Ranking ostatnich Mistrzów WSOP w roli ambasadorów pokera - część II

Ranking ostatnich Mistrzów WSOP w roli ambasadorów pokera - część II 0001

W zeszłym tygodniu przedstawiłem Wam kryteria, za pomocą których ułożyłem ranking byłych Mistrzów Świata WSOP jako ambasadorów pokera. Jeżeli jeszcze nie czytaliście artykułu, to sprawdźcie tutaj. Przypomnę Wam te kryteria:

1. Musi być dostępny na wezwania mediów i zachowywać się poprawnie podczas prezentowania gry w dobrym świetle.

2. Musi podróżować na turnieje i starać się udowodnić społeczności pokerowej, że jest czymś więcej niż jednorazowym szczęściarzem.

3. Musi w dobry sposób dysponować swoimi wygranymi, może przekazywać pieniądze na cele charytatywne, dobrze zarządzać kapitałem, czy też zapewnić bezpieczną przyszłość sobie i swojej rodzinie.

4. Pozostaje w grze nawet gdy okres jego "rządzenia" jako Mistrz się zakończył.

5. Jest przyjazny, dostępny i pozytywnie nastawiony w kontaktach ze swoimi fanami.

Używając tych kryteriów sporządziłem ranking byłych Mistrzów w roli ambasadorów naszej wspaniałej gry. Jamie Gold, Jerry Yang i Joe Cada zajęli odpowiednio ósme, siódme i szóste miejsce. Teraz czas na resztę mojego rankingu.

5.miejsce - Jonathan Duhamel (2010)

Tutaj będzie krótko i miło. Jonathan Duhamel jest Mistrzem dopiero od kilku miesięcy, a więc miał ograniczony czas. Na pewno zajął by lepsze miejsce na tej liście, gdyby układał ją za kilka miesięcy. Wydaje mi się, że dotychczas wykonał bardzo dobrą robotę. Jest pierwszym zwycięzcą Main Event, który pochodzi z Kanady, co w efekcie zaowocowało małym pokerowym boomem w tym kraju.

Dodatkowo, prawie wszyscy, którzy poznali młodego Kanadyjczyka, zgodzą się, że jest szczerym i sympatycznym facetem. Od momentu swojej wygranej Duhamel gra w turniejach na całym świecie i udało mu się nawet wygrać turniej EPT Deauville High Roller (272,209$). Jest także aktywny w pracy charytatywnej - podarował 100,000$ ze swojej wygranej lokalnej fundacji w Montrealu, która zbiera pieniądze dla dzieci. Wziął także udział w w turnieju amfAR Charity Poker Tournament podczas PokerStars Caribbean Adventure. Pokerowa przyszłość Duhamela rysuje się bardzo jasno.

4. miejsce - Peter Eastgate

Wszyscy pamiętają pojawienie się Petera Eastgate'a i zdobycie przez niego tytułu mistrzowskiego - został najmłodszym Mistrzem WSOP i przejął tę rolę od samego Phila Hellmutha. Po swojej wygranej natychmiastowo dostępny był dla wszystkich mediów (mimo pewnego problemu z językiem), podpisał kontrakt z PokerStars i ruszył na pokerową trasę. W następnym roku wygrał ponad 500,000$, a kulminacją była dość dobra próba obrony tytułu mistrza, gdyż kolejny WSOP zakończył na 78. miejscu.

W październiku 2009 Eastgate osiągnął drugi bardzo dobry wynik, zajmując 2.miejsce na EPT Londyn (wygrał 843,000$). Widać było, że jego wygrana w ME to nie przypadek i może zagościć dłużej w pokerowym biznesie. Eastgate zaszokował jednak cały świat zapowiadając w lecie 2010 przejście na pokerową emeryturę. Potwierdził to opuszczając zeszłoroczny Main Event. Ot tak, jeden z poprzednich mistrzów przestał grać. Niedługo później Eastgate wystawił swoją złotą bransoletkę na aukcji, a pieniądze przeznaczył na cele charytatywne. Było to niesamowicie krytykowana decyzja, ale tym samym spełnia jedno z moich kryteriów. Przewijamy teraz siedem miesięcy w przód i okazuje się, że Peter Eastagate, niczym Brett Favre, zapowiada powrót z "emerytury".

Gdyby Peter nie wrócił do gry w pokera, to pewnie spadł by kilka miejsc na tej liście. Nie jestem wielkim fanem powrotów z emerytury po rocznej przerwie. Tak czy siak, możliwości i charytatywne działania Eastgate'a spowodowały, że nie można za bardzo go karać. Zastanawiałem się, czy umieścić jego, czy Duhamela na 4. miejscu - wygrało doświadczenie. Witamy ponownie, panie Eastgate.

3.miejsce - Greg Raymer

Podczas swoich podróży pytam ludzi o opinie na temat Mistrza WSOP 2004. Galen Hall, który wygrał ostatnie PCA, powiedział o Raymerze: opierając się na opinii społeczności pokerowej można powiedzieć, że jest solidny graczem i świetnym ambasadorem gry.

Opierając się na własnym doświadczeniu, mogę powiedzieć, że Raymer jest właśnie solidnym graczem i można mu ufać. Po swoim zwycięstwie gra na pełen etat i został jednym z największych adwokatów gry w Waszyngtonie. Jest zawsze miły dla fanów, to mistrz gier mieszanych, a gdy świat nie szanował gry, to rok po zdobyciu tytułu doszedł do 25. miejsca w Main Event. Od swojego zwycięstwa w Main Evencie zdołał już gromadzić 1,789,277$ w wygranych, nie licząc tytułu WCOOP na PokerStars. Muszę przyznać, że byłem wśród grupy ludzi niesamowicie zaskoczonych gdy dowiedziałem się, że odszedł z PokerStars. Nie mam wątpliwości, że dostanie lukratywną ofertę gdzie indziej.

Chyba nikt nie może powiedzieć czegoś lepszego o "Fossilmanie" niż Chris Tryba, regularny gracz regionalnych turniejów WSOP. Greg Raymer jest naprawdę świetny. Ma bardzo dobrą opinie pokerowej społeczności jako członek TwoPlusTwo i Fargo (to chyba nazwa), czyli grupy pokerzystów, która grała w Foxwoods w serii turniejów. Swego czasu był profesjonalnym graczem i prawnikiem jednocześnie. Jest definicją człowieka z klasą i to odnosi się również do okresu przed jego wielką wygraną.

2. miejsce - Joe Hachem

Od momentu gdy Joe Hachem wygrał w 2005 roku 7,5 miliona dolarów udało mu się stworzyć całkiem niezłe pokerowe résumé. Zajął m.in drugie miejsce w turnieju WSOP i zdobył Mistrzostwo WPT. Hachem wygrał razem 3,332,376$ pomiędzy 2006 a 2010 rokiem, w każdym z tych lat zdobywając minimalnie 100,000$. To nie udało się żadnemu innemu zwycięzcy WSOP. Dodatkowo Hachem użył pieniędzy ze swojej wygranej, by zająć się nową profesją, po tym jak musiał zrezygnować z zawodu kręgarza w Australii. Hachem zadbał o swoją rodzinę, a potem kupił dom w USA i wyruszył w pokerową trasę. Bez wątpienia z poprzednich mistrzów ma największe sukcesy.

Gdy dopasuję go do swoich kryteriów to mam wrażenie, że spełnia ponad normę wszystkie pięć. Jasne, otacza go aura przypominająca nieco tę Phila Ivey'a, ale gdy fani spojrzą na niego z bliska to zauważą, że ten codzienny Joe Hachem zawsze chętnie z nimi rozmawia. On jest kimś ważnym jeżeli chodzi o pokera w Australii i bez wątpienia jest odpowiedzialny za zwiększającą się liczbę australijskich graczy. Hachem gra już od paru ładnych lat i nigdzie się nie wybiera. Mógłbym napisać o nim więcej, ale mam limitowaną ilość miejsca, a liczby w jego przypadku, mówią same za siebie - on jest dobry.

1. miejsce - Chris Moneymaker (2003)

Muszę przyznać, że nie byłem pewny czy umieścić Moneymakera wysoko na tej liście, szczególnie przed Hachemem. Gdyby nie jego świetny występ na styczniowym PCA, to chyba bym go tutaj nie umieścił. Chris świetnie zagrał w Main Evencie PCA i zakończył grę na 11. miejscu spośród 1,560 graczy, wygrywając 130 tysięcy dolarów.
Od momentu swojej wygranej w ME WSOP Moneymaker wygrał łącznie zaledwie 650 tysięcy dolarów, a to mało imponująca suma.

To co trzeba mu oddać, to fakt, że jest on odpowiedzialny za wybuch pokerowego boomu. Dlatego zawsze będzie istotny i fani będą go cenić. Ludzie wiedzą kim jest Moneymaker, a PokerStars użyło go do reklamowania marki. Zawsze będzie miał kontrakt sponsorski i będzie podróżował na kolejne turnieje. Najlepiej podsumowuje to Maria Mayrinck, brazylijska profesjonalistka z PokerStars Team:

Jeżeli chodzi o najlepszego ambasadora pokera (od 2003 roku) to muszę powiedzieć, że jest to Chris Moneymaker. On rozpoczął ten cały pokerowy boom. On spowodował, że osoba taka jak ja zaczęłam się ekscytować pokerem. Oglądałam go w ESPN będąc w Brazylii i widziałam go jako przykład, że każdy może wygrać, widziałam tę rękę gdy miał dziewiątki przeciwko Philowi Ivey'owi, rozdanie z Farhą na stole finałowym, kibicującą mu rodzinę. Widziałam całą tę historię satelity za 38$, którą wygrał na Stars, aby później zostać Mistrzem Świata. To była prawdziwa historia Kopciuszka. Byłam pod wrażeniem i zaczęłam grać w pokera jeszcze w tym samym tygodniu. Myślę, że za pokerowy boom odpowiadały dwa złączone czynniki: Moneymaker oraz poker w Internecie, w odpowiednim czasie i miejscu. Gdyby Moneymaker, naprawdę sympatyczny, skromny, charyzmatyczny, rodzinny, zabawny człowiek, nie wygrał w 2003 roku, to ten pokerowy boom pewnie bardziej rozłożył by się w czasie. Nie wiadomo gdzie teraz byśmy byli. Efekt motyla w pokerze, to dla mnie tak naprawdę efekt Moneymakera.

Moneymaker spełnia wszystkie kryteria, chociaż podobnie jest w przypadku Hachema i Raymera. To jednak jego wpływ na grę daje mu automatycznie pierwsze miejsce. Moneymaker wypłynął na pokerowy świat na wielkiej fali i wydaje się, że uda mu się na tej fali utrzymać w przyszłości.

Jeżeli zgadzacie się z moją listą lub nie, to dajcie mi znać o tym w komentarzach poniżej.

WIĘCEJ HISTORII

O czym myślisz?