Relaks - Psychiczny - I

poker iq

Trudno powiedzieć, by poker był najbardziej relaksującym zajęciem pod słońcem. Nie jest to wszak siedzenie w wygodnym fotelu, popijanie dobrego wina z pękatego kieliszka i radowanie swoich uszu Etiudą c-moll Chopina.
Poker wymaga myślenia.
Poker wyzwala emocje.
Wściekłość („fuck, znowu złamali mi te zasrane asy!”).
I radość („a masz! Full z flopa, iha!”).

Zbyt długo trwająca kiepska passa, rozegranie kilkunastu nieudanych rozdań pod rząd i dodatkowo padający przez kilka dni deszcz, czy trwający bez końca upał mogą wyprowadzić człowieka z równowagi. Mogą spowodować, że będzie on skłonny grać nierozważnie i bardzo agresywnie, zwiększając tym ryzyko przegrania dużej ilości pieniędzy, niezależnie od tego, jak dobrym graczem jest na co dzień.

Relaks - Psychiczny - I 101

W chwili gdy pokerzysta czuje, że frustracja zaczyna przejmować nad nim kontrolę, a jego gra przypomina coś w rodzaju „zesram się, a nie dam się”, przez co szybko traci, zamiast zyskiwać, oznacza to, że najwyższy czas na relaks, lekkie zdystansowanie się i odpoczynek.

Mówię tu o odpoczynku nie tylko psychicznym, ale i fizycznym, długotrwałe siedzenie przy komputerze może bowiem negatywnie oddziaływać na krążenie, kręgosłup, wzrok i ogólną kondycję, co jest chyba oczywiste.

W kwestii odpoczynku psychicznego, warto jest zrobić sobie kilka dni przerwy od pokera. Wyrzucić z głowy wszelkie myśli dotyczące ostatniego, wybitnie pechowego bad beata, donkowatych przeciwników czy utraty sporej ilości bankrolla. Zdaję sobie sprawę z faktu, że nie jest to proste i wcale niełatwo zapomnieć choć na parę chwil o tym, że coś ostatnio poszło nie tak, jak powinno. Jest to jednak niezbędne, jeśli chce się zachować równowagę i odnosić sukcesy. Pokerzysta musi umieć oddzielić to, co przy stole, od tego co w życiu. Nie kończy się niczym dobrym przenoszenie swoich niepowodzeń ze stołu do prywatnego życia, o czym pisałam już nie raz.

Warto jest zająć swoje myśli czymś dalece nie związanym z pokerem.

Co powiecie na dobrą książkę? Z doświadczenia wiem, że dobra, pasjonująca literatura potrafi oderwać się od rzeczywistości na kilka dobrych godzin. Nie musicie sięgać od razu po Braci Karamazow Dostojewskiego, Ulyssesa Jamesa Joyce’a, czy Na wschód od Edenu Johna Steinbecka. Półki uginają się od wciągających pozycji, choćby Arturo Pereza Reverte. Polecam zwłaszcza Szachownicę Flamandzką. Można ewentualnie sięgnąć po to, co bije rekordy na listach bestsellerów.

Dobry film? Możliwych gatunków do wyboru do koloru. Począwszy od głupkowatych komedii z amerykańskimi nastolatkami w roli głównej, poprzez stare westerny, krwawe jatki, łzawe historie, które powinny zawierać dopisek „tylko dla kobiet” i ambitne dzieła dobrych reżyserów.

A może by tak… mundial? Dwudziestu dwóch chłopa biegających za piłką, spalone, samobójcze gole i nieudane rzuty karne? To, co każdy mężczyzna lubi najbardziej. Dziewięćdziesiąt minut, a pokera w głowie ani przez sekundę.

WIĘCEJ HISTORII

O czym myślisz?