Andy Beal przeciwko Korporacji - "Zakończone"

Andy Beal przeciwko Korporacji - "Zakończone" 0001

Co za odyseja. Przez ostatnie trzy tygodnie, historia miliardera i jego fascynacji pokerem oczarowała cały pokerowy świat. Ostatniej nocy historia ta dobiegła końca... przynajmniej narazie.

Andy Beal wrócił do swojego samolotu i odleciał z powrotem do Dallas, po trzydniowym meczu z Philem Ivey, który kosztował Beala ok. 16 milionów dolarów. Stawki zostały podniesione wczoraj i gracze grali na uzgodnionych wcześniej 50000$/100000$. Ivey szedł jak burza i odebrał pierwszą stawkę Korporacji, którą stracili we wcześniejszych rozgrywkach. 10 milionów wygranej w jeden dzień. Przez dwa poprzednie dni Ivey zarobil ok. 6,5 miliona. Coś mi mówi, że w ciągu najbliższych 2 dni będzie sporo "Korporacyjnych" imprez w rejonie Las Vegas. Już dziś zarezerwujcie stoły w Tao i Light.

Nie jestem pewien, co jeszcze zostało Philowi Ivey do zdobycia w pokerowym świecie. Myślę, że można zupełnie bezpiecznie stwierdzić, że Phil gra najlepszego pokera na całej planecie. Wydaje mi się, że Ivey powinien zacząć pracować nad przejęciem pieniędzy każdego, bo w kwestii wysoce popularnych gier i turniejów osiągnął już wszystko co się dało.

Odejście Beala z pokera może być czasowe lub stałe. Podobno po wczorajszym wyjściu miał stwierdzić, że skończył z pokerem. Ogłosił to także po pierwszym meczu, ale szybko się okazało, że nie ma najmniejszych zamiarów kończyć z pokerem, gdyż już następnego ranka pojawił się w Wynn. Mogę zgadywać, że nie będzie go jutro rano w Wynn, ale nie jestem do końca przekonany czy był to ostatni występ Andy'ego Beala.

Ludzi takich jak Beal nakręcają wyzwania. Historia gry Beala przez ostatnie parę dni przypomina mi historię innego miliardera. Howard Hughes zapałał obsesyjną miłością do golfa, gdy miał ok.20 lat. Doszedł on do momentu, gdy był w stanie pokonać prawie każdego w swoim klubie- Wilshire Country Club. Kiedy pojawiła się możliwość rozegrania meczu z legendarnym Bobbym Jonesem, Hughes wykorzystał ją od razu. Po wielu tygodniach przygotowań Hughes został pokonany przez Jonesa bez żadnego trudu. Sprawiło to, że Hughes zostawił swoje kije obok osiemnastego dołka i nigdy więcej nie zagrał już w golfa. Czy taki sam los spotka Andy'ego Beala? Grał najlepiej na świecie i wychodził na swoje, dopóki nie natrafił na Phila Ivey. Bezsprzecznie, Beal umie grać i byłby wstyd, gdyby zostawił swój szczęśliwy amulet w Wynn i już nigdy go nie zabrał.

WIĘCEJ HISTORII

O czym myślisz?