WSOP 2017 Now Live

Hazardowa okupacja – Projekt ustawy cenzurującej internet przyjęty przez rząd

ustawa cenzura poker

Niestety nie mamy dla was dobrych wieści. Portal wyborcza.biz podaje, że dzisiaj po południu na ulicy Wiejskiej przyjęto projekt nowelizujący ustawę hazardową. Regulacje dotyczą hazardu online. Jest to kolejna próba walki z hazardem wypowiedziana przez liberalnych polityków PO, po słynnej aferze, w której paradoksalnie, grali oni pierwsze skrzypce. Prace nad ustawą trwały aż 3 miesiące, co w porównaniu z szybkością konstrukcji poprzedniej regulacji prawnej, dotyczącej hazardu naziemnego, jest naprawdę wynikiem imponującym i zakrawającym na pół-profesjonalne podejście do problematyki tematu. Prace posłów skrupulatnie oceni Bruksela i wyda odpowiedni wyrok.

Przypominamy, że dzięki projektowi będzie możliwa walka z internetowym hazardem, który już teraz jest teoretycznie nielegalny. Jednakże e-kasyna i e-bukmacherzy mają swobodę. Zarejestrowani w krajach członkowskich, bezproblemowo mogą prowadzić swoje interesy na terenie Polski. Rząd po aferze nagle zaczął się interesować tym zjawiskiem. Zgodnie z maksymą ”Jeśli czegoś nie rozumiesz, po prostu zniszcz to”, chce je całkowicie zdelegalizować. W tym celu zostanie powołany internetowy Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych. Rząd zrobił ukłon w stronę organizacji pozarządowych, silnie protestujących wobec nowych regulacji. Ustawa zostanie złagodzona i decyzje, o tym, które strony blokować, a które nie będzie podejmował sąd. We wcześniejszym projekcie władza ta była w rękach urzędników.

Sprawa bukmacherów została postawiona jasno – legalni pozostaną ci, którzy dostaną zezwolenie na prowadzenie działalności od ministra finansów. Uiszczą kaucję oraz zarejestrują się na polskiej domenie. Na stronach nie będą mogli oferować gier losowych jak np. poker czy typowe gry kasynowe. Bukmacherzy wypowiadają się dosyć sucho na ten temat, gdyż jest to mało korzystna oferta. Poza tym w Polsce podatki od takich zakładów są o niebo wyższe niż w pozostałych krajach Europy. W ogóle cały ten pomysł, że Bruksela może zaakceptować ten projekt, graniczy z cudem. W ekstremalnym przypadku, gdy się tak stanie, będziemy się zastanawiać, co dalej robić – mówi jeden z przedstawicieli firmy bukmacherskiej. Blokowanie stron to kolejny nietrafiony pomysł. Politycy zapewne nie słyszeli o serwerach proxy. Najniebezpieczniejszy w tym wszystkim będzie Fiskus. Blokowanie przelewów bankowych to jego specjalność, jednakże są i na to sposoby – kończy szef jednej z branżowych firm.

Aby ustawa została zaakceptowana przez Brukselę, konieczne było podanie sensownego uzasadnienia wprowadzenia takich regulacji na terenie Polski oraz udowodnienie, że dane prawo jest zgodne z unijnymi przepisami. Rząd bardzo długo zwlekał z podaniem argumentów. Początkowo wydawało się, że urzędnicy popiszą się kreatywnością i postawią na rodzime rozwiązania. Niestety zawiedliśmy się po raz kolejny. Całe uzasadnienie oparte jest na wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z 2009 roku, w sprawie Santa Casa. Przypominamy, że Unia pozwoliła wtedy Portugalii utrzymać zakaz sponsoringu portugalskiej ligi przez Bwin, mający swą siedzibę na Gibraltarze. Jednakże ETS nie wspomniał nic o cenzurze internetu. Mało tego – do tej pory Portugalczycy nie zrobili nic w związku z wyrokiem, a Bwin nadal jest sponsorem ligi.

Poza polskimi ustawodawcami, blokowanie stron również chcieli wprowadzić Duńczycy. Projekt ich ustawy czeka na decyzję Komisji Europejskiej. Reasumując wszystkie dotychczasowe bitwy na linii bukmacherzy – rząd, wszystkie kończyły się zwycięstwem tych pierwszych. Najlepszym na to przykładem niech będzie walka z wiatrakami we Włoszech, gdzie rząd zadecydował w ostateczności o legalizacji internetowego hazardu.

Niczym na gorącym krześle, czekamy na nominacje. To nie jest jednak program Bar. Zamiast Krzysia Ibisza, imprezę prowadzi Komisja Europejska. Zapraszamy do wysyłania sms'ów na Tak!

WIĘCEJ HISTORII

O czym myślisz?