Polska - Kraj w kształcie trefla - VIII

trefl polska

Część VII

Cała sytuacja z utratą przytomności i dziwną reakcją na zastrzyk wydawała się Pawłowi co najmniej dziwna. Fizycznie czuł się nieźle, żeby nie powiedzieć rewelacyjnie, a mimo to, gdzieś w zakamarkach jego umysłu czaiło się wrażenie, że nie do końca wszystko jest tak, jak powinno być. Wciąż odtwarzał w myślach to, co w tak krótkiej chwili sprawiło, że całe jego szczęście z ogromnej pokerowej wygranej rozpłynęło się w powietrzu. Jak bumerang wracały do niego słowa sędziego o karze pozbawienia wolności, o grzywnie, o przymusowym leczeniu... Czuł się całkowicie odrealniony, momentami nie mógł oprzeć się wrażeniu, że całe to zdarzenie nie przytrafiło się jemu, a komuś zupełnie innemu. Ale przecież leżał tu, w szpitalu, podłączony do mnóstwa najróżniejszych kabelków, urządzenia wokół niego pikały mniej lub bardziej miarowo, a jemu samemu raz na jakiś czas denerwująco piszczało w uszach. Po kilku godzinach od wyjścia lekarki, która była przy nim tuż po jego wybudzeniu się, Paweł uznał, że i tak niewiele może zrobić. „Zostało mi... jakieś pięć miesięcy i trzynaście dni w puszce. Nieźle, wytrzymam”. Na siłę starał się zachować pogodę ducha, wkrótce jednak zorientował się, że i tak nie ma przed kim udawać.

Następnego dnia było trochę lepiej. Do jego sali skierowano młodą, całkiem atrakcyjną pielęgniarkę. Paweł znacznie się rozluźnił, a poczuł się całkiem swobodnie w chwili, gdy Ania – bo tak miała na imię dziewczyna – przyznała, że jej zdaniem kara, którą sąd wymierzył Pawłowi, była całkowicie bezsensowna. Oboje szybko odkryli, że mają ze sobą wiele wspólnych tematów, Ania bowiem po kilku godzinach rozmowy (nie wiedzieć czemu przebywała w sali Pawła prawie cały dzień) wyznała chłopakowi, że sama gra w pokera.

- Poważnie? Na jakiej platformie? Jakie limity? – Paweł ożywił się.

- EtnaPoker. Ale wiesz, mikrostawki... jeden, dwa centy, nic wielkiego. Dopiero zaczynam i mam raczej niewielki bankroll, więc... – dziewczyna speszyła się i zarumieniła. Paweł uznał, że to najpiękniejszy widok, jaki miał przyjemność oglądać od dłuższego czasu.

- Klawo! – przyznał z uznaniem. Zawsze podziwiał dziewczyny, które decydowały się grać cash, choćby na najniższych stawkach. Większość z tych, które znał, preferowała raczej turnieje. Tym bardziej w czasach, które dla pokera nie były zbyt łaskawe.

- Och, nie nabijaj się! Naprawdę gram dopiero od dwóch miesięcy i nie mogę sobie pozwolić na grę za duże pieniądze.

- Siostro Aniu, nie nabijam się. Nie śmiałbym. Podziwiam cię, a najbardziej za to, że zaczęłaś grać cash tak szybko. Mnie to trochę zajęło. No nie patrz tak na mnie, mówię poważnie – powiedział uśmiechając się do dziewczyny.

- No nieważne. W każdym razie... cóż. Dużo czytam, analizuję, może kiedyś będę naprawdę dobra. Podać ci coś do picia? – zapytała. Paweł ziewnął, otwierając szeroko usta.

- Nie, dziękuję. Ale wiesz co? Chyba się prześpię, strasznie mnie zmogło – zjechał po poduszkach, przybierając pozycję znacznie wygodniejszą do snu, niż siedząca. Znów zapiszczało mu w uszach, głośniej i dłużej, niż poprzednim razem. Paweł skrzywił się, nienawidził „głosów ciała” tego typu.

- Coś cię zabolało? – zapytała urodziwa pielęgniarka, zauważywszy grymas na jego twarzy.

- Nie, wszystko w porządku. Zapiszczało mi tylko w uszach, nic przyjemnego. Zdarza się – posłał jej promienny uśmiech i zamknął oczy, czując, że zaraz zaśnie. Pisk rozległ się ponownie.

WIĘCEJ HISTORII

O czym myślisz?