Newsy | Poker w Polsce

Wywiad z Kubą Głuszkiewiczem w serwisie NaTemat

Wolny Poker

Kilka dni temu informowaliśmy was o starcie nowej inicjatywy pod nazwą "Wolny Poker". Teraz natomiast chcielibyśmy przedstawić wam wywiad z Kubą Głuszkiewiczem, jaki na łamach portalu NaTemat.pl umieścił Jakub Suszka.

Jakub Suszka: Kuba, zacznijmy od najważniejszej informacji w ostatnim czasie dla środowiska pokerowego w Polsce. Powstaje nowe stowarzyszenie pod nazwą ,,Wolny Poker”. Ty będziesz jego wiceprezesem. Powiedz, dlaczego zdecydowałeś się na udział w tym projekcie? Czy trzecia organizacja pokerowa (istnieje już Polska Federacja Pokera Sportowego i Polski Związek Pokera) jest nam potrzebna?

Kuba Głuszkiewicz: Pomysł powołania Stowarzyszenia Wolny Poker zrodził się z potrzeby aktywnego działania na rzecz środowiska pokerowego w Polsce. Od 2010 roku funkcjonuje niechlubna ustawa hazardowa, która zmiotła z rynku niemal cały sektor hazardowy poza państwowym monopolistą. Wprowadzona rok później nowelizacja potwierdziła, że Polska, stając w opozycji do większości krajów zachodnioeuropejskich, będzie zakazywać dla zasady, a nie rozsądnie regulować, a przez to chronić społeczeństwo i czerpać korzyści. Niestety, działalność dwóch obecnych na rynku organizacji pokerowych nie wpłynęła na ten stan rzeczy. Jestem przekonany, że Wolny Poker skutecznie przyczyni się do rewizji prawa i zmiany społecznego postrzegania pokera w Polsce.

JS: Nie zdradzając jeszcze wszystkich szczegółów, powiedz, kto, oprócz Ciebie jako wiceprezesa będzie tworzył tą organizację?

KG: Prezesem stowarzyszenia jest jeden z najbardziej utytułowanych polskich pokerzystów Marcin ,,Góral” Horecki. Trzecim członkiem zarządu jest Paweł Majewski, redaktor naczelny jednego z największych portali pokerowych w Polsce - PokerTexas.pl. Mamy również liczne grono współpracowników – to przede wszystkim pokerzyści, ale nie tylko.

JS: Od kiedy będzie można się do Was zapisać, dołączyć?

KG: Chcielibyśmy zacząć działać jak najszybciej, oczywiście, po spełnieniu wymogów prawnych. Dziś startujemy ze stroną www.wolnypoker.org, którą stworzyliśmy, by stała się pierwszym źródłem informacji i platformą (sic!) gromadzącą społeczność pokerową w Polsce. Mamy również swój fanpage na Facebooku – http://www.facebook.com/WolnyPoker, ale centrum aktywności pozostanie strona internetowa.
Kolejnym krokiem będzie inauguracja działalności Stowarzyszenia Wolny Poker. Aktualnie jesteśmy na etapie zamykania procesu rejestracji w KRS.

Niestety, jako środowisko pokerowe straciliśmy dużo czasu. Ustawa funkcjonuje już dwa lata i nic się w Polsce nie zmieniło. Jako gracze nie akceptujemy sytuacji, w której niemal cały świat, cała Europa gra w pokera, a w Polsce jesteśmy karani za pokazywanie żetonów czy talii kart. Jestem przekonany, że taki absurdalny stan nie może się długo utrzymać.

JS: Powiedziałeś wcześniej, że PFPS i PZP nie do końca były skuteczne w swoich działaniach. Widzisz tam może jakieś pozytywne działania/ akcje? Czy mieli tylko nieskuteczne działania?

KG: Wiedząc, jaką bazę wiedzy, kompetencji i umiejętności ma Wolny Poker, jakich ludzi wokół siebie zgromadził, jestem przekonany, że możemy osiągnąć nasze cele, które przyniosą korzyść całej społeczności pokerowej w Polsce. Tym, co nas na pewno odróżnia od dwóch pozostałych organizacji, jest jasne stwierdzenie, że nie chcemy wyjmować pokera z Ustawy o Grach Hazardowych, ale uregulować na wzór takich krajów, jak Anglia, Francja czy Włochy. Ostatnio swój rynek otworzyła także Hiszpania. Legalizacja postępuje lawinowo w całej Europie. Chcemy, żeby Polska dołączyła do krajów, w których gra w pokera jest uregulowana i w pełni legalna.

JS: A czy widzisz podstawy do tego, aby teraz już trzy organizacje pokerowe mogły podejmować wspólne działania?

KG: W stu procentach tak. Jeśli działania którejkolwiek z organizacji będą zbieżne z celami naszego Stowarzyszenia, otrzymają nasze wsparcie. Sami również jesteśmy gotowi wspierać ciekawe inicjatywy. Nie ma znaczenia, kto zalegalizuje możliwość gry w pokera w Polsce. Nie jest istotne, czy to będzie PFPS, PZP czy Wolny Poker. Nas interesuje sam efekt końcowy – żebyśmy mogli iść do klubu pokerowego czy też wieczorem usiąść przy komputerze i zagrać w Internecie, nie martwiąc się o to, czy za chwilę nie wejdzie nam do mieszkania na przykład czterech celników czy ABW i nie zarekwiruje komputera, a ciebie oskarży o udział w nielegalnej grze hazardowej. Wszyscy wiemy, że podobnie absurdalne sytuacje zdarzały się w Polsce całkiem niedawno.

JS: Skoro jesteśmy przy celnikach, to ciekawi mnie, jaka jest Twoja ocena akcji celników, która miała miejsce w Szczecinie. Czy to nie jest nadgorliwe działanie ze strony państwa?

KG: Mówiąc szczerze, akcja w Szczecinie jest dla mnie kompletnie niezrozumiała. Jak uzasadnić interwencję kilkudziesięciu funkcjonariuszy Służby Celnej, wspieranych przez policję, na turnieju pokerowym, gdzie bawiło się osiemdziesięciu, może stu młodych ludzi? Przecież oczywistym było, że jest to spotkanie towarzyskie, a nie jaskinia hazardu. Jaka była szkodliwość społeczna tego czynu? Jaką szkodę społeczeństwu czy też samym sobie wyrządzili ci ludzie, spotykając się wieczorami urządzając między sobą turniej pokera? Wreszcie, jaki sens miało rekwirowanie stołów i żetonów? Moim zdaniem te retoryczne pytania doskonale obrazują smutną rzeczywistość pokera w Polsce.

JS: Kończąc już wątek tzw. ustawy hazardowej. Ciągle słychać, że poker ma tak złą reputację ,,dzięki” filmowi ,,Wielki Szu” i innym tego typu produkcjom. Zastanawiam się jednak, czy może w negatywnym postrzeganiu pokera jest wina samych pokerzystów?

KG: Coś w tym niewątpliwie jest. Na pokerze i pokerzystach ciąży piętno, nie tylko Wielkiego Szu. To też kwestia przeszłości tej gry. Jako dziecko oglądałeś pewnie jakieś westerny?

JS: Jasne, zdarzało się.

KG: Więc pewnie widziałeś, że w każdym westernie pokerowi towarzyszyły strzelaniny, przekręty, cygara, atmosfera półświatka. To wszystko zaszkodziło grze, zaciążyło na jej reputacji. Według mnie poker stał się grą umiejętności, gdy ludzie zorientowali się,, że mogą opracować strategię, która pozwala im wygrywać. Gracze na całym świecie zaczęli poznawać dogłębnie zasady formalne i matematyczne rządzące pokerem, co przełożyło się na ich poszczególne zagrania i w efekcie przyniosło kolejne zwycięstwa. To najlepszy dowód, że w długiej perspektywie los i szczęście nie mają w pokerze większego znaczenia - liczą się umiejętności. Niestety, takie postrzeganie nie jest jeszcze powszechne, a gros społeczeństwa nie wie, jak wygląda profesjonalny turniej pokerowy, jak np. ten z serii European Poker Tour.

JS: No właśnie. Ty, jeżdżąc na zagraniczne turnieje, ja, obserwując je, wiemy jak to przebiega. Mógłbyś w dużym skrócie przybliżyć osobom niezwiązanym z pokerem, jak to wygląda?

KG: Turnieje, takie jak EPT czy Unibet Open, przeczą popularnym skojarzeniom, jakie budzi poker. W sali konferencyjnej spotyka się tysiąc albo nawet więcej graczy w wieku od 20 do nawet 50 – 60 lat, reprezentujących bardzo szeroki przekrój społeczny. Turniej nadzorują sędziowie, a nad przebiegiem gry czuwają profesjonalni krupierzy. Są jasno wyznaczone zasady, co zbliża turniej do rozgrywki sportowej, a nie hazardowej, jak sobie niektórzy wyobrażają. Poza tym nie można zapominać, że poker to gra w modelu, gdzie gracz gra z graczem, czyli z innym przeciwnikiem, a nie przeciwko kasynu.

JS: Dobra, zamykamy temat o stowarzyszeniu i sytuacji pokera w Polsce. Przejdźmy teraz do Twojej kariery pokerowej. Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z pokerem live? Czy to były gry ze znajomymi w domu, czy może turnieje w warszawskich klubach?

KG: Fascynacja pokerem zaczyna się u wielu graczy od zabaw z karcianymi grami strategicznymi fantasy, takimi jak choćby słynny ,,Magic: The Gathering” lub komputerowymi RTS-ami ze ,,Starcraftem” na czele. Ja natomiast jakieś 6 lat temu jeździłem po Polsce i grałem trochę więcej niż hobbystycznie w turniejach Pro Evolution Soccer. Tam poznałem pokerzystów, nauczyłem się zasad Texas Hold’em, rozegrałem pierwsze partie na poważnie.

Do dzisiaj pamiętam pewien wtorek w 2008 roku, kiedy na forum Pokerzysty zobaczyłem ogłoszenie o Warszawskiej Lidze Pokera, której już nie ma. To były turnieje z wpisowym na poziomie 50-60 złotych. Pojechałem na taki turniej i łyknąłem pokerowego bakcyla. Pamiętam, że już wtedy byłem zafascynowany atmosferą i ludźmi, jacy brali udział w tym turnieju. Na początku było to tylko hobby, sposób na spędzenie wolnego czasu. Z czasem stawałem się coraz lepszy, rozwijałem swoje umiejętności, dokonywałem analizy rozdań, zaprzyjaźniłem się z innymi pokerzystami, więc mogłem konsultować swoją wiedzę i wymieniać się doświadczeniami. Wkrótce zorientowałem się, że mogę osiągać profity z gry. I tak to się potoczyło dalej.

Źródło: NaTemat.pl (autor: Jakub Suszka)

Stron Poprzedni Strona 1

Wyświetl jako nową stronę

Komentarze

Brak Komentarzy. Bądź Pierwszy!

O czym myślisz?

Zarejestruj się aby zostawić komentarz, lub zaloguj się przez Facebooka