WSOP – Jennifer Tilly w Dół, Szaleństwo w Górę

WSOP – Jennifer Tilly w Dół, Szaleństwo w Górę 0001

Trzeci Dzień Pierwszy szedł pełną parą, a graczy wciąż przybywało. Porównując go do dwóch pierwszych Dni Pierwszych, wygląda na to, że po raz kolejny do stołów usiadło ok. 2200 graczy. Niektórzy z nich to profesjonaliści, dla których jest to walka na śmierć i życie, ale nie brakuje też takich, którzy w tej pasjonującej walce już polegli.

Jennifer Tilly to jedna z najbardziej znanych osobistości, które nie zasiądą do stolików w Dniu Drugim. Mistrzyni Pań z 2005 roku przez cały dzień nie mogła rozkręcić swojej gry, a jej kupka żetonów z minuty na minutę malała. Podwoiła ją jednak podczas Rundy Drugiej, gdy weszła z 3-2 pik, podczas, gdy 3 piki były już na stole, mówiąc „Phil (Laak, jej sympatia) nauczył mnie tego!" To zwiększyło jej stacka do 6000, ale w dalszym ciągu nie było to wystarczająco dużo, by kontynuować grę.

Inna kobieta przyznała tej aktorce nominowanej do Oscara puchar gracji, gdy w godzinę później, przy A-2-6-9 na stole Tilly zastanawiała się, czy sprawdzić za wszystkie swoje żetony, po tym, jak inny gracz wszedł all-in. „Ktoś tu potrzebuje chwilę czasu na zastanowienie" zapytała pozostałych graczy przy stoliku, a oni bez słowa sprzeciwu przystali na propozycje aktorki i pokerzystki w jednej osobie. Po wykorzystaniu prawie całych 70 sekund pchnęła żetony na środek i odsłoniła swoje A-7. Dobry układ, ale jej przeciwnik ułożył dwie pary, mając A-6. Kiedy na riverze pojawiła się dama, Jennifer uścisnęła ręce przeciwników. Jako ciekawostkę podam, że musiała być jeszcze dwa razy wzywana do stolika, by zabrać swoją osłonę na karty i okulary słoneczne.

Niektórym z profesjonalistów idzie całkiem nieźle. Daniel Negreanu, który znajdował się pod czujnym okiem mojego kolegi Stephena Noh w dalszym ciągu sieje postrach przy swoim stoliku, zdobywając kolejne żetony. Mark Seif i chłopak Jennifer Lilly, Phil „The Unabomber" Laak (który zupełnie nie wyglądał jak Unabomber w prostej koszulce i dżinsach) – obydwoje walczyli, już od wczesnego etapu mając mniej niż na początku. „Earl" Seif zawołał „podejdź tu i przynieś mi trochę szczęścia", gdy przechodziłem obok – zaśmialiśmy się i uścisnęliśmy sobie ręce. Interesujące będzie obserwowanie jak radzi sobie zawodowiec, który zdobył 2 bransoletki w samym 2005 roku.

Jedna rzecz, której z pewnością było więcej podczas trzeciego dnia turnieju to szalone zachowania. Pomijając kostium niedźwiedzia, w którym w sobotę paradował Joe Sebok, to okazało się, że na sali obecni byli bardziej kreatywni ludzie. Jeden z graczy pojawił się w pełnym „mundurze" magika (peleryna, kapelusz itp.) i nie był to Antonio Esfandiari! Było też paru kucharzy, a nawet gracz, który zamiast kapelusza miał sylwetkę Nemo z kreskówki. Nie była to czapka bejsbolówka, ale w pełni wypchany Nemo, spełniający od biedy funkcję kapelusza. To wszystko utwierdza mnie w przekonaniu, że poker to jedna z najbardziej fascynujących rzeczy, jakie istnieją. Wyobraź sobie, że siedzisz pomiędzy dwoma piłami łańcuchowymi w postaci Barbary Enright i T.J'a Cloutier. W takiej sytuacji jest już jeden gracz i z ciekawością dowiem się, jak mu poszło.

Wiadomość od Edytora: Satellite'y do Aruba idą pełną parą na Ultimate Bet. Czy plaża nie brzmi zachęcająco...

WIĘCEJ HISTORII

O czym myślisz?