Poker i ciuchy

poker ciuchy antonius

Ciemne okulary zasłaniające pół twarzy, bluza z kapturem, który zasłania tę resztę, której nie zdołały objąć okulary, czapka z daszkiem, a do tego najlepiej bojowy hełm czołgisty lub funkcjonariusza służby bezpieczeństwa. Wizerunek pokerzysty przy stole może mówić o samym graczu bardzo wiele. A jego ciuchy... cóż. Dobrze, jeśli prezentuje się tak, jak Patrik Antonius. Gorzej, jeśli wygląda jak Jestem-Tony-G-I-Przed-Chwilą-Wstałem-Z-Łóżka.

Wśród pokerzystów, tak jak i u całej reszty społeczeństwa, są jednostki, które do ubioru przywiązują ogromną wagę, ale są też i takie, którym – kolokwialnie mówiąc – zwisa i powiewa fakt, że wyglądają co najmniej niechlujnie. Pomińmy lata osiemdziesiąte, które pod względem mody i ubioru były totalnym nieporozumieniem (wystarczy obejrzeć transmisję ze zdobycia przez Phila Hellmutha jego pierwszej bransoletki... the rest is silence), zatrzymajmy się lepiej na czasach obecnych.

Marcel Luske
Marcel Luske

Jest pewien pokerzysta, który przy stole prawie zawsze prezentuje się nienagannie. Być może garnitur i krawat to (jeśli chodzi o stół pokerowy) lekka przesada, ale jego znakiem rozpoznawczym są okulary słoneczne założone odwrotnie, niż powinny. Wiecie już, o kogo chodzi? Marcel Lüske, to o nim mówię. Doskonały styl, świetnie skrojone garnitury – wielki plus, panie Marcelu.

Kolejnym z tych, którzy błyszczą przy stole (nie tylko jeśli chodzi o poziom prezentowanej gry), jest Patrik Antonius. Ten, na którego widok serca wielu kobiet zaczynają bić szybciej, zwykle wygląda doskonale. Wybaczcie mi brak obiektywizmu – jestem kobietą i przyszło mi pisać o piekielnie przystojnym mężczyźnie. Najpewniej wyglądałby bosko nawet w worku pokutnym. Szkoda tylko, że nie przyszło mu jeszcze do głowy usiąść przy stole z nagim torsem. Widzieliście jego rewelacyjne koszule? Bierzcie z niego przykład.

Poker i ciuchy 101

Żeby nie było, że biorę dziś pod lupę samych „elegancików”, obiorę teraz nieco inny kurs... Co wiecie o rozpraszaniu przeciwnika? Wydaje się wam, że możecie wytrącić go z rytmu tylko i wyłącznie waszą rewelacyjną grą? Można inaczej. Bertrand ‘ElkY’ Grospellier jest jednym z najlepszych graczy turniejowych świata. Jakiś czas temu, na jednym z turniejów pojawił się ucharakteryzowany na... Jokera. Tak, tego z Batmana. Bylibyście w stanie spokojnie grać przy stole w towarzystwie kogoś, kto wygląda na niezłego świra?

Wielkie turnieje jak WSOP to również możliwość nauki. Nie chodzi mi tylko o naukę pokera, co jest oczywiste bardziej, niż śnieg w lutym. Co powiecie na naukę historii mody? Dajmy na to – historii mody starożytnego Rzymu? Cóż, na ostatnim WSOP Phil Hellmuth pobił samego siebie, wkraczając do kasyna Rio przebrany za nikogo innego jak wielkiego Juliusza Cezara, jednego z największych wodzów starożytności. Pozostaje czekać na tegoroczny WSOP, bo kto wie, może tym razem zamiast Cezara, w kasynie ujrzymy Phila przebranego za fioletowego Teletubisia, albo za seksowną kobietę. Hmm... z dwojga złego lepszy Teletubiś.

Poker i ciuchy 102

Elegantów mamy za sobą, wielbicieli przebrań również. Nadszedł czas na tych, którzy nigdy (lub prawie nigdy) nie rozstają się z... kapeluszem. Jeff Lisandro, Andy Bloch, Chris Ferguson, Doyle Brunson. Można by zastanowić się, co próbują ukryć nasi milusińscy kapelusznicy. Czyżby coraz większą łysinę? A może coś zupełnie innego? Pozostawiam Was z tym pytaniem, możliwych odpowiedzi jest wiele.

Poker i ciuchy 103

Jeśli chodzi o stroje kobiece... w tym przypadku panowie byliby wniebowzięci, gdyby wszystkie piękne pokerzystki wyznawały zasadę „im mniej tym lepiej”. Byłoby to w pewnym sensie zrozumiałe. Dekolt do pępka i minispódniczka, a do tego niebotycznie wysokie szpilki? Wygląda świetnie, ale obawiam się jednak, że nie jest to najwygodniejszy strój na wielogodzinny maraton przy pokerowym stole.

Poker i ciuchy 104

Dobrze za to sprawdzają się długie paznokcie – ilość możliwych do wykonania trików żetonami rośnie wprost proporcjonalnie do długości tipsów.

Jednak nie wszyscy pokerzyści zdają się przywiązywać wagę do tego, co na siebie wkładają. Są tacy, którzy wyglądają jakby pralkę i żelazko uważali za niepotrzebny zbytek, albo jakby nie odświeżali swej garderoby od kilku dobrych lat. Nie będę jednak wymieniać nazwisk, bo to nieuprzejme, a kto śledzi na bieżąco pokerowe eventy, ten zauważył, komu przydałby się dobry stylista.

Zatem – do szafy marsz!

WIĘCEJ HISTORII

O czym myślisz?