WSOP 2017 Now Live

Psychologia Pokera - W pokerze jak w życiu

psychologia pokera

Porażki mają tę specyficzną cechę, że czasami się przytrafiają. W pokerze porażek uniknąć nie sposób, a obserwacja tego, w jaki sposób gracze na nie reagują, przypomina czasami oglądanie dobrej komedii. Albo melodramatu, zależy na kogo patrzymy.

Odnoszę wrażenie, że pokerzystów można podzielić na dwie grupy (da się pewnie podzielić je na kilka podgrup, ale by w dość jaskrawy sposób przedstawić różnice między nimi, ograniczę się tylko do tych dwóch głównych). Pierwsza z nich skupia graczy, którzy przegraną traktują jak coś, co trzeba po prostu przełknąć, zupełnie jak gorzką i szorstką tabletkę podczas choroby. Druga z kolei obejmuje pokerzystów, którzy zdają się zupełnie nie przyjmować do wiadomości faktu, że coś mogło pójść nie po ich myśli i mogli przegrać rozdanie, w stosunku do którego mieli dość duże nadzieje.

Grupa pierwsza to gracze z natury spokojni i opanowani. Przy stołach widujemy ich dość często. Ich reakcja na przegraną tylko od czasu do czasu objawi się soczystym przekleństwem (koniecznie zawierającym literkę „r” – takie robią największe wrażenie na otoczeniu i mają dość sporą siłę rażenia). Zwykle jednak kończy się zaledwie na smutnym pokiwaniu głową, wymuszonym uśmiechu skierowanym w stronę przeciwnika, który rozdanie wygrał, ewentualnie na nerwowym zaciśnięciu szczęk. Są również w tej grupie pokerzyści, którzy do przegranej podchodzą z dużym uśmiechem na twarzy (im wyższy limit czy ranga turnieju, tym mniejszy uśmiech) i z każdej porażki starają się wyciągnąć ważną lekcję na przyszłość.

Jednym z graczy, który zdaje się być doskonałym reprezentantem tej grupy jest Eli Elezra. Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek widziała wściekłość na jego twarzy (choć bardzo możliwe, że trafiałam po prostu na materiały filmowe, w których Eli miał raczej dobry humor). Zabawny akcent i przyjemny wyraz twarzy uniemożliwiają mi nawet wyobrażenie go sobie w trakcie ataku furii po wyjątkowo ostrym bad beacie. Tom Dwan z kolei, ze swoimi wiecznie otwartymi ustami i dziwnym wyrazem twarzy sprawia wrażenie człowieka, który nie wściekłby się nawet po przegraniu własnej matki i połowy domu. Gracze online z tej grupy, po odniesieniu porażki albo grają dalej, wyciągając lekcje z przegranej i ewentualnych błędów przezeń popełnionych, albo kończą grę stwierdzając, że jak na jeden dzień wrażeń mają już dosyć.

Cechami charakterystycznymi graczy z grupy drugiej są przede wszystkim: nadmierne zagęszczenie w ich wypowiedziach słów powszechnie uznanych za niecenzuralne, pełna emocji i ekspresji gestykulacja oraz ruchliwość (w przypadku gry na żywo: walenie dłońmi w stół, gwałtowne wstawanie od niego i spacerowanie dookoła, przewracanie krzesła; w przypadku gry online: uderzanie pięściami w klawiaturę, wykrzykiwanie obelg w kierunku monitora i przeciwników, którzy nie są w stanie tych ich usłyszeć, w ekstremalnych przypadkach wyrzucanie za okno laptopa bądź monitora). Graczy tej grupy nietrudno wyprowadzić z równowagi. Mają oni w zwyczaju obrażanie innych pokerzystów, polegające na wytykaniu im mniej lub bardziej prawdziwych błędów w grze i określaniu ich nazwami zwierząt hodowlanych oraz przedmiotów. Ognisty temperament i niezdolność do zaakceptowania przegranej nierzadko doprowadza tych graczy do bankructwa (lub alkoholizmu, wszak topienie w alkoholu smutków po przegranej nie jest czymś rzadko spotykanym), choć są przypadki osiągania przez nich ogromnych zysków – właśnie dzięki tym samym cechom.

Najbardziej charakterystycznym reprezentantem tej grupy jest kochany przez jednych i nienawidzony przez drugich amerykański pokerzysta, zdobywca jedenastu bransoletek World Series of Poker, Phil Hellmuth. Jego arogancja i lekceważący stosunek do innych graczy, których raczy niewybrednymi komentarzami, a także gwałtowne zachowania przy stole sprawiają, że jest zdecydowanym liderem w tej grupie.

Można kląć. Można uronić łezkę, gdy finałowy stół Sunday Million śmignie nam przed nosem, a my nawet nie zdążymy go polizać. Można zwieszać głowę w rozpaczy z powodu niefortunnej sesji na cashu. Można rozwalić pięścią klawiaturę. Można wstać od stołu i uścisnąć dłoń graczowi, dzięki któremu pożegnaliśmy się z turniejem.

Bo w pokerze jak w życiu… [miejsce na własny morał].

WIĘCEJ HISTORII

O czym myślisz?