Polska - Kraj w kształcie trefla - II

polska

Część I

Mikołaj Terlecki, będący prezesem Polskiego Związku Pokera już od trzech lat, miał najlepszych pokerowych nauczycieli, jakich mógł sobie wymarzyć. Jego ojciec, Stanisław, był jednym z najważniejszych działaczy Polskiego Związku Pokera, założonego w 2009 roku. Sam Związek uległ przekształceniu w 2040 roku, zmieniono wówczas nazwę z Polskiego Związku Pokera Sportowego na Polski Związek Pokera, odłączając ostatni człon nazwy, a Stanisław Terlecki mając wówczas trzydzieści osiem lat, objął funkcję prezesa Związku. Brat Mikołaja, Marek, na początku lat pięćdziesiątych, wyjechał na stypendium do Stanów Zjednoczonych, gdzie bez przeszkód mógł rozwijać swą pokerową karierę. Zaledwie rok po przyjeździe do USA, zdobył platynowy pierścień w największym pokerowym turnieju na świecie – Global Poker Tour. Osiągnięcie to przysporzyło mu międzynarodowej popularności, a wieść o nim szybko dotarła do polskich władz, które zainteresowały się osobą jego ojca. Nie wiedziały jednak, że jest on osobą, której poszukują.

Mikołaj Terlecki już w latach dziecięcych zaraził się bakcylem pokera. Miał pecha urodzić się w okresie największego prześladowania graczy i w rodzinie jednego z największych pokerowych autorytetów tamtych czasów, a połączenie tych dwóch faktów uczyniło z niego człowieka, którym stał się w swych dorosłych latach. Jeżeli na początku XXI wieku narzekano, że pokerzyści w niektórych państwach świata mają spore kłopoty z możliwością gry i jej legalnością, początek lat czterdziestych w Polsce można by uznać za rzeczywisty dramat. Argument, że w innych krajach Unii Europejskiej pokerzyści nie mają problemów z grą, przestał cokolwiek znaczyć. Napływ ludności muzułmańskiej z Bliskiego Wschodu spowodował rozłam zarówno unijnych struktur, jak i samej Unii, która przestała istnieć już w 2032 roku. Polska, stanowiąc przedmurze Zachodniej Europy i będąc jednocześnie krajem bardzo konserwatywnym, zdołała uniknąć tej muzułmańskiej fali. Z jednej strony zapobiegło to potyczkom na tle religijnym, które w innych państwach Europy wybuchały na ulicach niemal każdego dnia, z drugiej strony jednak, całkowicie zamknęło drogę obrony polskim graczom w pokera, którzy teraz zostali zdani na łaskę, bądź niełaskę polskich władz. Te zaś zdawały się mieć ogromne upodobanie w dręczeniu jednostek sprzeciwiających się im, nie tylko w kwestii pokera. Sytuację z roku 2016, gdy jeden z polskich graczy zmuszony został do zapłacenia grzywny dwukrotnie przewyższającej wysokość jego wygranej w zagranicznym turnieju online, można było uznać za bardzo przyjemną, w porównaniu do tego, co działo się w latach czterdziestych. Polski Związek Pokera działał w całkowitym podziemiu. Władze początkowo nie wiedziały nawet, kto jest jej prezesem. Niedługo później informacja ta ujrzała światło dzienne, rządzący nie wiedzieli jednak, że szefowa Związku którą poznali, Ewa Potocka, była tylko fałszywką, a prawdziwy szef nadal siedział w ukryciu. Potockiej drogą wyjątku nie zamknięto w więzieniu, zmuszono ją natomiast do ścisłej współpracy z władzami. Główne szefostwo Polskiego Związku Pokera ustaliło ścisły plan działania i otrzymywało najświeższe informacje z samej „góry”, przekazywane właśnie przez Potocką, która mistrzowsko odgrywała swoją rolę. Sytuacja pod pewnymi względami niepokojąco przypominała lata sześćdziesiąte ubiegłego stulecia.

Obecny prezes Polskiego Związku Pokera starał się jednak nie przypominać sobie tamtych czasów. Wysłuchał wystarczająco wielu opowieści swojego ojca i za bardzo bulwersował się nimi, by zawracać sobie nimi głowę. Tym bardziej, że teraz, gdy poker był numerem jeden niemalże na całym świecie, to właśnie Polska miała być gospodarzem przyszłorocznych mistrzostw świata…

Część 3

WIĘCEJ HISTORII

O czym myślisz?