Ranking ostatnich Mistrzów WSOP w roli ambasadorów pokera

Ranking ostatnich Mistrzów WSOP w roli ambasadorów pokera 0001

Co roku pokerowy świat koronuje nowego Mistrza, co jest konkluzją Main Eventu World Series of Poker. Ten gracz nie tylko otrzymuje wielką nagrodę, ale zapisuje się także na kartach pokerowej historii i zostaje nową twarzą tej wspaniałej gry. Od rozpoczęcia pokerowego boomu w 2003 roku, wyłonionych zostało 8 Mistrzów WSOP i każdy z nich został automatycznie ambasadorem pokera (czy tego chciał, czy też nie). O niektórych z tych zwycięzców pisano potem wielokrotnie z różnych powodów. Peter Eastgate postanowił powrócić do pokera, Greg Raymer rozstał się z wieloletnim sponsorem, czyli PokerStars. Pomyślałem, że fajnie by było spojrzeć na pokerowych mistrzów po okresie boomu i zdecydować, którzy z nich spełniali rolę ambasadorów pokera w dobry sposób, a którzy z tej roli zrezygnowali.

Co czyni byłego mistrza pokera dobrym ambasadorem? To dość trudne pytanie i zapewne każdy ma swoje subiektywne odczucia w tej kwestii. Według mnie jest pięć kryteriów, które musi spełniać mistrz, aby być dobrym ambasadorem pokera.

1. Musi być dostępny na wezwania mediów i zachowywać się poprawnie podczas prezentowania gry w dobrym świetle.

2. Musi podróżować na turnieje i starać się udowodnić społeczności pokerowej, że jest czymś więcej niż jednorazowym szczęściarzem.

3. Musi w dobry sposób dysponować swoimi wygranymi, może przekazywać pieniądze na cele charytatywne, dobrze zarządzać kapitałem, czy też zapewnić bezpieczną przyszłość sobie i swojej rodzinie.

4. Pozostaje w grze nawet gdy okres jego "rządzenia" jako Mistrz się zakończył.

5. Jest przyjazny, dostępny i pozytywnie nastawiony w kontaktach ze swoimi fanami.

Jestem pewien, że można by tutaj dodać jeszcze kilka kryteriów, ale na potrzeby tego artykułu ograniczmy się do pięciu. Gdy już ustaliłem ten zestaw kryteriów to zdecydowałem, że fajnie by było podzielić tych mistrzów z okresu po 2003 roku w kontekście bycia ambasadorami pokera. Oto mój ranking od najgorszego do najlepszego.

8. miejsce - Jamie Gold (2006)

Bardzo chciałbym powiedzieć, że Gold jest najgorszym zwycięzcą Main Event jakiego kiedykolwiek widziano, ale waham się z jednego powodu: prowadził on w turnieju od 4 dnia do samego końca. To niesamowity wyczyn i za to go szanuję. Tak czy siak nie jestem fanem Golda, nigdy faceta nie poznałem, ale za każdym razem widząc go w telewizji momentalnie się denerwuję i chcę zdzielić go z półobrotu w twarz.

Krótko po swoim zwycięstwie Gold podobno odmówił podzielenia się 12 milionami dolarów wygranej z Crispinem Leyserem, z którym wcześniej zawarł umowę. To nadszarpnęło jego reputację w mediach i pokerowej społeczności. Sprawa zakończyła się w sądzie, a następnie już poza nim podpisano ugodę na nieokreśloną sumę. To rzuciło negatywne światło na grę, zablokowało połowę wygranych Golda, a on sam postanowił nie pojawiać się świetle jupiterów. Nie kontynuował gry w pokera na pełnym etacie, zamiast tego grając wybrane turnieje.

Trzeba jednak dodać, że wiele z tych turniejów było eventami charytatywnymi i nie da się tego nie brać pod uwagę. Gold organizował lub brał udział w turniejach dla takich organizacji jak Michael J.Fox Foundation, Monte Williams MS Foundation, Global Creative Forum, Wilhelm and Karl Maybach Foundation, Sunflower Children Foundation oraz Children Uniting Nations, a to tylko kilka z nich. Podczas gdy wiele z tych turniejów odbyło się już po rocznym okresie, w którym Gold był nowym mistrzem to setki tysięcy dolarów zebranych są niesamowitym wyczynem.

Od momentu swojej wygranej w Main Event Gold miał kilka miejsc płatnych na sumę 231 tysięcy dolarów, co jest wynikiem dobry, ale na pewno nie wybitnym. Gdy próbuję dopasować kryteria, które ustaliłem na potrzeby artykułu to Gold wydaje się spełniać tylko to o przekazywaniu pieniędzy na cele charytatywne. Niestety charytatywna działalność nie czyni z niego dobrego ambasadora pokera. To, że Gold trzyma się z daleka od mediów, uczestniczy po swojej wygranej w rozprawie sądowej, wywołało mieszane uczucia wśród fanów. W efekcie nie jest zbyt dobrym kandydatem na wysokie miejsce w tym rankingu. Szkoda, że największy ze zwycięzców w Main Evencie nie wykorzystał wielkiej szansy na bycie ambasadorem pokera.

7. miejsce - Jerry Yang (2007)

Podczas gdy wielu przypisuje zwycięstwu Yanga wiele szczęścia, ja uważam, że udało mu się wygrać bo miał solidny plan na grę. Wszedł na stół finałowy planują grać bardziej agresywnie i potwierdził to podczas rozgrywki. Jasne, że miał dobre karty i szczęście było po jego stronie, ale Yang powinien być nieco bardziej szanowany za swoje zwycięstwo. Miałem szansę grać z nim kilka tygodni temu w jednym z lokalnych kasyn w moim Wisconsin (Ho-Chunk Casino).
Yang zajął miejsce w naszej grze 1-2$ No Limit Holdem, co było nie lada przyjemnością dla lokalnych graczy i uczestniczył w grze przez kilka godzin. Był miły, skromny i bardzo chętny by porozmawiać ze swoimi fanami.

Yang bezproblemowo spełnia kryterium piąte i wydaje mi się, że również trzecie, biorąc pod uwagę to, że część ze swojej wygranej (8,25 mln dolarów) przeznaczył na cele charytatywne, a resztę by zapewnić szóstce swoich dzieci bezpieczną przyszłość. Podczas gdy to wszystko należy pochwalić i jest to pozytywne, to nie czyni to z niego jeszcze dobrego ambasadora pokera. Yangowi nie udało się podpisać lukratywnego kontraktu sponsorskiego i nie podróżował on na turnieje, wybierając zamiast tego, tylko kilka eventów. Nie udzielał się też za bardzo w mediach, a jego jedyny godny uwagi wynik pokerowy to 5.miejsce podczas 2010 NBC National Heads-Up Championship, za które otrzymał 75,000$. Dodatkowo modlitwy Yanga podczas stołu finałowego ujęły niektórych, ale część osób odrzuciły. Yang nie pozostał też istotną postacią w pokerze gdyż nie uczestnicy w grach cash, nie gra online i nie widać go w turniejach live. Mili faceci kończą z reguły na ostatnich miejscach, a w przypadku Yanga jest to przedostatnie miejsce.

6. miejsce - Joe Cada (2009)

Po ty jak Cada został zwycięzcą Main Eventu w 2009 zaakceptował swoją rolę ambasadora pokera z otwartymi rękami. Podpisał kontrakt z PokerStars i prawie natychmiast zaczął grać turnieje na całym świecie, udzielił wywiadu magazynowi TIME, a nawet gościł w programie Late Night with David Letterman. Otwartość i przyjazne podejście uczyniły z niego najbardziej lubianego zwycięzcę, ale dwie rzeczy świadczą przeciwko niemu.

Po pierwsze Cada był młodym graczem online, który sukces osiągnął tuż po Peterze Eastgatcie. Niestety dla Cady pokerowy świat zaledwie rok wcześniej otrzymał młodego zwycięzcę Main Event, a więc nikt nie był aż tak podekscytowany tym, że zaś wygrał młody gracz. Po drugie, ludzie odbierają zwycięstwo Cady jako najbardziej szczęśliwe, z tych w ostatnim okresie. Cada postrzegany jest jako niesamowity luckbox, który zrobił niejeden suckout na stole finałowym i to przesłania jego sukcesy online. Niestety dla niego, jego rezultaty live tutaj także nie pomagają. Od swojej wygranej w Main Event miał tylko jeden wynik godny uwagi. Było to 11. miejsce na 2010 PokerStars Caribbean Adventure 25,000$ High Roller. Wygrał wtedy 51, 450$. Cada ciągle podróżuje po świecie i stara się udowodnić niedowiarkom, że potrafi grać, ale czas ucieka.

Jak wyglądał by Wasz ranking pokerowych ambasadorów wśród Mistrzów WSOP? Kto zdobył by miejsce w pierwszej piątce? Napiszcie swoje zdanie w komentarzach poniżej i nie zapomnijcie przeczytać drugiej części mojego rankingu, którą opublikujemy już wkrótce.

WIĘCEJ HISTORII

O czym myślisz?