadionach całej Polski.

Interesujesz się polityką?

Trochę.

Czyli?

Chciałbym więcej.

Ale uczestniczysz w wyborach?

Oczywiście, że tak. Uważam, że to mój obowiązek.

Głosujesz zawsze na tę samą opcję polityczną, czy to się u ciebie zmienia?

Od kiedy jestem świadomy moich wyborów, zawsze głosuję na prawicę. W domu poglądy polityczne były lewicowe, ale zostałem wychowany w duchu patriotycznym i za to zawsze dziękowałem rodzicom.

To ostatnio raczej twoja opcja polityczna przegrywa...

Trudno, na tym polega demokracja. A w życiu już tak jest: raz się wygrywa, innym razem przegrywa. Ważne, żeby z porażek wyciągać odpowiednie wnioski, żeby móc w przyszłości wygrywać.

Wróćmy do pokera. Czy w Polsce w tej chwili można legalnie w niego pograć poza kasynami?

To bardzo trudne pytanie, na które tak naprawdę trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć. Nasi prawnicy uważają, że w pokera sportowego można grać poza kasynami. Z kolei ministerstwo finansów stoi na stanowisku, że w pokera można grać tylko w kasynach. Z tym, że równocześnie zabrania nawet tam grać w pokera na pieniądze. W Polsce nie można w tej chwili grać w tak zwanych grach cashowych. Można grać o pieniądze, czyli w turnieju, w którym dwukrotnie jest pobierany podatek od graczy. Po pierwsze rake dla organizatorów, którymi są kasyna. A po drugie 25-procentowy podatek od wygranej. To jest jakieś absurdalne opodatkowanie. I dla kasyna i dla graczy i dla samego skarbu państwa.

Jak to?

Skarb państwa powinien na tym zarabiać, a nie utrudniać sobie zarabianie. Bo w tej chwili do kasyn przychodzą na te turnieje już tylko naprawdę zapaleni miłośnicy zabawy za 50 złotych. No bo z prawdziwą grą te turnieje nie mają wiele wspólnego. A przecież mogłoby to wyglądać zupełnie inaczej. Gdyby prawo w Polsce regulowało w odpowiedni sposób kwestię gry w pokera, graczy byłoby nieporównanie więcej. I co za tym idzie wpływy do budżetu państwa z tego sektora też byłyby większe.

Można więc powiedzieć, że obowiązująca ustawa anty-hazardowa, która jest bardzo restrykcyjna w stosunku do pokera, zatrzymała jego rozwój w naszym kraju.

Niczego nie zatrzymała. Poker będzie się w Polsce rozwijał. Pamiętajmy, że w naszym kraju im hardziej coś jest zakazywane, tym bardziej to będzie popularne. Poker zszedł po prostu do podziemia. Ale to nie znaczy, że się nie rozwija. Wręcz przeciwnie, ma się bardzo dobrze co najlepiej widać po coraz większej ilości sukcesów Polaków. Bo co nas nie zabija to nas wzmacnia. Tyle tylko, że państwo, zamiast zalegalizować pokera i czerpać z tego korzyści jak w wielu innych krajach, woli tworzyć z tego obszaru szarą strefę. To bez sensu. A tu mamy kolejną narodową mądrość: mądry Polak po szkodzie.

Ale może twórcy ustawy hazardowej dostrzegli w pokerze na tyle duże zagrożenia społeczne, że zdecydowali się na takie rozwiązania, które mają im zapobiec...

Bzdura. Nikt w Polsce nie sprawdził jakie są to zagrożenia i jaki jest ich koszt społeczny. Ta ustawa uderzyła w pokera przypadkowo, rykoszetem. Ona przecież nie była tworzona z myślą o naszej grze, tylko pod automaty zwane jednorękimi bandytami. Pokerowi dostało się przy okazji.

No ale przecież od pokera także można się uzależnić. Nie znasz historii, jak to ludzie przegrywali wszystko w karty?

Urzędnicy państwowi nie policzyli zysków i strat społecznych, które niosłoby ze sobą zalegalizowanie pokera w naszym kraju. Oczywiście ja zdaję sobie sprawę, że z każdej gry, jakieś straty społeczne są. Tak samo i z pokera. Na pewno w Polsce jest grupa ludzi, które od Texas Hołdem też się uzależnią. Tak jak są osoby uzależnione od gry w bilard, czy w rzutki, tak samo są osoby uzależnione od piłki nożnej czy biegania. Będą również i uzależnione od pokera. Jestem tego świadomy. Tylko niech ktoś zrobi badania, jaki to będzie procent osób 7. tych grających. Bo w ministerstwie finansów widzieliśmy tylko badania szwedzkie o uzależnieniach od hazardu i nie ma tam ani jednej osoby, która wymieniłaby pokera. Są osoby uzależnione od ruletki, są od automatów, ale nie od pokera. Moim zdaniem zdecydowanie więcej państwo zyskiwałoby na legalizacji pokera niż traciłoby. Do tego stopnia, że z tych korzyści mogłoby z nawiązką pokryć wszelkie straty społeczne.

No to dlaczego organy państwowe tak bardzo boją się legalizacji pokera?

Jak nie wiadomo o co chodzi, to znaczy, że chodzi o pieniądze. Moim zdaniem nasze państwo nie jest jeszcze przygotowane, ale przygotowuję się do przejęcia tej branży. Chodzi o wprowadzenie monopolu państwowego na świadczenie usług pokerowych w internecie.

Co to by oznaczało?

Prawdopodobnie organizowanie wszystkiego co jest związane z branżą pokerową w sieci na początek przez jednego państwowego operatora w Polsce, a później licencje dla innych.

Twoim zdaniem naprawdę jest to możliwe?

Myślę, że tak. I powiem więcej. Ja się wcale nie dziwię, że państwo chce mieć z tego pieniądze. Tylko to można było już zrobić co najmniej rok temu a teraz pracować nad zdrową z ekonomicznego i społecznego punktu widzenia nad liberalizacją tej ustawy.

Mówisz o takim modelu, jaki mamy teraz we Francji czy we Włoszech?

Na przykład. Dlaczego by nie? Bo u nas mamy w tej chwili taką sytuację, że państwo zezwala na organizowanie turniejów w kasynach, a zabrania robienia tego samego w internecie. Niby dlaczego? Albo się zakazuje czegoś w całości, ho coś jest złe, albo coś jest po prostu dozwolone i wtedy można grać na równych zasadach wszędzie. A nasze państwo w tej chwili pozwala grać w Texas Hołdem w kasynach, a zakazuje w internecie. No to jak to jest? Jest legalne czy nie jest? Za dużo tu sprzeczności.

Jak słyszysz o ministrze jacku Kapicy to ci się w kieszeni otwiera nóż?

Nie, absolutnie. Miałem okazję poznać pana ministra i wydaje się być sympatycznym i rozsądnym człowiekiem. Jest to wysokiego szczebla urzędnik, który musi wykonywać polecenia swoich zwierzchników. Ja to doskonale rozumiem. Cieszę, że urzędnicy wykonują polecenia swoich szefów. Ministerstwo Finansów napisało taką ustawę, Sejm ją przyjął, Senat zatwierdził. Podpisał ją też Prezydent więc i ja się cieszę, że to jest robione zgodnie z prawem. Ale pozostaje pewne ale... bo tam są błędy. Prawo powinno być jak najprostsze i jak najbardziej sprzyjać ludziom a nie kilku uzależnionym.

Tyle tylko, że to prawo uderza w twoje środowisko...

No uderza w moje środowisko, bo w tym przypadku jest akurat źle napisane. Skonstruowano je w ten sposób, że państwo utrudnia pokerzystom zostawianie pieniędzy w budżecie, zmuszając ich do wywożenia tej kasy do innych krajów.

Absurd.

Zgadza się. Dlatego ja wierzę że działania Federacji będą miały owoce z tych rozmów, które odbyłem z panem ministrem, wierzę że on rozumie naszą sytuację. Zresztą kilkakrotnie podkreślił w swoich publicznych wypowiedziach, że zależy mu na współpracy z federacją i doprecyzowaniu ustawy w kwestii pokera sportowego. Świadczy o tym chociażby to, że powołuje się na dokumenty, które są przez nas przygotowane.

Źródło: Magazyn Poker Player

No dobrze, ale zdajesz sobie sprawę, że w środowisku pokerowym minister Jacek Kapica jest uważany za wroga numer jeden?

Zdaję sobie z tego sprawę. Nawet rzecznik prasowy pewnego stowarzyszenia pokerowego nazwał pana ministra „gruppenfuhrerem" Nie rozumiem, co tego typu działania mają na celu. W jaki sposób mają pomóc polskim pokerzystom? Według mnie nie można nazwać tego inaczej, jak strzelaniem sobie samobója.

Czy w obecnej sytuacji prawnej grasz w pokera?
Tylko tam gdzie jest to dozwolone, czyli w kasynach. Wszystkie pokerowe konta internetowe zlikwidowałem zanim nowelizacja ustawy weszła w życie.

Mimo ustawy zabraniającej gry w pokera przez internet, nadal rzesza polskich graczy jest obecna przy wirtualnych stolikach. Masz tego świadomość?

Tak. Nawet im zazdroszczę. Też bym z chęcią pograł w internecie.

Możesz o sobie powiedzieć, że jesteś graczem wygrywającym?

Tak, jestem graczem wygrywającym, co w każdej chwili mogę udowodnić.

Oprócz Polskiej Federacji Pokera Sportowego działa także Polski Związek Pokera.

Czy działa, to można dyskutować, bo nie zauważyłem żeby cokolwiek zrobił od czasu kiedy się ukonstytuował. Przynajmniej nie chwalą się jakimiś konkretnymi działaniami mającymi na celu poprawę sytuacji prawnej pokera w naszym kraju. Złożyli wspólnie z federacją przez posła Tomaszewskiego interpelację i wspólnie z nami skargę kasacyjną do sądu w sprawie przeciwko ministerstwu finansów. I to wszystko.

Wy ze sobą konkurujecie? Jak to jest?

Byliśmy jednym bytem. Ale osoby, które były niezadowolone z wyniku demokratycznych wyborów władz federacji, odeszły i założyły drugi byt. Doszło co prawda do spotkania z prezesem PZP Michałem Wiśniewskim na temat podjęcia wspólnych działań, ale jak widać nie doszliśmy do porozumienia.

Co tak naprawdę stoi na przeszkodzie w tym porozumieniu?

To przecież nie my odeszliśmy z federacji. Federacja jest otwarta dla wszystkich którym zależy na pokerze i walce o ulepszenie obecnej sytuacji. Przecież cel jest jeden, wspólny dla wszystkich.

No dobrze, ale co jest kością niezgody?

Mamy trochę inne interesy. My się chcemy zajmować od początku do końca zalegalizowaniem pokera jako sportu. Nas nie interesują gry cashowe. Nas interesuje rywalizacja sportowa. Grupa, która razem z Michałem wyszła z federacji, jest zainteresowana przede wszystkim grami cashowymi, czyli graniem na pieniądze. My z kolei grami o nagrody sportowe i pieniężne jak w każdym sporcie, czyli grą turniejową. Ale i tak tylko my złożyliśmy 3 postulaty do Ministerstwa Finansów walcząc i o grę internetową i o powrót cashówek do kasyn.

Czyli w dużym uproszczeniu PFPS to gracze turniejowi, a PZP to gracze cashowi?

Tak bym to nazwał. Dla mnie polem, na którym PZP mógłby się świetnie sprawdzać, to rodzaj związku zawodowego, który reprezentowałby interesy zawodowych graczy, którzy grają cash games w internecie czy na żywo.

PFPS zarzuca się, że zupełnie nie walczy o pokera w internecie.

Tak, wiem i niby to właśnie PZP występuje w imieniu internetowych graczy. Tylko, że to PFPS złożył jedyne dwie poprawki do ustawy, które miały regulować kwestie gry w internecie. Żadna inna organizacja nie zrobiła nic w tym kierunku. My przynajmniej próbowaliśmy.

Jakie jest twoje prywatne zdanie o Michale Wiśniewskim?

To bardzo sympatyczny człowiek, bardzo ciekawy artysta, który wprowadził bardzo dużo nowego na polską scenę muzyczną.

A jeśli chodzi o jego działalność w środowisku pokerowym?

Jako celebryta zrobił bardzo dużo popularyzując pokera, tylko nie wiem czy przekaz był odpowiedni. Większość społeczeństwa odbiera Michała jako skandalistę i tu widzę poważne zagrożenie dla budowy wizerunku gry sportowej. W skrócie: Michał i poker to dla Polski kilka lat za wcześnie.

Dlaczego wam tak trudno jest się dogadać?

Czy nam się trudno dogadać? No cóż, Michał zawsze miał jasno określone cele. On jest numerem jeden, a wszyscy inni wykonują jego polecenia. A w demokracji nie ma miejsca na jestem numerem jeden i wszyscy wykonują moje polecenia. Demokracja to demokracja i decyduje większość.

Twoje największe niepowodzenie jako prezesa PFPS?

Musiałbym się zastanowić... kilka by się znalazło.

Mogę ci podpowiedzieć...

Wiem, co chcesz powiedzieć. Chodzi ci o Puchar Polski, tak?

Dokładnie. Dlaczego współpraca z Tobetem przy organizacji tego przedsięwzięcia zakończyła się tak, że wiele osób miało do ciebie pretensje o to, że nagrody nie były takie, jakie początkowo zapowiadano?

Spisaliśmy w umowach z Tobetem wszystko, co można było spisać, żeby całe przedsięwzięcie było zgodne z prawem. Nie mogliśmy go łamać. Nie mogliśmy narażać członków PFPS na udział w imprezie, która byłaby niezgodna z prawem. Zabezpieczyliśmy zawodników w taki sposób, w jaki można było. I wszyscy uczestnicy Pucharu Polski otrzymali w różnych formach zadośćuczynienie od firmy Tobet. A co więcej - na tym zyskali. Wszyscy,bez wyjątków. Ci, którzy atakują tą imprezę, to są te osoby, które nie wzięły w niej udziału.

Jak reagowałeś na te wszystkie zarzuty, które padały wtedy pod twoim adresem? Było to dla ciebie bolesne, dotykało cię osobiście, czy może spływało jak po kaczce?

Większości nie czytałem, żeby się nie denerwować. To co do mnie docierało na pewno po mnie nie spłynęło. Był to cios, miałem kilka nieprzespanych nocy. Ale ataki na moją osobę wychodziły od tych, po których mogłem się tego spodziewać. Jest po prostu grupa osób, która mnie nie lubi.

Ale z czego wynika ta niechęć do twojej osoby?

Z polskiej zawiści lub jak to się mówi z „polactwa” Jak znana tenisistka odpadnie z turnieju, to więcej osób ją atakuje niż broni. Jak polski zawodnik przewróci się na torze z przeszkodami to wiele osób stwierdzi, że za ich pieniądze wysłaliśmy na zawody nieudacznika, który nie potrafi przeskoczyć płotka a oni dali by przecież radę. To typowe w Polsce. Jesteśmy narodem, któremu wydaje się, że jesteśmy we wszystko najlepsi. Wszyscy Polacy znają się na piłce nożnej, pogodzie i życiu. Pierwsze niechęci w stosunku do mnie zaczęły się w momencie, w którym wygrałem Warszawską Ligę Pokera. Dla wielu byłem po prostu, fishem, który ograł kilku lepszych zawodników' z czołowej szóstki w Polsce. A to był zwykły zakład, jak traktując WLP jako zawody sportowe stanąć na podium. Treningi, określony tryb zajęć i analiza rozdań zawodników wystarczyły, żeby nie tylko stanąć na podium, lecz także wygrać cały cykl.

Jesteś dobrym prezesem?

Pewnie mógłbym być lepszy. Jestem za miękkim prezesem. Ale dopóki wszyscy pracują za darmo i społecznie, to nie można być dobrym prezesem. To jest możliwe, jeśli jest się twardym i konsekwentnym w kontrolowaniu tego, co ludzie robią.

Będziesz ubiegał się o wybór na następny kadencję?

Nie.

Jesteś pewien?

Jestem tego pewien.

Dlaczego?

Bo mam tego dosyć. Bo czuje się już wypalony zawodowo. Postawiono mi cele krótkoterminowe i długoterminowe. Te pierwsze wszystkie wypełniłem. Cel długoterminowy to zarejestrowanie pokera sportowego jako dyscypliny sportowej. Mam czas do 2014 roku. I albo to zrobię, albo nie. Niezależnie od tego jednak czy mi się uda czy też nie, odchodzę. To jest ostateczna decyzja.

Kiedy będzie można w Polsce legalnie zagrać w pokera poza kasynem?

W optymistycznej wersji już w listopadzie 2012 roku. W pesymistycznej wiosnę 2013 roku.

Która z nich ma większe szanse na realizację?

Według mojej opinii, polski rząd czeka na decyzję, czy zostaniemy pełnoprawnym członkiem Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Jeżeli tak się stanie i jeśli potwierdzi się zaproszenie na olimpiadę sportów umysłowych w Londynie, to dopiero wtedy ruszą prace nad nowelizacją ustawy hazardowej. Dlatego ta wersja pesymistyczna jest na dzisiaj bardziej realna.

WIĘCEJ HISTORII

O czym myślisz?