Bankierzy Sprzeciwiają Się Propozycjom Ustaw Anty – Hazardowych

Bankierzy Sprzeciwiają Się Propozycjom Ustaw Anty – Hazardowych 0001

Wall Street Journal z 30 sierpnia donosi, że Independent Community Bankers of America, organizacja zrzeszająca ok. 5000 pomniejszych banków, formalnie sprzeciwia się Zakazowi Internetowego Hazardu i Aktowi Przymusu, które są teraz obiektem dyskusji na szczeblu państwowym. Decyzja ta stanowi potwierdzenie czegoś, co było wiadome już od dłuższego czasu – wiele przedstawicieli systemu bankowego USA nie jest specjalnie zadowolona z pomysłu wprowadzenie regulacji i przepisów za którymi opowiadają się panowie Goodlatte/Leach/Kyl, a które są obecnie rozpatrywane.

Tak jak się spodziewano, ICBO zaznaczyło, że wprowadzenie tak szerokich regulacji byłoby trudne do wykonania, jak nie niemożliwe. Kluczowym elementem transakcji i transferów internetowych jest ich dokładność, a nie identyfikacja, jaki rodzaj transakcji jest przeprowadzany, wobec tego mogą istnieć problemy w ustaleniu, czy przeprowadzona transakcja była powiązana z internetowym hazardem, czy też nie.

"Myśl, że banki sprzeciwią się takim zakazom, bo pozbawi ich to zarobku jest bardzo kusząca, ale prawda jest taka, że nie po to wynaleziono taki system płatności," napisał w artykule w WSJ Steve Verdier, lobbysta zrzeszony w ICBA. Wypowiedź Verdiera ukazuje jedno z największych niedociągnięć projektów owych ustaw – sądzi on, że będzie to kolejna niepotrzebna regulacja, która pozbawi banki sporego źródła dochodów, które mogłyby być użyte w dużo lepszy sposób – np. do wyszukiwania transferów mających na celu finansowanie organizacji terrorystycznych.

Dodatkowo artykuł zwraca uwagę na jeszcze jedno niedociągnięcie proponowanych ustaw. Chodzi o to, że gro transferów mających związek z hazardem realizowanych jest przez firmy trzecie, tzw. „internetowe portfele", jak np. Neteller, Firepay, Click2Pay itp, a nie jest wykonywanych bezpośrednio od płacącego do firmy oferującej usługi hazardowe. Delegalizacja wszystkich transferów pieniężnych do firm trzecich (niezależnie, czy mających podłoże hazardowe, czy też nie), nie pozostawi im innego wyboru niż wyraźny sprzeciw. W najgorszym wypadku zmusi to amerykańskie banki do zabawy w „kotka i myszkę" ze wszystkimi organizacjami, które mogą przelewać pieniądze korporacjom oferującym usługi hazardowe, lub rząd do wprowadzenie kolejnej ustawy, która zezwalałaby na wykonywanie transakcji jedynie za pośrednictwem zlokalizowanej w USA firmy, która miałaby za zadanie sprawdzać wszystkie te transfery, co z całą pewnością jest drakońskim posunięciem.

Nie potrzeba dodawać, że środowisko bankierów nie jest w siódmym niebie. System w obecnej formie nie jest przystosowany do rozpoznawania transakcji w sposób zamierzony przez przeciwników internetowego hazardu, co więcej, wielka liczba transferów, która musiałaby przejść „ręczną" kontrolę doprowadzi do przeładowania zarówno informacyjnego, jak i finansowego. Nawiązując do Laury Fisher, przedstawiciela większego American Banker's Association, mowa tu o „40 miliardach przelewów rocznie, które musiałyby przejść kontrolę wykazującą, czy chodzi w nich o internetowy hazard, czy o np. restaurację."

Jeżeli chodzi o ICBA, to ich pisemna wypowiedz dostępna jest na ich stronie internetowej, dostępnej pod adresem icba.org. Dokument podkreśla 3 argumenty, które pozostają niewyjaśnione w obecnych projektach ustaw:

1) Ustaw nie da się zastosować w niekodowanych transakcjach bankowych.

2) Ustawa pociągnie do odpowiedzialności filie banku za przewinienia popełnione przez strukturę centralną.

3) Ustawa postawi banki w niekorzystnym położeniu, nie licującym z warunkami panującymi w Stanach Zjednoczonych.

Chociaż ICBA formalnie sprzeciwia się ustawom, podobnie jak U.S Chamber of Commerce, to jednak wszystko zależy od stanowiska wielkiej siły amerykańskich banków, ABA. Oczywiście, jak zaznaczył powyżej przedstawiciel ABA, jakiekolwiek formalne stanowisko będzie się sprzeciwiać projektom ustaw w ich obecnej formie. Wysiłki ABA zmierzają w celu automatyzacji i uproszczenia procesu, który, jak zaznaczono powyżej, obejmuje obecnie dziesiątki miliardów przelewów rocznie.

Potwierdzeniem celów ABA może być fakt wywarcia presji na Kongres w sprawie tylko powierzchownie powiązanej z hazardem, mianowicie chodzi o udzielenie przyzwolenia na zignorowanie długo istniejącego „limitu $10000" (który nakazuje zgłaszanie rządowi wszystkich transakcji przekraczających ta sumę) dla klasy określanej mianem "sezonowych klientów biznesowych". Udzielenie takiego wyjątku zlikwidowałoby kolejkę do "ręcznej" analizy przelewów, w której znajduje się mniej więcej 13 milionów transakcji rocznie, co jednak blednie w porównaniu do „40 miliardów", o których mowa powyżej. W uzasadnieniu ABA zawarła, że większość przestępców i tak wymyśliła swoje własne sposoby na obejście tych zabezpieczeń, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze mogłyby być użyte gdzie indziej w bardziej efektowny sposób.

Jeżeli tylko anty-hazardowe siły potrafiłyby oddzielić prawidła biznesu od swoich własnych wizji świata, to ujrzeliby bezsensowność swoich poczynań. Mur można zbudować, ale zawsze będzie to nieruchoma konstrukcja. To, że w dzisiejszych czasach „limit $10000" jest wysoce nieskuteczny, to kolejny przykład zacofania niektórych regulacji i rozporządzeń.

Jednym z najbardziej skutecznych wskaźników złego prawa jest to, ile kosztuje społeczeństwo zastosowanie się do niego w porównaniu do zysku, jakie zastosowanie to przyniesie. W tym przypadku, możemy mieć do czynienia z najgorszym prawem w historii.

WIĘCEJ HISTORII

O czym myślisz?