Multitabling z przymrużeniem oka

multi

Pierwszego lipca na PokerNews ukazał się artykuł o multitablingu. Czas na subiektywne podejście do tematu.

Multitabling jest STRASZNY. Ludzie uprawiający multitabling to herosi. Ale nie mam na myśli żadnego tam multitablingu na sześć stołów. Mam na myśli ciągłe fold, fold, fold, all in, all in, fold, fold, all in, raise, fold, bet, all in, bet, fold, fold, bet, check, all in, fold, check, fold z prędkością światła. Na przykład… 51 stołów jednocześnie. Tak jak tu: http://www.youtube.com/watch?v=_f5IUP-ELzA

CO TO JEST?
Wyścig na setkę? Pokerowa Formuła 1? Pobijanie rekordu Guinessa w jak najszybszym klikaniu myszką?

NIE.
To dziwny człowiek robiący dziwne rzeczy. Nie, żeby multitabling był czymś złym, absolutnie nie. Ale pięćdziesiąt jeden stołów w jednym momencie zdaje się być niezdrowym objawem. Wiecie, co zawsze mówią w reklamach farmaceutyków? Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu. W reklamach poker roomów napisałabym natomiast: przed rozpoczęciem gry zapoznaj się ze specyfiką roomu, gdyż niewłaściwe zastosowanie zagraża Twojemu zdrowemu rozsądkowi.
Trudno oceniać jest słuszność twierdzenia, czy multitabling to najlepszy sposób na grę w pokera, czy nie. Są gusta i guściki. Kiedyś w sklepie zdarzyło mi się usłyszeć mądrość życiową pewnego jegomościa, który stwierdził, że „nie ma nic gorszego, niż ciepłe piwo i spocona kobieta”. A ja uważam, że nie ma nic gorszego, niż balansowanie na krawędzi szaleństwa z kilkudziesięcioma stołami do opanowania w jednym momencie. Zresztą – jasny gwint – co jest multitablingiem, a co jeszcze nie? Jeśli jest to rozgrywanie KILKU stołów jednocześnie, oznacza to, że multi... (bla, bla, ile razy można użyć jednego słowa w tym samym artykule?) można nazwać granie na dwóch stołach. I na pięćdziesięciu jeden, jak ten przyjemniaczek z filmiku powyżej. Bo jeden to jeden, a dwa to już kilka. Pięćdziesiąt jeden to nawet bardziej kilka niż dwa, ale w zasadzie też kilka (z dodaniem „dziesiąt”).

Wypadałoby mieć pięć par oczu, bo co dziesięć gałek ocznych, to nie dwie. I najlepiej pięć głów, żeby to wszystko ogarnąć. O rękach nie wspominając. Można dostać świra. Zafundujcie sobie multitabling na play money i liczcie czas od startu, do momentu uświadomienia sobie, że odrywacie się od rzeczywistości i wędrujecie prosto na skraj obłędu. W paszczę pokerowego potwora.

Cóż. Wypada mi wyrazić słowa podziwu dla multitablingowców, którzy są w stanie ogarnąć chaos na własnym monitorze (monitorach). To już nie jest gra, w której liczą się zachowania przeciwników, bo nie ma możliwości, by się na tym skupić. To gra samymi kartami, dla samego zysku. Prosta decyzja, albo mam karty, albo nie mam. 51 stołów w jednym momencie... skwaśniałam i wymiękłam.

WIĘCEJ HISTORII

O czym myślisz?