WSOP 2017 Now Live

Holenderski sąd, Calvin Ayre, ustawa i więcej

  • WGWG
Calvin Ayre

Oj, ale się nam porobiło w tym pokerowym świecie. W ciągu zaledwie dwóch dni mogliśmy przeczytać kolejne wypowiedzi pana ministra Kapicy, Sąd Najwyższy w Holandii orzekł, że bukmacherzy z poza kraju nie mogą przyjmować graczy z Holandii, a zawieszenie Bodog.com było tylko preludium do większych działań, biura prokuratora z Baltimore.

Polska ustawa

Z wywiadu dla portalu rp.pl znów dowiadujemy się ciekawych rzeczy, które jednak mogą nam wydać się nieco znajome. Okazuje się bowiem, że w Służbie Celnej istnieje specgrupa, dzięki której wszczęto postępowanie wobec 12 firm spoza Polski. Tak, jeżeli w tym momencie macie lekkie deja vu, to podobnie jak ja. Minister mówił już o tym, w którymś z innych wywiadów. Wtedy jednak postępowanie prowadzono wobec mniejszej liczby firm.
Tak właściwie kiedy czytam, to co mówi pan Kapica - mam coś, co mógłbym chyba nazwać permanentnym deja vu. Mówił on już bowiem wcześniej o pracach nad zliberalizowaniem ustawy, mówił o specgrupie, mówił o automatach, postępowaniach wobec strony i cały czas używa tych samych słów-kluczy. Zaczynam się zastanawiać, czy faktycznie sam wierzy, w to co mówi. Czy możemy liczyć, że w końcu zobaczymy jakieś realne działania, mające na celu poprawienie sytuacji? Interesująca jest to, że prace nad ustawą hazardową przebiegały w bardzo szybkim tempie. W przypadku jakichkolwiek zmian - po roku słyszymy tylko obietnice i słowa "prace trwają".

Dodatkowo jest jeszcze sprawa pokerzystów ze Szczecina, z których część (podobno) zgodziła się na dobrowolnie przyjęcie grzywny. Sama ta sytuacja świetnie pokazuje absurdy tej ustawy. Najazd 88 funkcjonariuszy trzech (!) służb na restaurację gdzie bawiło się 100 osób. Co najmniej jak gruba akcje przeciwko przemytnikom, czy innym przestępcom. Czy polscy podatnicy są zadowoleni, że za ich pieniądze ściga się pokerzystów, którzy organizują turniej urodzinowy? Czy cieszą się, że dzielne służby udaremniły nielegalną loterię pierogową?

Sąd w Holandii, legalne gry w Szlezwiku-Holsztynie

Dzisiaj możemy przeczytać o wyroku Sądu Najwyższego w Holandii, który nakazuje m.in blokowanie stron hazardowych oraz wstrzymanie operacji finansowych pomiędzy mieszkańcami Holandii, a firmami spoza tego kraju.
Holandia pod względem prawnym przypomina nieco Polskę, z tą różnicą, że tam faktycznie mówi się o otwarciu rynku. Nie zmienia to jednak faktu, że państwo próbuje za wszelką cenę pomagać monopoliście Dutch Lotto. Podobnie jak u nas, rządzący nie zdają sobie sprawy, że niski podatek i legalne zakłady, kasyna czy nawet bingo, mogą dać wpływy do budżetu.

W Niemczech tymczasem Szlezwik-Holsztyn za parę dni może wydać pierwsze licencje. To dość dziwne, że w kraju pokerowego mistrza WSOP, tylko w jednym landzie granie w pokera online będzie uregulowane. Inne landy próbują wzbraniać się przed legalizacją - ich strata, zarobi Szlezwik-Holsztyn. Sytuacja ta jest zastanawiająca - 15 landów ustanawia swoje prawo z wysokim podatkiem (działanie online będzie tam równie "opłacalne" co w Polsce), a jeden liberalizuje prawo. Nie wiem czy takie działanie nie jest poniekąd efektem nacisku na twórców prawa w pozostałych landach. Jak może pamiętacie, kiedyś pisałem o tym, że przez dłuższy czas firmy produkujące maszyny sponsorowały pół-legalnie tamtejszych polityków. Być może próba zdelegalizowania pokera (która nie odniesie skutku, bo niemieccy gracze będą mogli dalej legalnie grać) jest efektem lobbowania producentów maszyn i kasyn naziemnych, którym wydaje się, że na legalizacji stracą.

Sytuacja w Holandii czy Niemczech ma jeszcze jakieś wyjaśnienie. W tym pierwszym kraju broni się monopolisty, a poker dostaje rykoszetem. W Niemczech ktoś dalej może lobbować. Polska ustawa nie bardzo daje się wyjaśnić. Wszystkie argumenty zwolenników ustawy zostały dawno obalone. Czas na zmiany!

Bodog.com zamknięte, Calvin Ayre oskarżony

Władze amerykańskie nie śpią. Jak słusznie ktoś napisał - walka z narkotykami, przemytem i innymi przestępstwami została zakończona. Teraz najważniejsze są kolejne akcje przeciwko "praniu brudnych pieniędzy" i groźnym przestępcom, typu Calvin Ayre, który przy okazji działa charytatywnie.
Wybaczcie mi ten prześmiewczy ton. Denerwuje mnie sytuacja, w której USA za każdym razem gra "dobrego szeryfa". Najpierw "Czarny Piątek", następnie pokoje z innych sieci, a teraz Bodog i Ayre. To wszystko zapewne po wielomiesięcznym śledztwie - oni tam naprawdę nie mają nic lepszego do roboty.
Akcja z Bodog wygląda na kolejną część serialu pt. "Czyścimy rynek przed naszą legalizacją". Jasne, na zwykłego obywatela hasła typu "nielegalne transakcje" czy "pranie brudnych pieniędzy" mogą zadziałać i naprawdę uwierzy, że władze chronią go i działają w dobrej wierze. Jeżeli ktoś przyjrzy się sprawie, to zrozumie, że to nic innego, jak kolejna próba ograniczenia wolności. Bo przecież Bodog jest zły, bo firma ta nie płaci w Stanach podatków. Hazard pod okiem rządu, będzie już "dobry", "bezpieczny" oraz "w pełni legalny".

Co do samego Ayre, to zaryzykuje stwierdzenie, że mógł się spodziewać oskarżeń. Co więcej, nie zdziwiłbym się, gdyby ze swoimi prawnikami (a będzie go stać na najlepszych) już dawno pracował nad strategią obrony wobec oskarżeń ze strony władz. Bardzo mnie ciekawi jak będzie wyglądać starcie Ayre vs. Homeland Security.

To tyle na dziś. Za tydzień wracamy do mindsetowych problemów!

Foto: Canadian Press

WIĘCEJ HISTORII

O czym myślisz?