WSOP 2017 Now Live

Polska - Kraj w kształcie trefla - VI

polska flaga

Część V

Leczenie z uzależnienia od pokera? – zapytał Radek kręcąc z niedowierzaniem głową. Nie bardzo był w stanie wyobrazić sobie, że coś takiego było wówczas możliwe. O tempora, o mores – pomyślał w duchu.

Dokładnie tak, panie Radku. Ale pozwoli pan, że zacznę od początku, bo nie miałem jeszcze okazji opowiedzieć o tym bardzo dokładnie, a myślę, że ta opowieść będzie miała w przyszłości bardzo istotne znaczenie. Mogę? – Paweł spojrzał na dziennikarza wyczekująco.

Ależ oczywiście, proszę – zachęcił go Radek.

Od czego to ja miałem... A, już mam. Nie wiem, jak wiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że wtedy, gdy zaczynałem grać w pokera, a był to nawiasem mówiąc dwa tysiące piętnasty rok, mogliśmy w miarę bez problemu grać w pokera. Wiadomo, władze starały się blokować dostęp do stron internetowych, operatorzy też działali, ale na dobrą sprawę, jeśli ktoś mniej więcej znał się na komputerach, był w stanie grać. Fora były zalane informacjami o tym, jak ułatwić sobie dostęp do PokerMoona, czy EtnaPoker. Jakoś dało się grać. Mniejsze problemy były z wpłacaniem pieniędzy na grę. Trzeba było tylko trochę pokombinować, pogadać z kimś z zagranicy i było cacy. Na PokerMoonie odbywał się wtedy co sobotę wielki turniej z dość dużą pulą. Ponad milion dolarów, wygrałem dwieście osiemdziesiąt tysięcy, drugie miejsce. Dolar miał wtedy niecałe dwa złote, więc wygrałem ponad pół miliona. Wielka kasa, umierałem ze szczęścia. Nie wiem, w jaki sposób dowiedzieli się, że wygrałem. Władze w sensie, skarbówka i tak dalej. Byłem naprawdę ostrożny. Niewiele osób wiedziało, że ten słynny Krawcu to ja. Chroniłem swoją prywatność, a ludzie, którzy wiedzieli o mojej wygranej, nie puściliby pary z ust, choć może tylko mi się tak wydawało. Ale stało się. Kilka dni po turnieju, w czwartek, ktoś zapukał do moich drzwi. Otworzyłem... i się zaczęło – Paweł westchnął ciężko.

I co było dalej? – Radek wpatrywał się w staruszka wstrząśnięty.

Masakra panie Radku, masakra. Proces relacjonowany w mediach, dziennikarze, protesty pokerzystów... ale i tak mnie skazali. Ten wyrok miał być ostrzeżeniem dla innych, którzy chcieliby nadal grać. Nie wiem, co ci politycy mieli w głowach, naprawdę. Od czasu rządów Prawdy Obywatelskiej poker był przedstawiany jako najgorsze zło. Wie pan, jak coca cola za czasów PRL-u, napój kapitalistów i tak dalej. Albo jak Szatan. Dostałem grzywnę, ale...jasna cholera. Osiemset tysięcy. Prawie trzysta więcej, niż wygrałem. Nie miałem tyle, a rodzice nie byli w stanie mi pomóc. Wie pan, co się stało? Pokerzyści zrobili zbiórkę. Serce pękało mi ze wzruszenia. Wszyscy chyba czuli, jakby mój proces dotknął ich osobiście, nie wiem. Ale mimo grzywny skazali mnie i tak. Pół roku pierdla i przymusowe leczenie. Jasny gwint, nie wiem, co mi podawali. Myśleli chyba, że będę szaleć, bez Internetu, bez pokera. A ja przecież nie byłem uzależniony, po prostu lubiłem grać. Nie siedziałem przed komputerem po dwanaście godzin dziennie. Wstrzykiwali mi jakieś gówno, dopiero kilkanaście lat temu dowiedziałem się, co to było. Ale działanie miało...nieziemskie – Radek zauważył, że oczy mężczyzny błyszczą jakimś dziwnym, szalonym blaskiem.

Co takiego się działo?

Wszystko w swoim czasie - odpowiedział Paweł i uśmiechnął się. – Proszę o następne pytanie.
Część VII

WIĘCEJ HISTORII

O czym myślisz?