Czy kurs pokerowy może przydać się doświadczonemu graczowi?

Greg Raymer

W sobotę, 9 kwietnia 2011 roku, miałem okazję uczestniczyć w seminarium treningowym Grega "Fossilmana" Raymera podczas World Series of Poker Circuit w St. Louis. Byłem podekscytowany mogąc spędzić ten wieczór z pokerowym Mistrzem Świata z 2004 roku, ale byłem sceptyczny w stosunku do samego treningu. Uważam siebie za doświadczonego gracza, a więc miałem wątpliwości, czy pokerowy trening na żywo może nauczyć mnie, czegoś co jeszcze nie wiem. Okazało się, że byłem bardzo daleko od prawdy.

Kurs, który kosztował 299$ był jednodniowym treningiem, który obejmował 3-godzinny wykład, lunch w bufecie oraz 4 godziny warsztatów z gry na żywo. Posiłki były zapewnione, były także pamiątki takie jak specjalny żeton, zdjęcie z autografem oraz znak rozpoznawczy Raymera, czyli skamielina. Dodatkowo, w ciągu dnia jako instruktorzy, dołączyli do Raymera, pochodzący z St. Louis Dennis Philips oraz specjalista gier cash - John Adams.

Już na początku Raymer jasno podkreślił, że celem kursu jest zrobienie z jego uczestników lepszych pokerzystów, poprzez poprawienie umiejętności podejmowania decyzji przy stole. Gdy zająłem swoje miejsce, rozglądnąłem się po sali, aby zobaczyć kto również uczestniczy w kursie. Na sali siedziało około 25 osób, w tym cztery kobiety, cztery "młode strzelby", czyli gracze mający koło dwudziestu paru lat oraz 15 facetów pomiędzy 35, a 60. rokiem życia. Z moich obserwacji wynikało, że większość z nich to początkujący bądź rekreacyjni gracze, którzy chcą przenieść swoją grę na kolejny poziom. Było też jednak paru graczy, w tym ja, których określiłbym mianem doświadczonych lub półprofesjonalistów.

Mając na uwadze przegląd typów graczy, którzy tam siedzieli, zacząłem się zastanawiać, dla kogo tak naprawdę przeznaczony jest ten kurs. Czy był on dla początkujących? Czy profesjonalista marnowałby tutaj swój czas? Czy ja marnowałem swój czas? Zdecydowałem się zapytać Raymera i oto co mi odpowiedział.

Niestety nie możesz sobie sam wybierać słuchaczy, tak aby było to tylko jeden typ graczy. Jeżeli podzielisz taki kurs na 4 poziomy doświadczenia, od nowicjusza do najbardziej zaawansowanego, z kilkoma czynnikami pomiędzy tymi poziomami, to będziesz miał spory problem ze sprzedaniem swojego produktu. Kursy na żywo nie są tak popularne jak pokerowe szkoły online i podobne, ponieważ tamte są wygodne. Tutaj jest inaczej - musisz stawić się o określonej godzinie, w określonym dniu, musisz stawić się osobiście, tutaj nie oglądasz jednego 30-minutowego filmiku. Staram się więc, aby ten kurs był wystarczająco zaawansowany, tak aby dobrzy gracze nauczyli się na nim sporo, zaś gracze niedoświadczeni mogą się czuć nieco przytłoczeni niektórymi z omawianych tematów, ale mam nadzieję, że również im uda się wychwycić najważniejsze rzeczy.

Postanowiłem odłożyć mój sceptycyzm na bok i podejść do seminarium z otwartym umysłem. Muszę przyznać, że Raymer zrobił doskonałą robotę zaspokojenia potrzeb wiedzy wszystkich uczestników kursu. Instruktorzy mówili trochę o tematyce dla początkujących, typu struktura turniejowa, stacki startowe, wejścia w ciemno, strategie wysokości stacka i inne, ale włączyli w to również nieco bardziej zaawansowane rzeczy takie jak wpisowe kontra bankrol, Teoria Optymalnej Gry, Teoria Gry Eksploatywnej. Podczas gdy początkowe tematy były dla mnie odświeżeniem podstaw, to te późniejsze naprawdę przyciągnęły moją uwagę i spowodowały, że zacząłem o grze myśleć w innym świetle.

Szybko zorientowałem się, że nawet mimo, iż siedziałem ramię w ramię z graczami, którzy dopiero niedawno odkryli pokera, to ciągle uczyłem się nowych rzecz i strategii, które polepszą moją grę turniejową i cash. Nie byłem osamotniony w takim myśleniu. Podczas lunchu miałem możliwość porozmawiania z innymi uczestnikami i miło było się dowiedzieć, że wielu z nich miało podobne odczucia. Jeden z graczy, który zarabiał pokerem na życie i wygrał ten kurs w radiowym konkursie, powiedział. - Przychodząc tutaj dzisiaj, nie spodziewałem się, że czegoś się nauczę, ale okazało się, że jest całkiem inaczej. Zarówno Raymer jak i Philips zadawali dobre pytania i poruszyli tematy, o których wcześniej nigdy nie słyszałem, jak choćby Teoria Gry Eksploatywnej. Podoba mi się pomysł nieoptymalnej gry i popełniania celowych błędów, abyś w long runie mógł osiągnąć lepsze wyniki. Naprawdę chciałbym włączy to w moją grę. Jeżeli da mi to zarobek 300$, to znaczy, że opłacało się to wprowadzać do gry.

Cofając się nieco, wiedziałem, że to będzie radosny i ciekawy dzień, kiedy Raymer prawie na początku powiedział. - Szczęście to takie cholerstwo, które czasem się przydarza. Usłyszenie takich słów z ust Mistrza Świata, to nie tylko okazja do śmiechu. Słowa te przyciągnęły naszą uwagę i nadały fajny ton temu dniu. Zbyt często w pokerze chodzi o ego i zniszczenie twoich przeciwników. Osobiście, za każdym razem gdy zabieram ego na stół, gram słabo i robię wiele błędów. Uczestnictwo w treningu na żywo było miłe, ponieważ dało mi możliwość odłożenia na bok mojego ego i przyznania, że być może jednak nie wiem wszystkiego (to było coś, co czego nie byłem przygotowany gdy kurs się rozpoczynał). Poza tym, zamiast podejmowania próby zniszczenia innych graczy przy stole, dostałem szansę na zżycie się z innymi graczami, bo na bok odłożyliśmy naszą chęć rywalizowania, aby móc wspólnie z innymi uczyć się i poprawiać grę.

Nie mogę powiedzieć, że będę teraz uczestniczył w każdym seminarium, które będzie dostępne, bo mogą być one dość drogie. Wierzę jednak, że kursy podobne do tego, posiadają elementy, które mogą przydać się graczom na wszystkich poziomach doświadczenia. Jeżeli chcesz poprawić swoją grę, to może zastanów się, czy nie byłoby warto skorzystać z takiego kursu. Jeżeli jesteś na tym poziomie co ja, to na pewno nie będziesz żałował.

WIĘCEJ HISTORII

Pokerwni gracze

O czym myślisz?