WSOP – Zdobywca 18 Miejsca Przeznacza Wygraną Na Cele Charytatywne

WSOP – Zdobywca 18 Miejsca Przeznacza Wygraną Na Cele Charytatywne 0001

David Einhorn zszokował wielu ze społeczności pokerowej, gdy oznajmił, że niezależnie od tego, jakie zajmie miejsce w turnieju, całość swojej wygranej przeznaczy na rzecz Fundacji Michaela J. Foxa, zajmującej się badaniami nad chorobą Parkinsona. Wielkość donacji określono 2 dni temu, gdy Einhorn ukończył turniej na 18. miejscu, zdobywając $659730.

Einhorn jest członkiem fundacji, do której dołączył niecały rok temu, gdy poznał Foxa. Dziadek Einhorna cierpiał na chorobę Parkinsona, dlatego David ma nadzieję na zorganizowanie olbrzymiej zbiórki pieniędzy na rzecz osób cierpiących na to schorzenie. Miała by się ona odbyć w listopadzie w Nowym Jorku. Jest on także członkiem zarządu charytatywnej organizacji International Hillel.

Einhorn odpadł z turnieju za sprawą chip - leadera Jamiego Golda, kiedy ten cały czas trafiał układy na flopie po dosyć dyskusyjnych callach na preflopie. "Przez cały dzień mój stack malał, bo nie dochodziły mi żadne karty, a gdy podbiłem z K-Q, to sprawdziły mnie 3 osoby. Pula urosła do sporych rozmiarów, na flopie było to grubo ponad milion dolarów. Na flopie doszło Q-J-6, więc zdecydowałem się agresywnie podbijać, by zakończyć to rozdanie już na tej fazie gry. Wszedłem do puli z milionem dolarów. Jamie siedział przez minutę, po czym przebił mnie, wchodząc all-in z paroma milionami więcej. Sprawdziłem to podbicie, miał on Q-6, ale takie sytuacje zdarzają się, gdy masz w swoim posiadaniu wszystkie żetony", wyjaśniał. Gold wyeliminował Prahlada Friedmana parę rozdań wcześniej w bardzo podobny sposób, mianowicie sprawdził all-in na preflopie, dysponując jedynie 8-7 offsuit.

Świadomość grania w celu wsparcia organizacji charytatywnych pozwoliła Einhornowi

poradzić sobie z ogromną presją turnieju. „Gra dla tej sprawy pozwoliła mi się zrelaksować. Zawodnicy bardzo się przejmowali, gdy przegrywali, a gra była bardzo zacięta. Osiągnąłem sukces w tym, że gracze doprowadzali rozdania do samego końca. Przeczucie, że była to dla mnie zwykła gra, pozwoliło mi pozostać w spokoju podczas jej trwania".

Jedną z zadziwiających, a zarazem charakterystycznych cech Einhorna był jego sweter, który ubierał podczas turnieju. Niebieski, gładki pulower z odciśniętymi na nim dłońmi jego żony i dzieci był prezentem od rodziny na Dzień Ojca. Tłumacząc, dlaczego miał go ze sobą odpowiadał: „Nosiłem go, ponieważ myślę, że w pokerze potrzebne są dobre ręce, dlatego zabrałem najlepsze, by wykonać dobrą robotę".

Wygrana na WSOP była pierwsza wygrana pieniężną Einhorna w większych zawodach. „Bardzo trudno jest pogodzić moją pracę z grą w turniejach pokerowych", mówi. Pokerem zainteresował się, gdy matka podarowała mu książkę pokerową autorstwa jego kolegi z dzieciństwa, Michaela Konika. „Brydż był moją ulubioną grą przez długi czas. Kilka lat temu, około moich urodzin mama wręczyła mi książkę napisaną przez Michaela Konika. Właściwie, gdy dorastałem, był on moim opiekunem. Jego mama była moją nauczycielką w trzeciej klasie. Książka Michaela Konika była bardzo interesująca, gdyż wyjaśniała emocje towarzyszące grze w pokera. Wtedy też pomyślałem, że może być to dobra zabawa. Kupiłem więcej poważnych książek i wziąłem udział w kilku charytatywnych turniejach w Nowym Jorku, których jest tam na pęczki. W dodatku, grałem w paru mniejszych, jednodniowych turniejach w Foxwoods i trochę w sieci oraz dosyć nieregularnie w grach domowych."

Gdy zapytany, jakich rad może udzielić przyszłorocznym uczestnikom WSOP, żartobliwie odpowiada, że wygrana w dziesięciu zawodach z rzędu bardzo pomaga. „Trafił mi się jeden bad beat w turnieju, jednak wiele udało mi się wygrać. Szczęście w grze bardzo pomaga, ale musisz wiedzieć z kim chciałbyś się zmierzyć, a kogo powinieneś unikać". Niezależnie od tego, czy to dzięki szczęściu, umiejętnościom czy też dobrej karmie, była to pasjonującą przygoda, a David Einhorn udowodnił, że mili ludzie nie zawsze muszą kończyć ostatni.

WIĘCEJ HISTORII

O czym myślisz?