888poker
New poker experience at 888poker

Join now to get $88 FREE (no deposit needed)

Join now
PokerStars
Double your first deposit up to $400

New players can use bonus code 'STARS400'

Join now
partypoker
partypoker Cashback

Get up to 40% back every week!

Join now
Unibet
€200 progressive bonus

+ a FREE Unibet Open Qualifier ticket

Join now

Joe Sebok o World Series of Poker

joe sebok

Rozmowa z Joe Sebokiem na temat World Series of Poker, grania przy jednym stole z własnym ojczymem i o sportach w Chicago.

Jaki event World Series of Poker jest Twoim ulubionym?

Naprawdę lubię eventy z limitem. To zawsze było coś, co daje mi mnóstwo zabawy i dużo ludzi z no-limit którzy tam grają nie są zbyt dobrzy, więc można to naprawdę wykorzystać. Lubię też venty no-limit. Ale jak wszyscy inni, czasami można poczuć się znudzonym bezustanną grą no-limit.

Kogo nie chciałbyś zobaczyć przy swoim stole?

Nie zwracam na to uwagi, jeśli mam być szczery. Właściwie jedyną osobą, której chyba nie chciałbym mieć przy stole nigdy więcej jest Bear (Barry Greenstein jest jego ojczymem – przyp. limonka), a jedynym powodem tego jest fakt, że to dla nas niekomfortowe, bo raczej nigdy nie raisowalibyśmy się nawzajem z byle czym. Nie staramy się grać razem, bo to umożliwia ludziom przy stole odczytanie nas. Jeśli jesteśmy w rozdaniu i on kogoś raisuje, a ktoś sprawdza i ja robię big raise, to znaczy że coś mam, więc to pomaga innym.

To naprowadza mnie na kolejne pytanie: jak to jest grać z Barrym?

To się zmieniło. Na początku, gdy zaczynałem, a było to w 2005 roku, to było bardziej jak nauka. Graliśmy, a on rozmawiał ze mną podczas przerw. „Człowieku, jesteś idiotą. Zrobiłeś to. To okropne, co z tobą? Jak w ogóle możesz być moim synem?”. Teraz jest w porządku. Jak mówiłem wcześniej, to dla nas wada. Wcale nie mam nic przeciwko grze z nim. Rozmawiamy w czasie przerw, ale to nie jest już nauka, ale raczej rozrywka i zabawa. No i jak wspomniałem, to trochę szkodzi naszej grze.

Co najbardziej lubisz robić w Vegas?

Powinienem lubić wychodzić tu i ówdzie, ale jestem stary (hmm… ma dopiero 33 lata – przyp. limonka). Uprawiam dużo bikram (joga). Często chodzę do kina. Właściwie dlatego, że gdy tam jestem, jest zawsze okropnie gorąco, więc po prostu uciekam i chodzę do kina. To nudne, ale taka jest prawda.

Słyszałeś o jakimś szalonym prop becie na tegorocznym WSOP, a może sam w jakiś wszedłeś?

Nie słyszałem o zbyt wielu. Wygrałem jeden przeciwko Rafe’owi Furstowi. Miał przebrać się za kobietę podczas 1 Dnia Main Eventu. Kiedy weszliśmy tam, wielu z nas było ubranych w dresy Bad Beat on Cancer, on musiał chodzić ubrany jako kobieta. Udało mi się wygrać. Żadnego innego nie próbowałem. Byłem bardzo zajęty i gdziekolwiek bym nie poszedł i chciał zrobić takie bety, na jakie mam ochotę, zdawało się że nikt nie chce w to wejść, więc wydaje mi się, że po prostu się boją.

W którym miejscu w Vegas najbadziej lubisz jeść?

Kiedy tam jesteś i siedzisz w kasynie przez cały czas, naprawdę chcesz się stamtąd wydostać. Naked Fish jest miejscem, o którym wszyscy mówią. Odkryłem też nowe miejsce, Kobe Sushi, jestem też wielkim fanem rożków zanurzanych w czekoladzie w Dairy Queen. Lubię tam chodzić i to zamawiać.

Masz jakieś przesądy przed turniejem?

To właściwie nie przesądy, tylko dość dziwna rzecz którą zwykle robię, ale tak długo jak gram w turnieju, zawsze mam buy’inowy bilet w tylnej kieszeni. Nie jest to przesąd jako taki, bo nie jest tak, że wygrałem mnóstwo bransoletek czy coś, ale niezależnie od wszystkiego, zawsze go mam w tylnej kieszeni. Nawet w drugim, czy trzecim dniu, nieważne. W ubiegłorocznym Main Evencie, miałem ten bilet w kieszeni codziennie. Jak mówiłem, nie jest to typowy przesąd, ale jedna z tych rzeczy które nie wiem dlaczego, ale robię.

Po obejrzeniu imponującego wyczynu Phila Laaka pobijającego Rekord Guinsessa za najdłuższą sesję pokera, jaki rekord chciałbyś pobić?

[śmiech] Nie wiem. Jestem całkiem szczęśliwy robiąc to, co robię, więc zamierzam zostawić pobijanie rekordów kolesiom takim jak Phil, którzy robią te szalone rzeczy. Jestem raczej wyluzowany.

Co zamierzasz robić podczas swoich wolnych dni na WSOP?

Właściwie nic. Pobiegam, albo poleżę przy basenie. Wszystkie te rzeczy, które robią normalni ludzie. Kiedy byłem młodszy, byłem bardziej pełen wigoru i lubiłem ekscytujące rzeczy, ale to nie prowadziło do niczego dobrego, więc z wiekiem się to zmieniło. [śmiech]. Staram się to ograniczać i robić normalne rzeczy. Myślę, że to naprawdę ważne, by być po prostu zrelaksowanym. Częścią WSOP, czy ci się to podoba czy nie, jest właśnie nie wychodzenie wieczorami, a nie imprezowanie zamiast braku snu. Uwierz, że tak właśnie robię przez ostatnie kilka lat. Naprawdę staram się wyluzować.

Wolałbyś raczej siedzieć przy siedmiu finałowych stołach, czy wygrać bransoletkę Main Event?

Nawet nie ma porównania. Bransoletkę Main Event. Wolałbym mieć to, niż nic. Mógłbyś zabrać mi wszystkie finałowe stoły, które zaliczyłem, wszystko co wygrałem i pozwolić mi wygrać bransoletkę. Tylko ten jeden raz, mógłbym nawet nie wygrać już nic więcej.

WIĘCEJ HISTORII

O czym myślisz?