Pechowe karty

pechowe karty

Ile razy zastanawialiście się nad tym, że jakieś karty przynoszą Ci albo szczęście, albo pecha? Że są karty, które - pomimo tego, że nie są najgorszym układem startowym - zwykliście uważać z góry za pewne porażki?

Sądzę, że nie ma pechowych kart. Jest to dość odważne stwierdzenie, tym bardziej, że zapewne wielu graczy mogłoby się ze mną nie zgodzić i podać mi co najmniej pięćdziesiąt sześć przykładów, że są ręce, których rozgrywać nie sposób, bo choćby nie wiem, co się stało, zawsze się z nimi przegra. Zostawmy tu jednak karty tak oczywiste jak 27, czy na przykład J3. Co powiecie na przykład na… AK? Albo QQ?

Wydawałoby się, że to jedne z tych „pewnych rąk”, które mają zwykle największe szanse na wygraną. Są jednak gracze, którzy uważają tego typu karty za istne przekleństwo. KK? „Boże broń, tylko nie KK!”. Ale JT, QJ? „Proszę bardzo!”.

Wierzycie w placebo? A co, jeśli działa to również w pokerze? No wiecie, wmówicie sobie, że jakaś ręka jest dla Was pechowa i zawsze z nią przegrywacie, wskutek czego faktycznie tak jest? A co, jeśli ta myśl powoduje, że grając, popełniacie nie dostrzegane przez Was błędy, które powodują, że koniec końców przegrywacie, a winą obarczacie Bogu ducha winne karty? Wiadomo, ważna jest pozycja, ilość żetonów i kilka innych czynników. Ale przecież jeśli z góry zakładacie, że J9, KT, AK, JJ etc. są pechowe, to niezależnie od tego, czy siedzicie na dealerze czy na UTG, sądzicie, że i tak przegracie.

Ciężko jest opędzić się od myśli o pechowych rękach, ale tak samo jest z teorią o rękach szczęśliwych. Ktoś szczególnie upodobał sobie parę asów (a kto ich nie lubi?), ktoś inny 78 w drzewkach, czy KQ off. Czasami układy startowe uznawane przez graczy za szczególnie szczęśliwe, często właściwie nie powinny być w ogóle rozgrywane. A jednak są pokerzyści, którzy uważają je za karty zwycięskie i faktycznie: zwykle z ich pomocą wygrywają. Czy tu również nie działa placebo? Myśl o tym, że oto dostaliśmy nasze szczęśliwe karty może powodować, że rozgrywamy je w sposób, który przeciwnikom może dać do zrozumienia, że posiadamy prawdziwą bombę.

Karty pechowe, karty szczęśliwe, jak by ich nie nazwać, faktem jest, że trudno jest grać w pokera przez dłuższy czas i nie upodobać sobie jakiejś konkretnej ręki. Albo obdarzać niechęcią innej. Warto jednak zastanowić się nad tym, czy nasze odczucia względem pewnych kart nie są wyłącznie odczuciami wmówionymi sobie przez nas samych.

WIĘCEJ HISTORII

O czym myślisz?