Poker i związki międzyludzkie - Część II - Rodzina

poker rodzina

Ostatnio było o związkach i o tym, jak druga połówka może postrzegać nasze zamiłowanie do gry w pokera i jakie mogą wyniknąć z tego konsekwencje. Związki w większości nierozerwalnie łączą się z kwestią rodziny, dlatego też w dzisiejszym artykule skupię się na życiu rodzinnym.

Spora ilość czasu, którą poświęca się na grę w pokera, podobnie jak w przypadku związku, może bardzo silnie oddziaływać na relacje rodzinne. Tatuś spędzający swój wolny czas przy stole pokerowym i zapominający o istnieniu własnych dzieci to problem nie tak rzadko spotykany, jak mogłoby się Wam wydawać.

- Tatusiu, pobaw się ze mną!
- Nie teraz, kochanie, gram w pokera.

I tatuś gra. Tak często, że idąc na wywiadówkę do szkoły własnego dziecka nie wie nawet, do której klasy ono uczęszcza i „jak właściwie nazywa się ta ich wychowawczyni”. Nie zrozumcie mnie źle, w żadnym razie nie potępiam tego, że głowa rodziny powinna mieć czas tylko dla siebie. Stres w pracy, długotrwałe napięcie, w porządku. Mówiąc prosto - „a niech się chłop rozluźni”. Ale jeśli z powodu gry nie znajduje czasu na zabawę z własnymi dziećmi, a o imieninach teściowej (podobno teściowa to nie rodzina) przypomina sobie dopiero wtedy, gdy jego żona stoi już w drzwiach i zniecierpliwiona tupie nogą, oznacza to, że czas najwyższy trochę się ograniczyć.

Odgrywanie się na członkach rodziny z powodu niepowodzeń przy stole i wyjątkowo pechowego bad beata, jest sytuacją co najmniej niepokojącą, wymagającą głębszego zastanowienia się.
Tak, jak w przypadku związku – należy znaleźć równowagę. Poker absolutnie nie może stać się ważniejszy od rodziny, wszak to rodzina winna być wartością stawianą na pierwszym miejscu.

Chcąc w tym temacie poznać zdanie pokerzysty z wyższej półki, zwróciłam się z pytaniem do Marcina „Górala” Horeckiego, który był tak uprzejmy, że udzielił mi na nie odpowiedzi.

Limonka: Jak Pańskim zdaniem pokerzysta powinien rozgraniczać te dwa tak bardzo różniące się od siebie światy światy - pokera i rodzinę? Czy uważa Pan, że istnieją pokerzyści tak bardzo zatracający się w grze, że o rodzinie zapominają? Jak Pan podchodzi do tego tematu?

Poker i związki międzyludzkie - Część II - Rodzina 101

Marcin „Góral” Horecki: No ja mam żonę i dziecko wiec można powiedzieć, ze jestem nietypowym pokerzysta. Z drugiej strony "zatracać się" to zbyt mocne słowa. Po prostu taki zawód, ze wymaga dużej ilości godzin przy stole i w podroży. Tak samo marynarz czy wiele innych zawodów nie pozwalają na poświęcenie dużej ilości czasu drugiej połowie. Ja w każdym razie stosunkowo mało gram a dużo czasu spędzam z rodzina i na innych rzeczach. Wg mnie najważniejszy jest balans i zrozumienie z obu stron. Jeśli jedna wymaga za dużo i nie rozumie drugiej to nic z tego nie będzie. Ale jak się para dobrze dogada i rozumie to może być wszystko ok.

Jak widzicie, również „Góral” pisze o balansie i zrozumieniu.

Poker to fantastyczna gra, dająca wiele emocji, radości, ale i nierzadko nerwów. Wywołuje uśmiech, ale też nieprzerwany potok wulgaryzmów. Ważne, by grając, nie zapomnieć o rodzinie, czyli ludziach, którzy są nam potrzebni i którzy sami nas potrzebują. By popołudniowy turniej nie stał się ważniejszy niż mecz z synem, wyjście na łyżwy z córką, czy kolacja z żoną.

WIĘCEJ HISTORII

O czym myślisz?